Real Madryt odniósł w ostatnią środę w Bergamo swoje piąte zwycięstwo z rzędu – wcześniej w pokonanym polu zostawali Huesca, Getafe, Valencia i Real Valladolid. Passa ta zbiegła się w czasie z najpoważniejszą plagą kontuzji w tym sezonie i przyszła akurat w momencie, w którym Królewscy zaczynają grać o wszystko zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Po klęskach w Superpucharze Hiszpanii i w Copa del Rey oraz po kilku ligowych potknięciach Zinédine Zidane potrafił przywrócić drużynę na właściwe tory i wdrożył taktykę, która przyniosła mu mistrzostwo Hiszpanii w poprzednim sezonie.
Po ubiegłorocznym wznowieniu rozgrywek w trakcie pandemii koronawirusa Królewscy zanotowali serię dziesięciu ligowych triumfów z rzędu. Wówczas ekipa Zizou wyróżniała się przede wszystkim wielką solidnością w defensywie i regularnym wykorzystywaniem nielicznych szans pod bramką rywala. Na przestrzeni tych dziesięciu ligowych kolejek Los Blancos zdobyli w sumie dziewiętnaście bramek, tracąc ich zaledwie cztery.
Wydaje się, że niespodziewana porażka z Levante zmobilizowała podopiecznych Zidane'a do tego, aby wziąć się w garść i stanąć na wysokości zadania w kolejnych meczach. Od tamtej pory piłkarze Realu Madryt zdobyli osiem bramek, stracili tylko jedną, odnieśli pięć zwycięstw, na dobre włączyli się do walki o mistrzostwo Hiszpanii i wykonali wielki krok w kierunku awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Ponadto Thibaut Courtois notuje obecnie passę 402 minut bez straconej bramki – jako ostatni na początku lutego pokonał go Javi Galán z Hueski.
Mniej strzałów, mniej parad, mniej Courtois
W Bergamo Królewscy byli w stanie powstrzymać jedną z najskuteczniejszych ofensyw w Europie – w 2021 roku Atalanta rozegrała w sumie piętnaście meczów i aż dziewięć razy aplikowała rywalowi przynajmniej trzy gole. Oczywiście na taki stan rzeczy ogromny wpływ miała szybka czerwona kartka dla Remo Freulera, ale fakty są takie przez pełne 90 minut Włosi byli w stanie oddać zaledwie dwa strzały na bramkę przyjezdnych z Madrytu – i oba były niecelne.
Liczby z ostatnich tygodni mówią same za siebie. W pięciu ostatnich spotkaniach rywale Realu Madryt oddawali średnio 5,8 strzała na mecz (średnia w całym sezonie to 8,8), z czego tylko 1,6 było celnych (i ponownie – średnia za cały sezon to 3,03). Piłkarze Getafe i Atalanty nie zanotowali ani jednego celnego strzału, natomiast Valencia tylko raz zmusiła Courtois do interwencji. I to wszystko przy utrzymywaniu względnej kontroli nad przebiegiem każdego spotkania – posiadanie w pięciu ostatnich meczach na poziomie 66% przy 61% za cały sezon.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się