W normalnych okolicznościach Alcoyano przy wizycie Realu Madryt wyrobiłoby sobie półroczny budżet. Dlatego też radość po wylosowaniu Królewskich była dość ograniczona. W ten styczniowy wieczór na El Collao będzie zimno i pusto. Zupełnie inaczej wyglądało to 8 lat temu podczas poprzedniej konfrontacji ze stołecznym klubem.
Jedną z osób, które mogą powiedzieć coś więcej o tamtych dniach, jest Fernando Ovidio. Menedżer klubu do teraz pracuje w Alcoyano jako menedżer klubu. Jak sam mówi, Real Madryt go „prześladuje”. Słowa te nie padają bez powodu. Ovidio trzykrotnie w swoim życiu zawodowym miał już okazję gościć Królewskich. Po raz pierwszy doszło do takiej sytuacji w 2007 roku, kiedy sprawował podobną funkcję w Alicante. – Wiele skromnych drużyn nigdy nie miało szczęścia mierzyć się z Realem Madryt. Ja zaś doświadczam tego już trzeci raz. Kiedy została wylosowana kulka, powiedziałem sobie: „znowu to samo!” (śmiech). A tak już zupełnie na poważnie, jestem bardzo szczęśliwy – mówi w rozmowie z Asem popularny w swoich kręgach Ovi.
Zadowolenie Fernando nie może być jednak całkowite. Na El Collao zachodzą bowiem w głowę, jak maksymalnie zyskać na potyczce z Królewskimi. – W każdej innej sytuacji zarobilibyśmy 350 tysięcy euro, co pokrywałoby 40% naszego rocznego budżetu. Tym razem się jednak nie uda i trzeba szukać innych rozwiązań – przyznaje.
Działacze zaufali więc własnej kreatywności i postanowili uruchomić internetową sprzedać biletów na „NIE mecz”. Cena miejscówki wynosi 10 euro i jest podpisana przez aktualną kadrę zespołu. Klub ufa w kolekcjonerską zajawkę swoich kibiców. Ponadto, za pośrednictwem portali społecznościowych Alcoyano oferuje sprzedaż miejsc reklamowych na bandach otaczających boisko.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się