REKLAMA
REKLAMA

Japońska wersja Kubo

Takefusa Kubo odzyskuje pewność siebie w koszulce reprezentacji Japonii. 20-letni pomocnik nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji co do swojej najbliższej przyszłości.
REKLAMA
REKLAMA
Japońska wersja Kubo
Fot. Getty Images

Takefusa Kubo przechodzi przemianę, gdy nakłada koszulkę reprezentacji Japonii. Po skomplikowanym sezonie, na przestrzeni którego nie mógł odnaleźć regularności ani w Villarrealu, ani w Getafe, 20-letni pomocnik w końcu wszedł na swój najwyższy poziom na Igrzyskach Olimpijskiego. I to właśnie na to liczył Real Madryt, gdy w przeciwieństwie do przypadków Viníciusa i Rodrygo poszedł Kubo na rękę w kontekście wyjazdu do Japonii. Teraz sam zawodnik udowadnia, że przed swoimi rodakami chce się pokazać z jak najlepszej strony i jednocześnie odzyskuje pewność siebie przed nowym sezonem.

REKLAMA
REKLAMA

W tym momencie Kubo jest niekwestionowanym liderem reprezentacji Japonii, którą razem z Ritsu Doanem zamierza poprowadzić do złota olimpijskiego. Na otwarcie turnieju młody pomocnik Królewskich zanotował trzy trafienia w trzech pierwszych meczach, a w ćwierćfinale rozgrywek ponownie był jednym z najbardziej się wyróżniających graczy na boisku. W kadrze w końcu może grać tak jak chce – na pozycji tuż za napastnikami, z możliwością swobodnego schodzenia na oba skrzydła i biorąc na siebie odpowiedzialność za praktycznie każdą akcję ofensywną zespołu.

Przyszłość
W kwestii podjęcia decyzji co do najbliższej przyszłości Kubo dał sobie czas do zakończenia Igrzysk Olimpijskich. Obecnie nie myśli o ofertach z innych klubów – chce wrócić na swój najwyższy poziom i marzy o tym, aby przekonać do siebie Carlo Ancelottiego i zostać w Realu Madryt już na najbliższy sezon. Zadanie trudne, ale nie niemożliwe. Z drugiej jednak strony, jeśli ostatecznie wszystkie strony uznają, że najlepszym rozwiązaniem będzie szukanie minut poza stolicą Hiszpanii, to wydaje się, że najbardziej prawdopodobną opcją jest obecnie Real Sociedad. Baskowie pytali o 20-letniego Japończyka od razu po zakończeniu poprzedniego sezonu, ale wówczas i sam zawodnik, i Królewscy dali sobie czas do namysłu.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (13)

REKLAMA