Przyzwyczaiłeś się do bycia wrogiem numer jeden?
Niestety przyzwyczajasz się do tego, bo teraz przy portalach społecznościowych w piłce wszystko jest dozwolone. Nie ma znaczenia, co się mówi i czy zachowujesz szacunek, bo ludzie są niewychowani. Mnie wychowano, by okazywać szacunek każdemu, kogo spotykasz, ale niestety w futbolu musisz z tym żyć. Nadajemy normalność czemuś, co nie powinno być normalne.
[...]
Co wydarzyło się w Valdebebas? Nie jest dla ciebie typowe, by wylecieć z boiska po 13 minutach.
Popełniłem błąd. Nie ma co do tego wracać. Niby nie chciało mi się grać, specjalnie się wykluczyłem czy coś takiego... Nie, po prostu ludzie popełniają błędy. Gdy mam kartkę, zazwyczaj dobrze wymierzam to, gdzie i jak mogę dojść, a w tym meczu dałem ponieść się sercu i pomyliłem się.
Ale dlaczego?
Na pewno przez chęć pokazania się, przez brak gry i przez to, że był to dla mnie ważny moment... Nie ma jednak w tym niczego więcej. Tego dnia popełniłem błąd i na pewno w przyszłości to jeszcze się powtórzy. Nie potrafiłem dobrze ocenić sytuacji, którą zazwyczaj potrafię dobrze ocenić. Zabolało mnie, że nie poradziłem sobie z tamtą sytuacją lepiej przy całym swoim doświadczeniu.
Powiedziałeś, że dwa gole strzelone Realowi to dla ciebie nic specjalnego. Na pewno?
Na pewno. To prawda, że wywodzę się z Atlético i zawsze istniała między nami rywalizacja, ale nic więcej. Mam świetne stosunki z wieloma zawodnikami z Realu Madryt i normalnie ze sobą rozmawiamy, jak ma to miejsce z innymi ekipami. Nie mam nic przeciwko Realowi. Po prostu radość z tego, jak trudno jest strzelić im gola, co ma też miejsce w przypadku starć z Barceloną czy Atlético. Do tego w tym przypadku to był półfinał.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się