20 stycznia 2021 roku minęło dokładnie sześć lat od transferu Martina Ødegaarda do Realu Madryt. 16-letni wówczas Norweg był na celowniku praktycznie całej piłkarskiej Europy, ale wyścig ten wygrali ostatecznie Królewscy. Pomocnik odrzucał Pepa Guardiolę, Borussię Dortmund, Bayern Monachium, Barcelonę, Chelsea i PSG, aby wybrać Madryt, w którym obiecywano mu przyszłość pełną sukcesów. Klub bez zastanowienia wyłożył 3 miliony euro za zawodnika, który według wielu miał być najbardziej perspektywicznym piłkarzem młodego pokolenia.
Jednak sześć lat później Ødegaard w dalszym ciągu nie potrafi odpalić, a teraz odchodzi na kolejne wypożyczenie – tym razem do Arsenalu. Madryt w poszukiwaniu minut opuszcza już po raz czwarty. Wcześniej wypożyczenia spędzał w Heerenveen, Vitesse i Realu Sociedad, w których pokazywał się z naprawdę dobrej strony, by ostatecznie zderzyć się z murem w Realu Madryt. I chociaż wszystko wskazywało na to, że sezon 2020/21 powinien być dla Norwega przełomowy w kontekście jego dalszej kariery w stolicy Hiszpanii, to niestety nie mógł liczyć na zaufanie ze strony Zinédine'a Zidane'a.
W biurach w Valdebebas wiara w 22-letniego norweskiego pomocnika pozostaje niezachwiana – od przeprowadzenia transferu już dwukrotnie przedłużano z nim kontrakt. Nie przenosi się to jednak na boisko. Ødegaard w pierwszym zespole Królewskich zdołał rozegrać zaledwie 11 meczów na przestrzeni sześciu lat. Liczby co najmniej niepokojące jak na zawodnika, który jest najmłodszym debiutantem w całej historii klubu – koszulkę Los Blancos w oficjalnym meczu przywdział po raz pierwszy w maju 2015 roku, mając zaledwie 16 lat i 157 dni.
Mur Zidane'a
Ten sezon miał być eksplozją talentu Ødegaarda w Madrycie. Pomocnik udowodnił w Realu Sociedad, że jest gotowy na grę na najwyższym poziomie, dlatego działacze Realu Madryt postanowili nawet skrócić o rok jego wypożyczenie do Kraju Basków. Początkowo sam zawodnik na takie rozwiązanie zapatrywał się niechętnie, gdyż zdawał sobie sprawę z tego, że stara gwardia jest u Zidane'a praktycznie nie do ruszenia. I teraz po zmarnowanej pierwszej rundzie sezonu 2020/21 trzeba przyznać, że było w tym dużo racji.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się