Eduardo Camavinga jest wybrańcem Zinédine'a Zidane'a do wzmocnienia środka pola Realu Madryt. Nie dziwi zatem fakt, że przedstawiciele klubu ze stolicy Hiszpanii już od kilku miesięcy są w regularnym kontakcie z otoczeniem młodego piłkarza. Jednak jak informuje teraz AS, Królewscy mieli przełożyć wszelkie działania związane z potencjalnym transferem na kwiecień. Klub chce się najpierw przekonać, jak będą wyglądały postępy w powrocie do normalnego życia po pandemii koronawirusa oraz jak drużyna poradzi sobie w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.
Nie jest żadną tajemnicą, że kluczowe znaczenie odgrywa w tym wszystkich aspekt ekonomiczny. Jeszcze rok temu Rennes miało wycenić swoją perełkę na około 70 milionów euro. Real Madryt nie zamierza jednak wykładać takiej sumy za zawodnika, którego kontrakt kończy się już w 2022 roku. Ponadto sama postawa Camavingi na boisku znacząco odbiega od tego, co prezentował jeszcze w poprzednim sezonie. A należy również pamiętać, że Królewscy nie są jedynym klubem, który jest zainteresowany usługami 18-letniego pomocnika – w tym kontekście całą sytuację obserwują również PSG, Bayern Monachium i Juventus.
O dziwo, na korzyść Realu Madryt może zadziałać osoba nowego reprezentanta Camavingi. Jonathan Barnett sam kilka dni temu przyznał, że utrzymuje z Królewskimi doskonałe relacje, co może być niejako pierwszym krokiem w kierunku rozpoczęcia negocjacji. Pytanie jest takie, czy klub jest gotowy podjąć walkę o piłkarza, którego liczby w tym sezonie nie imponują – 20 występów, jedna bramka i dwie asysty. Mając to wszystko na uwadze, wydaje się, że czas będzie tutaj najlepszym doradcą.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się