Enrique Riquelme, młody prezes i założyciel Cox Energy, zdecydował ostatecznie, że nie stanie w szranki z Florentino Pérezem i nie wystartuje w wyborach. El Condfidencial powołuje się na źródła bliskie 32-latkowi i informuje, że ten nie będzie się ubiegał o fotel prezesa Realu Madryt, ponieważ terminy w procesie wyborczym okazały się zbyt napięte i nie uda mu się dopełnić wszelkich formalności.
Hiszpan miał okazać się powiewem świeżości i przez moment wydawało się, że faktycznie wystartuje w wyborach, w których i tak niekwestionowanym faworytem byłby Florentino. Szalę miało przechylić udzielenie gwarancji bankowych w wysokości 124 milionów euro (15% budżetu klubu), które musi przedstawić każdy kandydat jeszcze przed startem wyborów. Przedstawienie gwarancji spowodowało większe komplikacje, ponieważ pieniądze potencjalnego kandydata zostały zdeponowane w bankach Ameryki Łacińskiej, które są głównym przedmiotem działalności Cox Energy.
Riquelme nie zdradził zbyt wielu szczegółów na temat swojego projektu, który, jak twierdził, szczegółowo przygotowywał przez dwa lata. W jego sztabie miały się znaleźć byłe gwiazdy Realu, a także bogaci Hiszpanie. Biznesmen, który posiada wymagany staż w byciu socio, zapewnił jednak, że jeśli nie wystartuje w tym roku, zrobi to w 2025. Wówczas będzie chciał zrezygnować z aktualnych obowiązków i całkowicie poświęcić się klubowi.
32-latek miał tylko dziesięć dni na oficjalne zatwierdzenie swojej kandydatury, czyli w teorii mógłby zrobić to jeszcze do poniedziałku, ale wiadomo już, że mu się to nie uda. Ogłoszenie jego ewentualnej kandydatury zbiega się w czasie z nabyciem 40% fotowoltaicznej firmy Ibox Energy (i jej późniejszą konsolidacją na rynku europejskim).
Wszystko wskazuje na to, w przyszłym tygodniu Real Madryt będzie mógł ogłosić, iż prezesem klubu pozostaje Florentino Pérez, który nie miał też kontrkandydata ani w 2009, ani w 2013, ani w 2017. I nie będzie miał go też w 2021 roku.
Komentarze (33)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się