Niemal 1900 kilometrów, jakie dzieli Madryt od Frankfurtu nad Menem, musiał przebyć Luka Jović, by wydostać się z ostracyzmu i odzyskać radość z gry w piłkę. Serb po powrocie do Eintrachtu, do którego został wypożyczony na pół sezonu, zdobył trzy gole przez zaledwie 76 minut gry. Choć pierwszą opcją w ataku u Adiego Hüttera pozostaje André Silva, autor 15 bramek w bieżącym sezonie, to nawet te krótkie wejścia z ławki pokazują, jak bardzo Jović potrzebował zmiany otoczenia.
W sobotnim starciu z Arminią Bielefeld Luka zdobył bramkę po silnym strzale lewą nogą z pola karnego, jednak poza golem u Jovicia było widać wszechstronność, której brakowało mu w Madrycie. 23-letni napastnik mógł zapisać na swoim koncie nawet asystę, jednak sytuacji nie wykorzystał Filip Kostić. Od początku swojej przygody w barwach Los Blancos Jović zdobył dwie bramki przez 1014 minut gry. W Frankfurcie strzelił 36 w swoim pierwszym etapie, a teraz trafił do siatki trzykrotnie w mniej niż 80 minut…
Plan Realu
Jović odzyskał radość z dala od Zidane'a. Francuz nie ufał Serbowi i potwierdzały do jego decyzje szkoleniowe. Piłkarz po raz ostatni wyszedł na murawę 8 listopada w przegranym 1:4 meczu z Valencią. Rozegrał całe 7 minut. Klub zdawał sobie sprawę, że to wszystko wpływa na wartość napastnika. Real kupował go za 60 milinów euro, a dziś portal Transfermarkt wycenia go raptem na 20. Dlatego też działacze preferowali wypożyczenie, gdzie piłkarz będzie mógł podbić swoją wartość w kontekście przyszłej sprzedaży. A Zidane zgodził się pozostać jedynie z Benzemą i Mariano, na którego w ogóle nie liczy.
Zupełnie inaczej do Jovicia podchodzi Adi Hütter, który w sezonie 2018/2019 potrafił wydobyć najlepszą wersję Serba (27 goli i 7 asyst). Niemiecki szkoleniowiec nie ukrywał zadowolenia z powrotu Luki. „Zrobił wszystko, co możliwe, by przyjść. To niewiarygodny zawodnik”, mówił Hütter tuż przed domknięciem operacji wypożyczenia.
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się