Nie była to co prawda wielka niespodzianka, ponieważ Zidane do tej pory unikał jak mógł korzystania z usług byłego gracza Realu Sociedad. Problem jednak w tym, że w obliczu kontuzji Lucasa nie istnieje już w zasadzie żadne inne rozwiązanie na prawą obronę. Szkoleniowiec Królewskich w decydującym momencie sezonu, jeśli po raz kolejny nie wymyśli czegoś zaskakującego, będzie musiał więc korzystać z usług piłkarza, któremu kompletnie nie ufa. Krajobraz nie maluje się zbyt kolorowo, jeśli wziąć dodatkowo pod uwagę, że poza wspomnianym Lucasem z bloku obronnego wciąż poza grą są Ramos i Varane.
Odriozola z Barceloną spędził na murawie całą drugą połowę, jednak jego występ był mniej niż przeciętny. Przy golu dla rywala nie za bardzo wiedział, gdzie dokładnie powinien być, a jakiś czas później mógł wydatnie pomóc Albie w zdobyciu wyrównującej bramki. Po takim spotkaniu w wykonaniu 25-latka Zidane ma o czym myśleć w kontekście rewanżu na Anfield.
Nie ulega wątpliwości, że po powrocie z Monachium w sytuacji Odriozoli zmieniło się niewiele. Jego pobyt w stolicy Hiszpanii niezmiennie stanowi rozczarowanie. Álvaro rozegrał w tym sezonie 362 minut, co jest najgorszym wynikiem spośród graczy z pola. Tak rzadka gra martwić może tym bardziej że przecież z założenia miał on być pierwszym zmiennikiem Carvajala, który w tym sezonie z przyczyn zdrowotnych zaliczył ledwie 945 minut. Zidane wolał jednak w tej sytuacji przekonwertować Lucasa, a ten okazał się na prawej obronie gwarantem jakości.
Real Madryt swego czasu mocno postawił na Odriozolę, ale od czasu transferu próżno szukać choćby krótkich chwil, w których spełniałby pokładane w nim nadzieje. Podczas wypożyczenia do Bayernu Bask, zamiast odżyć, pogłębił zaś marazm. Spotkanie z Liverpoolem może być dla niego ostatnią wielką szansą, by jakkolwiek zmienić swoje położenie.
Komentarze (118)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się