Kibice od tamtej pory mogli się przekonać, że Vinícius to gracz inny niż reszta. Taki, który nie trzyma się konkretnego scenariusza. Jeśli obdarzysz go zaufaniem, jest w stanie zrobić różnicę. Jeśli jednak nim pomiatasz i nie doceniasz jego naturalnego talentu do dryblingu oraz szybkości, staje się balastem.
Od tamtej pory minęło już prawie dwa i pół roku. W poniedziałek Vini zaliczył zaś swoje setne spotkanie w białej koszulce i nawet uświetnił to wydarzenie golem. Choć Real Madryt nie zdołał odnieść zwycięstwa, pomógł on chociaż w uniknięciu porażki. Zespół pozostaje zaś w lidze na tyle żywy, że ten jeden punkt w ostatecznym rozrachunku może okazać się mimo wszystko cenny. Dla samego piłkarza bramka zdobyta w tak newralgicznym momencie może zaś pomóc mu w złapaniu pewności siebie przed kluczowymi dla losów zespołu starć.
Tak czy inaczej, 20-latek cały czas musi zażarcie walczyć o zaufanie Zidane'a. W tym sezonie zapewnił już trzy punkty w Sewilli, w poprzednim starciu zaś uratował Real przed porażką z Sociedad. Trener ma świadomość, że w przypadku Hazarda to już jest loteria, a Asensio wygląda trochę tak, jakby popadł w dziwne samozadowolenie. Po powrocie Rodrygo Zidane ma nad czym się zastanawiać. Któryś z młodych Brazylijczyków na pewno wyjdzie w podstawowej jedenastce obok Benzemy. Pytanie jednak, czy koniec końców nie zdecyduje się na obu. Jakkolwiek zadecyduje Francuz, Real powinien w tym meczu pokazać, że dla drużny to finał, w którym liczy się tylko zwycięstwo.
Komentarze (45)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się