Mając na względzie złą relację, jaką od dłuższego czasu utrzymują Isco i Zidane, mało kto spodziewał się, że w meczu z Atalantą zawodnik z Hiszpanii zagra od pierwszej minuty. Tak się jednak stało. Wybór Francuza po części był umotywowany kontuzjami, które od dłuższego czasu prześladują klub z Madrytu. Isco, który wybiegał w pierwszym składzie w dwóch ostatnich finałach Ligi Mistrzów z udziałem Los Blancos, za otrzymaną szansę odpłacił się dobrą postawą. Hiszpan podczas swojego pobytu na boisku zdecydowanie się wyróżniał, pokazując jakość i ogólną dobrą postawę.
Isco nie przechodzi ostatnio przez dobry okres. Hiszpan nie dostał szansy wejścia na boisko w spotkaniu z Levante, gdy drużyna ewidentnie potrzebowała jakości, żeby przeprowadzić remontadę. Mało tego, pomocnik Królewskich nie dostał nawet polecenia wykonania rozgrzewki, a sam Zidane zdecydował się wpuścić Arribasa. Relacje zawodnika z trenerem nie uległy poprawie po spotkaniu z Huescą, na które to Isco nie poleciał przez uraz odniesiony na treningu. Jakiś czas później, w meczu z Getafe, Zidane nie mógł liczyć na zawieszonego Toniego Kroosa i wciąż kontuzjowanego Fede Valverde w środku pola. Francuz jednak zamiast dać szansę Isco zdecydował się… zmienić system i ostatecznie na placu gry pojawił się Marvin. Biorąc pod uwagę wszystkie te niedawne wydarzenia w Realu Madryt, pierwszy skład Isco w Bergamo to rzecz, która nie miała prawa się zdarzyć. A jednak tak się stało.
— Isco nie grał od dłuższego czasu i, ponadto, nie grał na swojej nominalnej pozycji. Zagrał dzisiaj dobre spotkanie i jesteśmy świadomi jakości, którą może nam zaoferować — powiedział francuski trener po spotkaniu.
— Isco jest naszym piłkarzem. Nie grał przez długi okres, ale kiedy gra, daje z siebie 100% możliwości. Wykonał dzisiaj dobrą pracę — odpowiedział Zizou na pytanie, czy od meczu z Atalantą rola Isco w drużynie może ulec zmianie. Mimo wszystko nastawienie samego zawodnika jest powszechnie znane. Hiszpan jest zdecydowany na odejście. Zamierzał zrobić to już podczas zimowego okienka, ale do klubu nie spłynęła wówczas żadna satysfakcjonująca oferta. Isco ma kontrakt do 2022 roku i zarabia pięć milionów euro za sezon, a Królewscy oczekują, że dzięki jego transferowi do kasy klubowej wpłynie dodatkowe 30 milionów. Plotki mówią, że jeśli w Sevilli w przyszłym sezonie dalej trenerem będzie Julen Lopetegui, to właśnie Andaluzja będzie kolejnym kierunkiem hiszpańskiego pomocnika.
Komentarze (37)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się