W 28. minucie wczorajszego meczu z Cádizem Mateu Lahoz otrzymał jasny komunikat z VAR-u – Vinícius został sfaulowany w polu karnym gospodarzy. Po krótkiej i szybkiej konsultacji decyzja mogła być tylko jedna i arbiter podyktował rzut karny dla Realu Madryt. Madridistas po raz pierwszy od dawna mogli sobie przypomnieć, jakie to uczucie, gdy piłkarz twojego zespołu podchodzi do piłki ustawionej na jedenastym metrze w meczu ligowym. Rzut karny – po raz pierwszy od pół roku, po serii 26 kolejek z rzędu bez ani jednej podyktowanej jedenastki. Ta ostatnia miała miejsce 24 października 2020 roku w meczu z Barceloną.
W Realu Madryt już od dłuższego czasu coraz głośniej mówiło się o tym, że drużyna doświadcza nieprawdopodobnej wręcz serii w La Lidze. Tylko jeden podyktowany rzut karny przy aż siedmiu, na jakie w tym czasie mogli liczyć rywale podopiecznych Zinédine’a Zidane’a. Ta passa zakończyła się właśnie w Kadyksie i piłkarze Królewskich otrzymali swój drugi rzut karny w obecnych rozgrywkach ligowych. Ostatecznie licznik stanął na 26 kolejkach z rzędu, ale naprawdę niewiele zabrakło do rekordu. Dwa sezony temu Rayo Vallecano zanotowało passę 28 ligowych meczów z rzędu bez ani jednej jedenastki.
Wykorzystany rzut karny pozwolił ekipie Zizou podejść do dalszej części spotkania z dużo większym spokojem. Przełożyło się to na to, że mecz został definitywnie rozstrzygnięty jeszcze przed końcem pierwszej połowy – kilka minut później trafienie zanotował Álvaro Odriozola, a przed przerwą swój dublet skompletował Benzema. Real Madryt Kadyks opuścił z kompletem punktów, a przy tym ponownie poczuł coś, czego nie doświadczał w La Lidze od bardzo dawna.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się