Takefusa Kubo z sezonem 2019/20 zawsze będzie miał związane bardzo dobre wspomnienia. To właśnie wtedy w koszulce Mallorki zgromadził w sumie ponad 2000 minut, na przestrzeni których zdobył cztery bramki i pięć asyst. Kierując się samymi odczuciami młody Japończyk bez wątpienia zostałby wówczas na Majorce nieco dłużej. Niestety tamten sezon zakończył się dla Los Bermellones spadkiem do Segunda División, a Real Madryt po prostu nie mógł sobie pozwolić na to, aby dalsze wypożyczenie zawodnika wiązało się z jego występami na drugoligowych boiskach.
Królewscy nie wahali się zbyt długo i rozpoczęli poszukiwania nowego pierwszoligowego klubu dla japońskiego pomocnika. Najpierw stanęło na Villarrealu – tam Kubo mógł liczyć na występy w Europie, ale jednocześnie zatracił tę ligową codzienność, w której Unai Emery nie widział dla niego miejsca. Wobec braku regularnych występów zdecydowano, że w zimowym okienku transferowym dojdzie do kolejnej zmiany. Tym razem postawiono na Getafe, z którym 20-latek wywalczył utrzymanie w Primera División.
Teraz, gdy Mallorca wraca do pierwszoligowych rozgrywek, niewykluczone, że Kubo ponownie zawita na Balearach. Sam pomocnik z chęcią zapatrywałby się na takie rozwiązanie, gdyż zna klub, miasto, kibiców i przede wszystkim piłkarzy, z którymi miał okazję występować dwa sezony temu. W tym kontekście jednak problemem mogą być aspekty czysto ekonomiczne – na ten moment nie wiadomo, czy Los Bermellones byłoby stać na to, aby dojść do porozumienia z Realem Madryt w kwestii kolejnego wypożyczenia. Tym bardziej że na horyzoncie są inne kluby o większych możliwościach finansowych jak na przykład Espanyol czy Betis.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się