Mógł przesądzić o zwycięstwie Królewskich w arcyważnym meczu z Valencią i w ten sposób podtrzymać fanów Blancos przy nadziei na mistrzostwo. Wystarczyło trafić do siatki z jedenastu metrów. Niestety Brazylijczyk nie wykorzystał rzutu karnego, Santiago Cańizares bez większych problemów obronił jego strzał. Realowi Madryt zostały już tylko teoretyczne szanse na triumf w La Liga.
- Nie uderzyłem tak jak zamierzałem, a Cańizares popisał się bardzo dobrą interwencją. Jednak to ja popełniłem błąd i biorę na siebie odpowiedzialność. Chcę sam poradzić sobie z obecną sytuacją. Zamierzam dalej ciężko pracować aby poprawić swoją grę. Zrobię wszystko, żeby powrócić do swojej najlepszej formy. - powiedział główny bohater wczorajszego meczu.
- Wierzę, że - nie licząc niewykorzystanego karnego - zagrałem wczoraj dobrze. Miałem wielkiego pecha, czuję, że zawiodłem kolegów z drużyny i fanów. To był naprawdę bardzo ważny mecz... - przyznał ze skruchą Ex Fenomeno, po czym dodał, że: - Nastroje w drużynie nadal są dobre. Straciliśmy punkty na Estadio Mestalla, ale będziemy starali się robić postępy w kolejnych meczach, a ja zamierzam wreszcie przełamać swoją nieskuteczność - zakończył były napastnik Interu.
Chyba lepiej byłoby, gdyby Ronaldo pozostał wczoraj na ławce...
Kilka zdań od Antybohatera
Fatalna passa Ronaldo trwa...
REKLAMA
Komentarze (238)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się