Zinédine Zidane potwierdził dziś w Madrycie, że rezygnuje z gry w piłkę. Jak sam powiedział, "chce kontynuować życie blisko Realu". - Rozmawiałem z prezydentem i chciałbym pracować z dziećmi. Jest wciąż dużo do zrobienia w Realu Madryt, a ja mam dzieciakom dużo do przekazania. Pozostanę tu, w Hiszpanii - powiedział ZZ.
Francuskie media stwierdziły dziś, że Zidane byłby w stanie zgodzić się na pozostanie jeszcze przez rok w piłce, gdyby prezydentem Realu dalej był Florentino. Były prezydent powiedział dziś w mediach: - Nie powinien zaprzepaszczać kontaktu z klubem. Jest jego najlepszym reprezentantem na boisku i poza nim. Wszystkie wartości Realu można ujrzeć na jego twarzy. Dlatego proponuję, a dla mnie jest nawet konieczne, by Zinedine został ambasadorem klubu.
- Ta decyzja Zidane`a nie jest stratą dla Realu. To strata dla calej ludzkości. A dla mnie jest tragedią - dodał FP. - Wg mnie jest czterech piłkarzy w historii futbolu, których można stawiać w jednym, najważniejszym rzędzie. To Di Stéfano, Pelé, Maradona i Zidane. Jestem dumny, że moją kadencję kojarzy się ze sprowadzeniem do klubu tak wielkiej postaci. Szczerze mówiąc, byłem gotów zapłacić za niego więcej, niż te 75 milionów euro.
Legenda klubu z Madrytu, Alfredo Di Stéfano powiedział zaraz po ogłoszeniu decyzji przez Zidane`a, że "ze spokojem pograłby jeszcze do czterdziestki". - Jednak to była decyzja, którą przemyślał, powiedział co czuje. Dla mnie jest on "crackiem", jednym z ostatnich piłkarzy tego rozmiaru w dzisiejszym futbolu. We wszystkich drużynach, w których występował, zostawił po sobie ślad i czynił te kluby lepszymi - powiedział Don Alfredo.
Przyjaciel naszego Zizou, Didier Deschamps powiedział francuskiemu "L`Equipe": - Zidane zaczął grać dość wcześnie w profesjonalną piłkę, zadebiutował w wieku 17 lat. W tym sezonie było mu trudno przez kontuzje, a jego klub po raz kolejny nie wygrał żadnego trofeum. To mogło znacząco wpłynąć na jego decyzję. Jedynie on może stwierdzić, czy wybrał dobry moment na odejście czy nie. W każdym razie myślę, że trzeba uszanować jego decyzję i pogodzić się z tym, że już nie wróci.
Aimé Jacquet, legendarny selekcjoner reprezentacji Francji, Mistrz Świata z 1998 roku również wyraził smutek po ogłoszeniu decyzji przez jego dawnego podopiecznego: - Jestem przybity. Zauważam wielką błyskotliwość i godność w powiedzeniu "stop" tego wielkiego piłkarza, mając na uwadzę to, co się działo w ostatnich dwóch latach. Taki, jaki jest na boisku, jest również poza nim - szczery i nieskazitelny.
Obecny selekcjoner, Raymond Domenech: - Jak wszyscy fani futbolu jestem smutny. Nie mogę pogodzić się z myślą, że po MŚ nie ujrzymy Zizou w meczach o wielką stawkę. To zawodnik, który swoją piękną grą zapewnił sobie nieśmiertelność na kartach historii futbolu francuskiego i międzynarodowego. Jestem przekonany, że może jeszcze dopisać do swojej kariery piękną kartę - zdobyć ponownie Mistrzostwo Świata z Francją.
I jeszcze na koniec przytoczymy wypowiedź byłego trenera Realu Madryt, Vicente Del Bosque, pod wodzą którego ZZ rozpoczynał przygodę w stolicy Hiszpanii: - To piłkarz, do którego zawsze będę odnosił się z ogromnym szacunkiem. Zawsze będzie pamiętany w Realu za gola, jakiego strzelił w finale Ligi Mistrzów w Glasgow. To był zawodnik kompletny, który działał w destrukcji i tworzył grę. Trzeba zwrócić uwagę na to, że pomimo swojego wzrostu był doskonałym technikiem. Był gwarantem spektaklu, a kibicom na Bernabéu pokazał wiele razy skalę swojego talentu.
Del Bosque dodał też, że "jego dwa ostatnie lata pracy w Madrycie spowodowały, że Zidane był Bogiem". - Sukcesy zawsze budują wielkość piłkarzy, nie trenerów - zakończył sympatyczny "Sfinks".
Reakcje na decyzję Zizou
Wszyscy wyrażają ogromne ubolewanie po ogłoszeniu decyzji przez ZZ
REKLAMA
Komentarze (160)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się