Menu
/ as.com

Raiola: Hålanda chce 14 wielkich klubów

Foto: Raiola: Hålanda chce 14 wielkich klubów
Fot. as.com

Mino Raiola udzielił wywiadu dziennikowi AS. Przedstawiamy pełne tłumaczenie tej rozmowy.

Jak poznał pan Hålanda?
Zobaczyłem go pierwszy raz w telewizji, w meczu Molde.

I ruszył pan po niego.
Tak zrobiłem. Rzadko zakochuję się od pierwszego wrażenia, ale gdy widzę kogoś i mi się podoba, mówię: „To ten”.

Jaki naprawdę jest Håland?
Jak wszystkie gwiazdy, pierwszy jest futbol i potem reszta. Nie ma innego sposobu. Cristiano, Ibrahimović... Wszyscy uczynili z futbolu centrum swojego życia. Håland nie zna restauracji w Dortmundzie, a dużo się uczy, by stawać się lepszym i ciężko trenuje. Dla mnie wielcy mistrzowie to najprostsi ludzie. I ważne jest też posiadanie u boku dobrej kobiety. To coś fundamentalnego, by stworzyć swoje otoczenie...

Zaskoczył pan swoimi odwiedzinami Realu i Barcelony z ojcem Hålanda...
Jeśli opowiem ci o powodzie podróży, nie uwierzysz. Papa Hålanda musiał jechać do Marbelli. Chciał tam polecieć i ja również, bo musiałem też pogratulować Laporcie i pojawić się w Madrycie, więc zrobiliśmy wszystko w jednym czasie. Bo wiesz, w 99% przypadków podróżuję i nikt nie wie, gdzie jestem.

Wydawało się to podróżą reklamową.
Dziwne jest to, że w Barcelonie nie ma prywatnego terminalu. Tam paparazzi czają się 24 godziny na dobę. Myślę, że czekali na jedną aktorkę. To nie byli paparazzi sportowi. Wiesz, ja nie muszę też niczego ukrywać, dużo rozmawiam z dyrektorami Barcelony czy José Ángelem Sánchezem [dyrektorem generalnym Realu Madryt].

Håland powiedział panu, gdzie chce grać?
Nie, bo nie interesuje mnie to, co powie mi teraz. Musi powiedzieć mi to, gdy w mojej głowie wszystkie rzeczy będą klarowne i będę mógł przedstawić mu menu, podstawiając talerz i mówiąc: mamy to, to i to... Teraz nie możemy tego zrobić. Dzisiaj wiemy to, że Dortmund odbył z nami poważną rozmowę i powiedział: „Nie-sprze-da-je-my”. To jest pewna sprawa.

Nie chcą go sprzedać tego lata?
Tak nam powiedzieli. Trzeba będzie zobaczyć, czy to pragnienie będzie istnieć 1 września.

To nie zależy od awansu Borussii do Ligi Mistrzów?
To mówi pan.

Wie pan, wyobrażam sobie...
Jasne, możemy sobie wiele wyobrazić. Dzisiaj oficjalne stanowisko Dortmundu jest takie. Ja jednak mam inne stanowisko i sądzę, że jeśli pojawi się dobra szansa i wszyscy będą zadowoleni, to położymy ją na stole.

Jak trafić z dobrym momentem na odejście?
Nikt tego nie wie. Pozostanie to ryzyko, odejście również.

Jednak widzę, że pan jest otwarty na możliwość odejścia.
W mojej głowie istnieje, w Dortmundzie nie.

Czy jest coś podpisanego, co ułatwia odejście Hålanda w 2022 roku?
Proszę pana, w tej mojej agencji są zasady, jak gdyby to była kancelaria adwokacka. Jeśli piłkarz mi ufa, może zaufać także, że wszystko, co dzieje się w jego życiu, zabiorę ze sobą do grobu. Jeśli on chce o tym rozmawiać, ma swobodę. Ja ani nie mogę tego zrobić, ani nie chcę. Bo między innymi nie jest to ważne.

Nie jest?
Ważniejsze od jakiejkolwiek klauzuli jest to, czy piłkarz czegoś chce, czy czegoś nie chce. Bo Ibra nie miał żadnej klauzuli, Pogba też nie. W Hiszpanii masz klauzule na 400 milionów euro.

Ale jeśli podpisano coś na 2022 rok, to Borussii lepiej sprzedać go teraz i zarobić więcej.
Musi pan o to zapytać Borussię.

Hålanda bardziej przyciąga Premier League czy La Liga?
Hålanda interesują dwie rzeczy: strzelanie goli, bo jest jak Cristiano czy Zlatan, ma tę pozytywną obsesję, oraz wygrywanie tytułów. I on na pewno wybierze miejsce, w którym będzie mieć najwięcej tych rzeczy. Bardzo trudno kłamać. Gdy przychodzi tak wielki klub jak Barcelona czy Real, z taką historią i wielkością, trudno odmówić. PSG wchodzi do tej grupy wielkich, City próbuje dojść, Juve zawsze tam było. Znaczenie mają także rozgrywki, w jakich grają. PSG gra w najgorszej z wielkich lig. Bayern jest już w atrakcyjnej lidze, ale wiemy, że zawsze wygrywa. W Hiszpanii masz trzy opcje...

Real Madryt może pozwolić sobie Hålanda?
Nie wiem, czy może sobie pozwolić, bo nie analizowałem jego finansów. Jednak uważam, że tak. Uważam, że wszyscy mogą sobie na niego pozwolić. Jednak pytanie jest inne: czy Real może pozwolić sobie, by nie kupić Hålanda? A Barcelona?

Proszę pana, Barcelona jest w dużo trudniejszej sytuacji.
Jest trudna, ale nie jest niemożliwa. To jest praca działacza klubu. To samo dotyczy klubów i zawodników. Przyjeżdża pociąg i co robisz, albo wsiadasz, albo nie wsiadasz. I to jest ta wielka kwestia.

Real wydaje się bardziej nastawiony tego lata na Mbappé.
Problem wielkich klubów jest właśnie taki. Mbappé zostaje rok kontraktu. PSG może zrobić dwie rzeczy. Albo to, co zrobiła Borussia z Lewandowskim lata temu, czyli nie sprzedała go i dała odejść za darmo, co jest bardzo odważnym stanowiskiem. Albo sprzedać go teraz. Zależy od klubu i zawodnika.

Jednak przyszłość Hålanda, jeśli ma przejść do Realu Madryt, zależy trochę od Mbappé.
Przyszłość piłkarza nigdy nie zależy od innego zawodnika. Zależy od niego samego. Trzeba zdawać sobie sprawę, że w wielkich klubach mogą istnieć razem Messi i Neymar, czy Ronaldinho z innymi wielkimi graczami. Czy Håland może grać z czy bez Mbappé... Wielcy zawodnicy zawsze są razem.

Håland uważa, że jest już gotowy na wielki klub?
Uważam, że wszyscy to widzą, nie tylko on. Udowodnił to. A jesteś gotowy na wielki klub, gdy wielkie kluby po ciebie przychodzą. Trzeba pozwolić przemówić rynkowi...

A co mówi teraz rynek?
Że jest gotowy.

Ile ekip do pana dzwoniło?
Chcą go wszyscy wielcy.

Wszyscy z Superligi?
Chce go 14 wielkich klubów, tak. Teraz ważne jest wybranie najlepszej opcji.

Odejdzie tam, gdzie zapłacą najwięcej?
Nie, nie... Moja praca to maksymalizacja działań finansowych zawodnika, ale to musi być poważny projekt. Nie możesz kupić takiego gracza bez pomysłu czy projektu na przyszłość. W tym Real Madryt i nowa Barcelona mocno się zmieniły. Mieli tę epokę, gdy kupowali zawodników, którzy mieli niewiele przed sobą. Sprawiali, że szybko odchodzili. Rotacje piłkarzy odbywały się za szybko.

Real jest teraz w kluczowym momencie, musi przebudować ekipę.
I dobry wybór jest podstawą. Jest tak ważny jak kupno zawodnika po dobrej cenie. Jeśli dzieje się inaczej, szukasz sobie problemu na wiele lat. Ta zmiana Realu Madryt musi mu wystarczyć na 10 lat i dlatego Håland jest ważny, bo jest bardzo młody. Ja jednak kupowałbym właśnie młodych z doświadczeniem w elicie. To samo dotyczy Mbappé, ale masz tylko jedną okazję, by ich kupić. Teraz masz szansę kupić ich na kolejne 10 lat. Tak samo było z Cristiano czy Messim. Gdy są w wielkiej ekipie, te nie pozwalają im odejść.

Kto bardziej przyciąga Hålanda?
Na przykład, będąc ze Skandynawii, zawsze był wielkim fanem Ibrahimovicia. Zlatan zrobił wiele dla krajów nordyckich. Tam nie ma gwiazd, bo same kraje tego nie akceptują. Oni są dobrze wychowani, spokojni... Nie możesz zajechać do Malmö swoim Ferrari. Zlatan pokazał tamtym ludziom, że możesz być, kim zechcesz. Håland wyciągnął z tego wnioski. Wie, że może być tym, kim zechce.

Håland może tworzyć wielkie przychody finansowe, jak na przykład Pogba?
Uważam, że to inne przypadki. Miałem Złotą Piłkę, Nedveda, który miał zerową siłę komunikacji. Zamiast tego wyobraź sobie Balottelliego z głową Messiego, bo jakości mu nie brakuje. A Paul jest w tym numerem jeden. Gdyby grał w Realu czy Barcelonie, zarabiałby jeszcze więcej.

Proszę mi powiedzieć, jaką ma pan opinię o Realu Madryt?
Z Florentino jest jedna rzeczywistość, że to on stworzył markę Los Galácticos, o której ciągle myślą osoby z mojej generacji. To był wielki twór. Historia Realu jako klubu jest niesamowita. Bycie tam dla piłkarza to coś fantastycznego. Jednak w porównaniu do Barcelony trzeba podkreślić, że Real jest zbudowany na wielkich piłkarzach. Barcelona jest zbudowana na filozofii.

To odbija się na zawodniku?
Dla mnie gdyby Ibrahimović przeszedł do Realu, do dzisiaj ciągle by tam grał. Bo Zlatan nie jest stworzony na podstawie siły filozofii, a na podstawie wielkiego zawodnika, jak Benzema, Cristiano, Di Stéfano czy Puskás. Oni są stworzeni na podstawie czystego talentu, a Barcelona na podstawie filozofii, na podstawie pomysłu na grę, w który możesz wejść ty czy ja, jeśli wstawią nas do tego systemu. Inna różnica dla mnie jest taka, że Real pozwolił odejść Cristano. Barcelona nie pozwoliła odejść Messiemu, bo jest podstawowy dla jej filozofii.

Jakie ma pan relacje z Florentino?
Mam stosunki z José Ángelem Sánchezem.

Z Florentino nie?
Niespecjalnie. Ja wolę rozmawiać z dyrektorami sportowymi czy generalnymi, jak José Ángel Sánchez. Rozmawiam czasami z prezesem, jeśli pełni podobną rolę... Myślę o Gino Pozzo, który jest prezesem, dyrektorem sportowym, trenerem, atakującym, stoperem... Są też inne przypadki, na przykład Agnelli, który jest moim przyjacielem i rozmawiam z nim kilka razy do roku, czasami nawet na inne tematy. Jednak w Juventusie o sporcie rozmawiam z Paraticim, jak w Milanie z Maldinim.

Po Hålandzie to Pogba jest największym zmartwieniem Raioli tego lata?
Gdy piłkarz pyta cię, co zrobimy, jest to wielka odpowiedzialność. Wtedy nie śpisz całą noc, zastanawiając się, co będzie najlepsze. Ja staram się, by był to proces razem z piłkarzem, by zobaczyć, co ostatecznie znajduje się w jego sercu. Ibrahimović wie, że byłem przeciwny jego przejściu do Barcelony, a on tego chciał, bo to była Barcelona wielkim poziomie. I chociaż ludzie mogą myśleć inaczej, ja uważam, że ten ruch był wielką sprawą, a nie wielką porażką. Wszystko dlatego, że nauczyłem się więcej przez tamte pół roku niż przez długie okresy swojego życia. Z Pogbą najważniejsze to dowiedzieć się, czego chce United, jaki projekt mu proponuje. Pogbę interesuje jedna rzecz: wygranie Ligi Mistrzów i wygrywanie tytułów. Zobaczymy, gdzie będzie to możliwe, w United czy innych klubach.

Dlaczego Pogba nie gra w Realu?
To pytanie dla Realu. W jednym czasie Pogba czuł wielką miłość i zaufanie ze strony United, a było kilka klubów więcej... Przy tym trudno jest, by United i Real porozumiały się w kwestii wielkiego transferu, bo mocne kluby nie chcą sprzedawać mocnych zawodników innym mocnym klubom. Nie będę oszukiwać, dla Pogby gra w Realu zawsze była bardzo atrakcyjna także przez Zidane'a. To jego idol z młodości.

Czy to będzie jeszcze możliwe?
Nie wiem. Uważam, że niemożliwe nie istnieje, ale futbol zależy od danego dnia. Być może. Trzeba być elastycznym i myśleć o każdej szansie. Jeśli jutro Real zechce wymienić Hazarda na Pogbę? To taki przykład. I jeśli to spodoba się wszystkim czterem stronom, to dlaczego nie?

Pracuje pan w tym zawodzie prawie 30 lat. Jak zmienił się przez ten czas?
Dzisiaj piłkarz ma siłę finansową, która nie jest normalna. I potrzebuje ochrony w wielu kwestiach. Dzisiaj futbol to nie tylko sport, a cały przemysł. Ludzie nie lubią o tym mówić, bo to nie jest romantyczne, ale taka jest prawda. Wcześniej piłka była po prostu piłką.

Czym jest teraz?
W moim przypadku myślę, że jestem wielką częścią rynku przez swoje rozmowy o zawodnikach czy rzeczy, jakie robię. W Stanach Zjednoczonych zamiast rynku mają Draft, który jest najważniejszy dla gry. To show. Dzisiaj można mówić o piłce tylko w niedzielę, gdy masz mecz. A jeśli zabierzesz rynek z przemysłu piłkarskiego, zabierzesz 60% całości i zostaniesz tylko z samym meczem.

Wizerunek agenta zawsze był taki, że jest osobą, która nic nie robi, a na końcu wychodzi z torbą pieniędzy.
To błędny wizerunek. To jest wielka piramida, jaką tworzą piłkarze, a ostatecznie niewielu zostaje profesjonalistami. Wtedy tworzą część bardzo trudnego przemysłu. Pomyśli pan na przykład o tym, gdy Ibrahimović przeszedł do Barcelony. To część życia, coś może pójść źle...

Tam skończył pan ze złymi stosunkami z Guardiolą.
Nie, to Guardiola skończył ze złymi stosunkami ze mną [śmiech].

Co się stało?
Proszę posłuchać, uważam, że Guardiola to wielki trener. Ja nie mam wobec nikogo odczucia nienawiści i nie wydaje mi się kimś niemiłym, ale nie znam go jako człowiek. Nie spodobało mi się to, co zrobił ze Zlatanem, ale to już przeszłość.

Co myśli pan o Superlidze?
Liga radykalnie inna od reszty. Ja zawsze będę wspierać bitwę z FIFA, przeciwko tej monopolistycznej mentalności, której nie lubię. Nie potrzebujemy FIFA, by grać w piłkę... Moja wielka obserwacja Superligi jest taka, że organizatorzy chcieli pozbyć się Ligi Mistrzów, by ją rozgrywać. To błąd. Dla mnie słowo klucz to „również”.

Co chce pan przez to powiedzieć?
Ferrari może pojechać swoim autem w F1, a drugim w LeMans. Dlaczego Real nie mógłby grać w Lidze Mistrzów i Superlidze? To byłby najcudowniejszy eksperyment dla świata piłki. Takie dwa wielkie turnieje jak Liga Mistrzów i Superliga. A kibice zdecydowaliby, co podoba im się bardziej.

Rozumiem.
Gdybym był właścicielem, chciałbym, by moja ekipa grała w Superlidze i Lidze Mistrzów... Oczywiście także w lidze krajowej. Dla piłkarzy to byłoby dobre, dla kibiców także. Ta rywalizacja zmuszałaby organizatorów do tworzenia naprawdę atrakcyjnych rozgrywek. Dzisiaj tak nie jest. Jeśli ktoś chce obejrzeć futbol na najwyższym poziomie, ma Ligę Mistrzów... I tyle.

Więc pan popiera Superligę.
Patrzyłem z niedowierzaniem na protesty ludzi na ulicach. Protestowali przeciwko czemuś, czego nie wytłumaczono. Protestowano przeciwko zamkniętym rozgrywkom. Ale Superliga nie musi być obowiązkiem, nie? Jeśli nienawidzisz Superligi, nie kupujesz praw czy nie płacisz za jej oglądanie. A jeśli chcesz ją oglądać... Jazda. Kluczem jest jednak słowo „również”.

Nie uważa pan, że Superliga to sprzedanie elitarnej piłki Amerykanom>?
A dlaczego Amerykanie kupują kluby z Europy? Dlaczego nie kupują ich Europejczycy? Bo tutaj są pieniądze, ale nie istnieje ten duch inwestowania w sport. Jeśli kupujesz klub w Europie, dla ludzi i banków jesteś szaleńcem. Amerykanin za to kupuje klub z pomysłem, z ideą na biznes, z planem finansowym, jak kupowano Liverpool czy United. I jest inna rzecz: nie można mówić tym ludziom, że możesz kupić sobie United, ale nie możesz mieć swojego amerykańskiego nastawienia. Rzeczywistość jest taka, że MLS, NFL czy NBA są zorganizowane w taki sposób... Ci ludzie protestujący na ulicy nienawidzą oglądać w niedzielę wieczorem NBA? A może F1 jest otwarta?

Nie uważa pan, że Superliga skończyłaby z ligami krajowymi?
Kłamstwo. To sama Liga Mistrzów i Finansowe Fair Play stworzyły różnice między wielkimi i małymi klubami. Powód jest prosty. W przypadku Hiszpanii praktycznie zawsze tych samych sześć ekip wchodzi do pucharów: Real, Atlético, Barcelona, Sevilla, Villarreal, Valencia... To oni praktycznie zawsze rozdzielają między siebie miliony, jakie oferuje Liga Mistrzów i Liga Europy. A wtedy podział względem reszty tylko się powiększa.

Występowanie w dwóch takich turniejach nie tworzy problemu z terminarzem?
Powie mi pan ilu zawodników Real czy Barcelona mają w kadrach. Dzisiaj kluby mają taki problem, że mają więcej zawodników niż mieści się w kadrze. Ja myślę tak od lat... Jedyna stała zasada powinna być taka, że jedna gwiazda może grać w jednym turnieju. Obowiązkiem powinno być dawanie listy piłkarzy przed startem rozgrywek. To pozwoliłoby klubom na tworzenie strategii, nadawanie priorytetu rozgrywkom, a nawet kupowanie określonych zawodników na określone rozgrywki. Klub musiałby myśleć: kupię Ibrahimovicia na Ligę Mistrzów czy Superligę?

Oczywiście UEFA i FIFA mocno się temu sprzeciwią.
Ja uważam, że ich monopol nie współgra z duchem futbolu czy duchem sportu. W boksie masz już 4-5 federacji. W golfie mundial organizuje się bez federacji. Związek pływacki przegrał w europejskim trybunale sprawę o to, że mogą być jedynym organizatorem zawodów...

FIFA jest najsłabsza w historii?
Dla mnie jest jedna ważna sprawa, że to organizacja, która już ma za sobą wiele skandali. Jeśli masz jeden, ok. Jednak jeśli co 4-5 lat wybuchają te same skandale, to nie jest już wypadek, a sposób bycia. Zgadzamy się na to, by ci ludzie nami rządzili? To totalne szaleństwo. Problem jest taki, że musimy zdecydować, czy to nasze prawo, czy jesteśmy na ich łasce. Nie może być tak, że FIFA decyduje, kto gra na mundialu na podstawie tego, że zrobisz dla niej coś dobrego. Rozmawiamy o bardzo zamkniętej i ciemnej organizacji.

Jaki model organizacji proponuje pan bez FIFA?
Wielka siła futbolu jest taka, że żyje pomimo FIFA [śmiech]. Uważam, że sam futbol powinien stworzyć platformę do rozwiązywania tematów na każdym szczeblu, a FIFA demokratycznie debatowałaby na tak ogólne tematy jak przepisy, zwiększenie bramek, spalony... Poza tym po to powstała. Władza absolutnie psuje.

Dlaczego chcą teraz regulować aktywność agentów?
Proszę posłuchać, FIFA ma do ukrycia wiele problemów i by je przykryć, tworzy inne problemy. Poza tym coraz wyraźniej widać, że prawdziwą władzę w futbolu mają piłkarze, bo to oni tworzą to wszystko, a w ten sposób chce ograniczyć się ich zdolność do działania i siłę.

Mówią, że panowie mają za duże wpływy.
Mówienie, że „marnujemy” pieniądze w futbolu, to jak stwierdzenie Kim Jong-una, że Korea Północna to najwspanialszy kraj na świecie. To hasło możesz zrozumieć tylko ty sam, gdy jesteś szalony albo głupi. Oni nie wiedzą, jak działa futbol. Ok, ograniczmy też zarobki zawodników, ceny transferów, ceny biletów. Dlaczego FIFA co roku zwiększa przychody od sponsorów i z praw telewizyjnych? Dlaczego nie ograniczymy także tego?

A komentarze o pana wpływach?
Praca agenta to maksymalne zadbanie o interesy piłkarza. Dyrektorzy sportowi bronią interesów klubu. To jak kupić Rolls Royce'a i nie opłacić szofera. Albo kupić samolot i nie opłacić pilota. Totalne szaleństwo. My też jesteśmy częścią futbolu. Ja zresztą nigdy nie siadałem do negocjacji z pistoletem. Jeśli istniejemy, to dlatego, że potrzebują nas i zawodnicy, i kluby.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!