Rzuty karne są w obecnym sezonie prawdziwym koszmarem dla Realu Madryt. Królewscy mają w tej kwestii pecha zarówno w obronie, jak i w ataku. Ekipa Zinédine'a Zidane'a należy do drużyn, które dostały najmniej jedenastek na swoją korzyść w trwającej kampanii Primera División (podopieczni Zizou wykonali dwa rzuty karne, tyle samo co Cádiz, Huesca, Elche i Osasuna). Warto wspomnieć, że wśród pięciu najlepszych lig w Europie są tylko cztery zespoły, które rzadziej ustawiały piłkę na jedenastym metrze: Girondis Bordeaux, Genoa CFC, Stade Rennais oraz Arminia Bielefeld. Los Blancos ani razu nie podeszli do rzutu karnego od meczu z Barceloną, który został rozegrany 24 października na Camp Nou. W tamtym spotkaniu Clément Lenglet ewidentnie pociągnął za koszulkę Sergio Ramosa, a sama decyzja arbitra i tak była dość mocno komentowana w mediach. Miesiąc wcześniej sędzia wskazał na wapno na korzyść Królewskich w starciu z Realem Betis, a celny strzał kapitana dał drużynie z Madrytu zwycięstwo.
Po październikowym El Clásico rzuty karne na korzyść zespołu z Estadio Santiago Bernabéu się skończyły. Mówimy tutaj o serii 21 spotkań bez możliwości wykonania jedenastki. Jest to duża liczba, biorąc pod uwagę, jak często Real Madryt gości w polach karnych rywali, a niektóre decyzje arbitrów były mocno kontrowersyjne. Ostatnie takie sytuacje miały miejsce w dwóch poprzednich meczach Królewskich (zagranie ręką Felipe na Wanda Metropolitano oraz powalenie na ziemię Sergio Ramosa przez Marcone w sobotnim starciu przeciwko Elche).
Liczba 21 spotkań bez rzutu karnego sprawia, że Real Madryt notuje pod tym kątem jedną z najgorszych serii w erze systemu VAR. Na pierwszym miejscu w tej klasyfikacji znajduje się Rayo Vallecano, które nie miało okazji podejścia do jedenastki przez 28 spotkań, a passa ta zakończyła się 24 kwietnia 2019 roku. W tym samym sezonie liczbę 23 występów bez podyktowanego rzutu karnego zaliczył Cádiz, a seria ta dobiegła końca wraz z golem Álexa Fernándeza na Camp Nou. Los Blancos już od 21 kolejek nie mogą ustawić piłki na jedenastym metrze i jest do najgorsza passa w historii klubu. Uwzględniając czasy przed wprowadzeniem systemu VAR, absolutnym liderem tej klasyfikacji jest Osasuna, której sędziowie nie podyktowali rzutu karnego w 72 kolejkach ligowych, a zespół z Pampeluny zakończył tę serię w sierpniu 2016 roku. Wśród wielkich ekip, które nie miały szczęścia u arbitrów są Atlético Madryt (30 kolejek bez przyznanej jedenastki w sezonie 2017/18) oraz Barcelona (24 spotkania w 2010 roku).
Kolejną statystyką, która nie napawa optymizmem kibiców Los Blancos, jest liczba rzutów karnych podyktowana przeciwko ekipie prowadzonej przez francuskiego szkoleniowca. Królewscy należą do jednych z najbardziej pokrzywdzonych drużyn w La Lidze, ponieważ na ich niekorzyść podyktowano aż siedem jedenastek i tylko Betis oraz Granada są gorsze w tej klasyfikacji (8). Warto wspomnieć, że Real Madryt jest rekordzistą pod względem liczby rzutów karnych przyznanych dla przeciwnika w jednym meczu. Na Estadio Mestalla Carlos Soler aż trzykrotnie stawał naprzeciw Thibaut Courtois i wszystkie próby zakończyły się bramką. Dwie jedenastki zostały odgwizdane przez zagrania ręką Lucasa Vázqueza i Sergio Ramosa, a trzeci rzut karny został podyktowany po mocno dyskutowanym i wątpliwym faulu Marcelo na Maxim Gómezie.
W obecnym sezonie miało miejsce wiele kontrowersyjnych decyzji. Niektóre z nich były na korzyść Realu Madryt, jak zagranie ręką Ramosa na Estadio de Ipurua czy faul w polu karnym na Guido Carrillo w spotkaniu z Elche. Pewne jest jednak to, że tak mała liczba podyktowanych jedenastek dla tak ofensywnej drużyny jak Real Madryt jest czymś niezwykłym i niepokojącym. Niezależnie od tego, jakie będą decyzje arbitrów w następnych meczach, rzuty karne zawsze będą budziły kontrowersje, jeśli ich beneficjentem będzie drużyna z Estadio Santiago Bernabéu.
Komentarze (47)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się