Dziennik MARCA nie ma wątpliwości: Fede Valverde kolejny raz wykazał się madridismo. Tym razem pod względem logistycznym. Urugwajczyk po godzinie 2 nad ranem czasu europejskiego zakończył zmagania w starciu eliminacji do mundialu w Ekwadorem i od razu udał się na lotnisko, gdzie razem z partnerką i synem wyleciał do Madrytu prywatnym lotem opłaconym przez siebie.
Dziennik podkreśla, że pomocnik nie skorzystał nawet z pomocy La Ligi, która wspiera zawodników z innych kontynentów w powrotach do Europy z przerw na reprezentacje. Valverde sam opłacił prywatny lot i po południu zameldował się w Madrycie, co pozwoliło mu od godziny 17 odbyć trening z zespołem, chociaż 23-latek pozostał na regeneracji w klubowych budynkach.
Na treningu pojawili się także Brazylijczycy – Militão, Casemiro i Vinícius – którzy jednak mieli do Europy dużo bliżej, gdyż wylatywali z Recife, a Valverde podróżował z Montevideo. Te miasta dzieli ponad 4 tysiące kilometrów.
Komentarze (61)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się