REKLAMA
REKLAMA

Przykra niespodzianka

Koszykarze Realu Madryt niespodziewanie przegrali dzisiaj z Crveną zvezdą. Królewscy rozegrali słaby mecz, chociaż i tak walczyli o zwycięstwo do ostatniej sekundy.
REKLAMA
REKLAMA
Przykra niespodzianka
Fot. Getty Images

Koszykarze Realu Madryt niespodziewanie przegrali we własnej hali z Crveną zvezdą. Królewscy dali się zaskoczyć w pierwszej połowie świetnie dysponowanemu Waldenowi. Później w kluczowych momentach spotkania zawodziła ofensywa, co goście wykorzystali, budując dużą przewagę. Madrytczycy oczywiście się nie poddali i walczyli do końca. Byli o krok od zwycięstwa, lecz rozegranie ostatniej akcji pozostawiało wiele do życzenia. Warto dodać, że spotkanie z wysokości trybun oglądał Florentino Pérez.

REKLAMA
REKLAMA

Mecz lepiej rozpoczęła Crvena zvezda, w której błyszczał Walden. Amerykanin robił różnicę na korzyść gości w pierwszych minutach. Królewscy wydawali się trochę zaskoczeni takim początkiem, ale po kilku minutach się pozbierali i argentyński duet Laprovíttola-Deck pomógł drużynie doprowadzić do remisu. Spotkanie się wyrównało, lecz Serbowie cały czas prezentowali się bardzo dobrze w ofensywie i to oni prowadzili po pierwszej części (21:23).

Po krótkiej przerwie wydawało się, że Blancos wreszcie złapali rytm, bo wypracowali sobie kilka punktów przewagi. Niestety, ona szybko wyparowała dzięki znakomitemu Waldenowi, którego wspomagał O’Bryant. Odpowiedzią Realu Madryt było wprowadzenie na parkiet Rudy’ego. Dwie celne „trójki” w jego wykonaniu pozwoliły utrzymać się w grze. Sytuacja jednak ciągle nie była pod kontrolą i w połowie rywalizacji na prowadzeniu znajdowali się gracze z Belgradu (40:45).

Po zmianie stron Pablo Laso zdecydował się na wprowadzenie Taylora, który miał zatrzymać Waldena. Plan się powiódł i wszystko mogłoby się zacząć układać dobrze, gdyby nie skuteczność. Królewscy marnowali rzuty za dwa punkty, mimo że dobrze potrafili wypracować sobie pozycje. Crvena zvezda wykorzystała niemoc gospodarzy i odskoczyła na osiem oczek (58:66).

REKLAMA
REKLAMA

Potrzebna była reakcja, lecz początek ostatniej kwarty przyniósł dwucyfrową przewagę gości. Ofensywa Realu Madryt wyglądała katastrofalnie. Po nietrafionym rzucie Rudy’ego za trzy punkty przyszła seria trzech akcji zakończonych stratami. Niemoc przełamał dopiero Taylor, który dał nadzieję na remontadę. Udało się nawet zmniejszyć dystans do pięciu punktów, lecz nawet przy dobrej defensywie Crvena była w stanie kończyć akcje punktami.

W ostatnich minutach Królewscy desperacko walczyli o powrót do gry i udało się zbliżyć na trzy punkty, chociaż kosztem groźnie wyglądającego upadku Rudy’ego, po którym Hiszpan nie był w stanie kontynuować gry. Ostatnie sekundy mogły przynieść zwycięstwo, ponieważ akcja na zakończenie spotkania należała do Realu Madryt, lecz nie udało jej się zwieńczyć celnym rzutem i to Crvena zvezda mogła cieszyć się z wygranej.

77 – Real Madryt (21+19+18+19): Causeur (2), Laprovíttola (10), Deck (10), Garuba (2), Tavares (9), Rudy (11), Abalde (2), Tyus (4), Alocén (0), Carroll (7), Thompkins (10), Taylor (10).

79 – Crvena zvezda (23+22+21+13): Walden (18), Reath (10), Radanov (6), Dobrić (13), Kuzmić (4), O’Bryant (8), Davidovac (2), Lazić (7), Jagodić-Kuridža (3), Colom (8).

REKLAMA
REKLAMA

Statystyki | Tabela

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA