Wciąż nie wiadomo, gdzie w przyszłym sezonie zagra Erling Braut Håland. O usługi Norwega zabiegają przede wszystkim Real Madryt, Manchester City i FC Barcelona. Każdy klub ma swoje argumenty, a hiszpańskie media wielokrotnie informowały w ostatnich tygodniach, że napastnik najchętniej dołączyłby do drużyny Zinédine'a Zidane'a. Los Blancos wcale nie muszą być jednak faworytem w wyścigu po 20-latka, który jest gotów opuścić Borussię Dortmund już tego lata.
Do zaskakujących wydarzeń doszło dzisiaj w stolicy Katalonii. Na lotnisku El Prat dziennikarze Sportu przyłapali Mino Raiolę oraz ojca piłkarza Alf-Inge, których odebrał szofer i ochroniarz Joana Laporty. Agent Hålanda i jego tata przylecieli specjalnie do Barcelony, aby spotkać się z nowym prezesem Blaugrany, z którym utrzymują bardzo dobre relacje.
Nie jest tajemnicą, że Barça chciałaby pozyskać snajpera, którego wycenia się na 150 milionów euro. Kwota wymieniana w mediach nie uwzględnia jednak prowizji, jakiej za transfer życzą sobie jeszcze agent i Alf-Inge Håland. Właśnie teraz trwa spotkanie między tą dwójką a Joanem Laportą i dyrektorem ds. futbolu Mateu Alemanym. Działacze Barcelony są dobrej myśli, mimo że kataloński klub jest pogrążony w ogromnych długach i trudno powiedzieć, w jaki sposób mieliby zapłacić za 20-latka.
Komentarze (235)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się