To właśnie teraz mamy do czynienia z kluczowym momentem, jeśli chodzi o doprowadzenie piłkarzy do jak najlepszego stanu fizycznego na nowy sezon. Włoch wrócił do Madrytu jako niezwykle istotny transfer ze strategicznego punktu widzenia. Jak na razie 58-latek nie zawodzi. Zespół pracuje siódmy dzień z kolei, odbywając w tym czasie osiem sesji treningowych. Czas ten można podsumować trzema zgrupowaniami z noclegiem w Valdebebas i jednym meczem treningowym. Niewykluczone jednak, że nim Real rozegra pierwszy jako taki sparing z Rangersami, drużyna zmierzy się z kimś jeszcze oprócz Fuenlabrady.
W ten sposób sztab szkoleniowy nadaje kształt dotychczasowej pracy piłkarzy, wziętych w obroty przez Antonio Pintusa. Spec od przygotowania do Valdebebas wrócił z tym samym poziomem wymagań, z którym odchodził do Interu. Przesłanie w pierwszych dniach było jasne: czas włożyć baterie, by nie odpaść w przedbiegach. Zawodnicy zaś posłusznie się temu podporządkowują. Jak na razie zmuszeni są pracować bez wytchnienia, ponieważ od startu przygotowań nie trafił się jeszcze ani jeden dzień wolny. Natężenie rytmu zajęć jest w tych pierwszych dniach bardzo ważne. Okres ten należy bardziej do Pintusa niż do Ancelottiego. Więcej w tym wszystkim pracy ogólnorozwojowej niż piłkarskiej.
Na ten moment wszystko idzie zgodnie z planem i, co najważniejsze, bez żadnych problemów o podłożu zdrowotnym. Pracy z zespołem nie rozpoczął jeszcze jedynie Mendy. Pozostałe nieobecności miały charakter anegdotyczny. Przez dwa pierwsze dni z powodów osobistych brakowało Isco, a dziś na boku trenował Jović (nieznana dokładna przyczyna). Po ostrożnym starcie na normalnych obrotach trenują już także Lucas i Carvajal. Pintus jest bez cienia wątpliwości jednym z kluczowych ogniw schematu organizacyjnego, na którego czele stoi Carlo Ancelotti.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się