– Wcześniej, choć tego samego lata, dołączył do nas z Realu Cristoph Metzelder. Zapytał mnie, czy nie potrzebujemy napastnika i zaproponował Raúla. Zapytałem go, czy oszalał. Sądziłem, że to jakiś żart. Spytałem, czy nie uderzył się w głowę. Pomyślałem sobie: „Raúl? O czym ten człowiek do mnie w ogóle mówi?!”.
– Cristoph nalegał jednak. Powiedział, że już z nim rozmawiał i żebym do niego zadzwonił. Wówczas zacząłem się zastanawiać. W Realu Madryt już praktycznie nie grał, a w Hiszpanii nie przeszedłby do innego klubu. Może Anglia? Tam przecież zaraz porobiliby mu krwiaki na kostkach. We Włoszech futbol był bardzo defensywny, miałby tam swoje problemy. Zacząłem więc coraz bardziej w to wierzyć i faktycznie się z nim skontaktowałem.
– Kiedy Raúl już do nas dołączył, myślałem sobie: „Boże, coś ty zrobił, durniu. Zgłupiałeś do reszty?”. Pod względem fizycznym nie wyglądał zbyt dobrze, ale jako sportowiec był jedyny w swoim rodzaju. Wyróżniał się technicznie i zawsze był bardzo zaangażowany, wciąż chciał się rozwijać. Jako człowiek i osobowość był wyjątkowy.
– Nigdy wcześniej nie poznałem kogoś takiego. Żywię wobec niego najwyższy szacunek, zarówno do piłkarza, jak i człowieka. Dlatego też jestem przekonany, że w niedalekiej przyszłości on poprowadzi pierwszą drużynę Realu Madryt.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.