Menu

Déjà vu - znów horror w Santander! Real zwycięski!

Emocje związane ze zmaganiami o mistrzostwo Hiszpanii już nieco opadły....

Emocje związane ze zmaganiami o mistrzostwo Hiszpanii już nieco opadły. W Barcelonie wielkie święto i oczekiwanie na mecz z Arsenalem, natomiast sezon dla Madrytu wciąż trwa. Z łezką w oku można wspominać niezbyt odległe (?) czasy, w których ostatnie kolejki były dla Realu tylko dopełnieniem formalności, szansą pokazania się zmiennikom i jedną wielką fetą z okazji zdobycia campeone. Tym razem tak nie było i 36. kolejka, mecz z Racingiem Santander to nic innego jak ciężka walka o ligowe punkty i udział w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Spotkanie nabrało jeszcze większego znaczenia, gdy nasz bezpośredni rywal w pojedynku o wicemistrzostwo, Valencia, stracił wczoraj punkty. Na dwie kolejki przed końcem Królewscy mogli wysunąć się na drugie miejsce. Czy tak się stało? Tak. Po więcej szczegółów zapraszam niżej.

Blancos rozpoczęli mecz w dość eksperymentalnym składzie – szansę pokazania się pod nieobecność Ronaldo i Casillasa dostali Roberto Soldado i Diego López. Na ławce znalazł się Zinedine Zidane, który ostatnio leczył uraz, a także Cicinho, którego zastąpił Salgado. Królewscy od samego początku zaatakowali, jednakże w ich poczynaniach widać było sporą niedokładność, co uniemożliwiało stworzenie dogodnych sytuacji do zdobycia gola. Futbol prezentowany przez Raula i spółkę porywający nie był, ale przewaga gości z Madrytu była widoczna. Wyróżniał się szczególnie Robinho, który kilka razy ładnie minął rywala, podawał, strzelał na bramkę, słowem – robił to, o czym ostatnio wyraźnie zapomniał. Real mógł zdobyć gola, ale we znaki dawała się nieskuteczność – piłka po strzałach Soldado i Gutiego wędrowała ponad bramką. W końcu bramka padła – znów dał o sobie znać Robinho, który został sfaulowany w „16‿ Racingu i sędzia nie wahając się ani przez chwilę, podyktował rzut karny. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Roberto Carlos i mocnym, ale bardzo precyzyjnym strzałem pokonał Aouate – 1:0 dla Realu Madryt! Stracony gol wyraźnie wpłynął na postawę zawodników z Santander i Ci zaczęli atakować z jeszcze większym uporem. Zażartość w grze dla jednego z nich, a konkretnie dla Casquero, skończyła się niezbyt szczęśliwie – piłkarz ten doznał kontuzji i gospodarze musieli grać w osłabieniu kilkanaście sekund, do końca pierwszej połowy.

Pierwsze 45 minut nie było zbyt porywające, zresztą jak cały mecz, może z wyjątkiem końcówki, ale najważniejszy był fakt, iż podopieczni Lopeza Caro prowadzili 1:0 i z nieco większym spokojem mogli przystąpić do kolejnych trzech kwadransów spotkania. W przerwie trener Racingu dokonał jednej zmiany – za kontuzjowanego Casquero wszedł Matabuena. Któż się wtedy spodziewał, że napsuje on jeszcze Królewskim sporo krwi w tym zaciekłym pojedynku...

Początek drugiej odsłony wyglądał dość spokojnie – Real spokojnie rozgrywał, długo utrzymywał się przy piłce. Dość senne tempo przerywali dynamicznymi akcjami Robinho i Roberto Carlos. Przygasł trochę Guti, ale być może po części było to spowodowane dość niefortunnym wypadkiem, jaki przydarzył się blondwłosemu zawodnikowi. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy mocno uderzona piłka przez któregoś z kopaczy Santander, trafiła go...w krocze. Pomijając już aluzje ze strony m.in. kibiców Barcelony, jakoby Gutierrez w spodenkach nic cennego nie miał, można to skwitować krótko – to musiało boleć. Kolejne uderzenie, tym razem ze strony Blancos, było już duże przyjemniejsze – w 60. minucie Roberto Soldado podwyższył prowadzenie. Strzał z dość ostrego kąta, po wcześniejszym minięciu bramkarza, oddał Raúl i kiedy wydawało się, że piłka minie (albo też i nie) słupek bramki Racingu, dopadł do niej Soldado i z bliskiej odległości wpakował ją do siatki – 2:0! Chwilę potem na boisku pojawił się Zidane, dla którego był to jeden z ostatnich meczów w Realu Madryt. Wejście Francuza pozytywnie podziałało na kompanów z drużyny, bowiem w 70. minucie było już 3:0! Guti, któremu już przestał doskwierać ból, idealnie obsłużył podaniem Robinho, a ten oddał celny strzał z około17 metrów w prawy róg bramki – 3:0! I kiedy wydawało się, że trzy punkty są już pewne, chwila dekoncentracji sprawiła, że końcówka była nerwowa. Dwukrotnie dał o sobie znać wspomniany już przeze mnie wcześniej Matabuena. Najpierw skierował piłkę do siatki w zamieszaniu podbramkowym w 78. minucie – 3:1! W tej akcji nie popisała się cała linia defensywa, ale jeszcze gorzej było w ostatnich sekundach spotkania. Znów sporo chaosu i zamieszania i ponownie najsprytniejszy okazał się Matabuena – 3:2! Na szczęście, kilkadziesiąt sekund później sędzia zakończył mecz i trzy punkty pojechały do Madrytu.

Podsumowując, zwycięstwo cieszy niezmiernie, gdyż daje ono obecnie drugą lokatę, a jak ważne jest wicemistrzostwo, nikogo przekonywać nie trzeba. Real wygrał w dość ładnym stylu, choć z pewnością ogólne wrażenie psują dwie głupio stracone bramki w samej końcówce. Mimo wszystko in plus można wyróżnić Robinho, Roberto Carlosa i Gutiego, którzy byli motorem napędowym większości akcji Merengues. Reszta zagrała co najmniej poprawnie i gdyby nie fatalne ostatnie dziesięć minut to z pewnością można by powiedzieć ciut więcej dobrego o naszych ulubieńcach. Nie zmienia to faktu, że największym pozytywem są trzy punkty i REALna szansa na drugie miejsce w tabeli. ĄHala Madrid!

Składy:
Racing Santander: Aouate - Pinillos, Oriol, Moratón, Ayoze - Damiá (Juanjo 68´), Vitolo, Casquero (Moratón 46´), Serrano (Tomás 75´) - Melo, Antońito
Real Madryt: Diego López - Salgado, Ramos, Mejía, Roberto Carlos - Beckham (Cicinho 80´), Guti, Pablo García (De la Red 73´), Robinho - Raúl, Soldado (Zidane 68´)

Statystyki:
Strzały (celne): 15 - 16 (6 - 6)
Interwencje bramkarzy: 6 - 15
Faule: 19 - 18
Rzuty rożne: 6 - 2
Spalone: 4 - 3
Rzeczywisty czas gry: 58 minut
Posiadanie piłki: 37% - 63%

Gole:
0:1 Roberto Carlos 33’
0:2 Soldado 59’
0:3 Robinho 70’
1:3 Matabuena 75’
2:3 Matabuena 90’

Kartki:
: Oriol, Mora, Pablo García, Matabuena,

Sędzia: pan Turienzo Alvarez

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!