Hansi Flick, który ma z Bayernem umowę do 2023 roku, potwierdził publicznie, że jest zdecydowany na objęcie seniorskiej reprezentacji z Niemiec. Bawarczycy, którzy nie chcą tracić tego trenera, ale rozumieją jego argumenty, po przeanalizowaniu opcji zdecydowali się ruszyć po Juliana Nagelsmanna z RB Lipsk.
Problemem jest oczywiście kontrakt Nagelsmanna, który obowiązuje także do 2023 roku. BILD podaje, że Lipsk oczekuje od Bayernu za swojego szkoleniowca około 30 milionów euro. Byłby to rekordowy transfer na rynku trenerskim, przebijając 15 milionów euro zapłacone Porto przez Chelsea w 2011 roku za André Villasa-Boasa.
Rozmowy rozwijają się, bo ani Bawarczycy nie chcą płacić tyle za Nagelsmanna, ani wciąż nie osiągnięto porozumienia w sprawie odejścia Flicka, za którego ani euro nie zamierza płacić Niemiecka Federacja Piłkarska. Monachijski TZ podaje, że mistrzowie Niemiec i Europy są zdecydowani na wyłożenie za Nagelsmanna do 20 milionów euro, ale najpierw chcą formalnie dopiąć rozwiązanie umowy z Flickiem.
Nagelsmann był jednym z trenerów, z którym Real Madryt kontaktował się w maju 2018 roku po rezygnacji Zidane'a. Sam Niemiec przyznał, że rozmawiał z dyrektorem generalnym José Angelem Sánchezem, ale uznał, że za wcześnie dla niego na tak duży krok. Ostatnio dodał jednak, że gdyby Hiszpanie jeszcze kiedyś do niego zadzwonili, decyzja może być inna.
Królewscy oczywiście wciąż mają uważnie obserwować jego rozwój i widzieć go jako jednego z klarownych kandydatów do poprowadzenia ich ekipy w przyszłości. Na razie Nagelsmann zmierza jednak do Monachium i jeśli Zizou opuści Real Madryt po tym sezonie, a media nie przestają spekulować także w tej sprawie, to potencjalnie zastąpić musiałby go ktoś inny.
Komentarze (48)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się