Z założenia Królewskich czeka dziś trudniejszy mecz niż rywali zza miedzy. Podopieczni Zidane'a do samego końca będą jednak czaić się na mistrzostwo. Wygrana w poprzedniej potyczce mocno straciła na wadze po remisie z Sevillą. Real bowiem wciąż nie zależy od siebie. Tak czy inaczej, dystansując się już od sędziowskiego zamieszania, punkt z drużyną Lopeteguiego wciąż może wyjść wiceliderowi na dobre.
Margines błędu jednak już nie istnieje. Jedyne, co można teraz zrobić, to mocno naciskać na Atleti, począwszy od konfrontacji w Kraju Basków. Plan jest jasny: wybiec na murawę z agresywnym nastawieniem, by jak najszybciej wyjść na prowadzenie. Tak, by na Wandzie od razu wiedzieli o ciążącej na nich presji. Psychogierki tak popularne za czasów Mourinho dziś w pewien sposób zawitają w lidze na nowo. Wszystko będzie zależało teraz od tego, jak bardzo mocni mentalnie są kandydaci do tytułu.
Gra nerwów będzie absolutnie kluczowa na tej ostatniej prostej. Atlético cały czas zależy samo od siebie, ale w przypadku choćby remisu to Real ma w rękawie asa w postaci lepszego bilansu bezpośrednich starć zarówno z Los Rojiblancos, jak i Barceloną. Komfortu psychicznego dodać Królewskim musiało także spotkanie z Granadą, ponieważ Los Blancos zdobyli cztery bramki po raz pierwszy od 23 stycznia. Odzyskanie siły rażenia może okazać się fundamentalne. Warto też zauważyć, że Zidane wystawił bardzo młodą jedenastkę, z aż pięcioma graczami poniżej 23. roku życia. Być może dziś Francuz postawi na tę samą formułę, ponieważ rezerwowi nie dają mu zbyt wielu powodów, by zmieniać teraz plan.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się