Javi większość dotychczasowej kariery spędził w Castilli, gdzie regularnie grywał w Segunda División B. W sezonie 2018/19 zaliczył jednak kilka występów w pierwszej drużynie. Raz dostał szansę w lidze, dwa razy w pucharze i dwukrotnie w Lidze Mistrzów. Latem 2019 roku opuścił stolicę Hiszpanii i na zasadzie wypożyczenia udał się do Realu Valladolid, gdzie miał łapać minuty na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Jego kariera niestety nie rozwija się tam tak dynamicznie, jak można się było spodziewać.
Środkowy obrońca w tym sezonie ligowym zaliczył zaledwie 570 minut rozdzielonych na 11 z 23 możliwych do rozegrania meczów. Na początku sezonu miał miejsce w wyjściowym składzie, ale bardzo szybko nękać zaczęły go urazy. Javi wrócił na boisko w Pucharze Króla, gdzie Real Valladolid mierzył się z zespołem Peña Deportiva de Santa Eulalia. Stoper doznał jednak w tym starciu kolejnej kontuzji, tym razem w kostce. Uraz ten wykluczył go z gry na miesiąc, który zdążył już zresztą minąć. Sánchez wciąż jednak nie trenuje z resztą zespołu, a według oficjalnych komunikatów wciąż nie uporał się dolegliwościami.
Również poprzedni sezon 23-latek rozpoczął od zmagań z problemami zdrowotnymi. Uraz stawu skokowego wykluczył go z gry na kilka miesięcy. Do gry wrócił dopiero po wznowieniu rozgrywek po przymusowej przerwie. Do końca sezonu zaliczył osiem występów. Mając na uwadze jego dobrą postawę, Real Valladolid postanowił wykupić go z Realu Madryt. Kontuzje jednak znowu go nie oszczędzają. Trener naszego najbliższego rywala, Sergio González, ma więc niekończący się ból głowy, ponieważ z gry wypadli także inni środkowi obrońcy: Joaquín, El Yamiq i Kiko Olivas. Ekipa z Kastylii i Leónu nie mogła tym samym w żadnym momencie sezonu doczekać się pary stoperów zachowujących jakąkolwiek ciągłość.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się