– Szalony mecz? Najlepsze z pierwszej połowy było to, że nie przegrywaliśmy wyżej niż 0:1. Dali nam ujść z życiem, bo rozgrywali świetny mecz i mieli kolejne okazje, spychając nas do obrony. Po przerwie wyszła nasza gotowość do ruszenia na rywala na jego połowie i bycia odważnym zespołem. Świetnie zaczęliśmy drugą część, ale na końcu to Real Madryt, mają świetnych graczy i dobrze im idzie atakowanie [śmiech]. Znowu nas zepchnęli w nasze pole karne i na podstawie wrzutek i uderzeń doprowadzili do remisu. My po wyjściu na prowadzenie czuliśmy się komfortowo w kontrach i mieliśmy swoje okazje. Mogliśmy zamknąć mecz i mieliśmy pecha, że piłka trafiła w słupek, ale jeśli marnujesz sytuacje z takim rywalem, to na końcu za to płacisz. Ostatecznie przy całym ich nacisku musimy uznać to za dobry punkt.
– Vezo zaoferował się do gry na bramce? Tak. Zaoferował się sam i naprawdę trzeba być wdzięcznym, że ktoś się tego podjął, gdy nie mieliśmy już zmian. Najważniejsze, że dzisiaj potrafiliśmy rozegrać te ostatnie minuty, potrafiliśmy wymusić faul i przerwać ich rytm. Przy każdym stałym fragmencie potrafiliśmy zabrać te sekundy, które dawały nam życie. Jak mówię, to dla nas świetny punkt.
– Mój gol na 2:1? Mój pierwszy gol w sezonie. Wyjątkowe trafienie, które dedykuję żonie i córeczce, która skończyła właśnie 3 miesiące. Naprawdę się cieszę. Po moich 7 miesiącach bez gry i po takim czasie bez gry tutaj przed kibicami ta bramka smakuje naprawdę świetnie.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się