Kibice Kogutów byli zachwyceni powrotem swojego syna marnotrawnego. W Londynie liczyli na to, że po burzliwym czasie w stolicy Hiszpanii Bale rozpocznie wszystko od nowa i udowodni na boisku, że wciąż jest topowym graczem. Jak na razie jednak wszelkie nadzieje są regularnie zawodzone. Mourinho posłał Garetha do boju w 11 z 24 meczów. 31-latek zdobył w nich trzy bramki, a w pierwszym składzie wiedzieliśmy go sześciokrotnie, żadnego spotkania nie zaliczył od początku do końca.
Postawa atakującego nie przekonuje portugalskiego szkoleniowca, choć ten przecież zawsze był wielkim fanem talentu Walijczyka. Fakty są jednak takie, że Bale do tej pory w Premier League spędził na boisku 160 minut. Tercet złożony z Sona, Kane'a i Garetha do teraz pozostaje zaś jedynie utopijnym marzeniem zrodzonym pod wpływem początkowej euforii.
Bale'a znów nie omijają też kontuzje. Najpierw uraz kolana uniemożliwił mu udział w sześciu pierwszych spotkaniach tuż po powrocie do Tottenhamu. W połowie grudnia przegapił dwa starcia z powodu choroby. Niedawno zaś wyszedł od początku w Pucharze Ligi ze Stoke, strzelił pierwszego gola i ku zaskoczeniu wszystkich został zmieniony w przerwie. Jak się okazało, poprosił o to sam gracz. Po paru dniach potwierdziły się przypuszczenia o kolejnej kontuzji piłkarza. Gareth tym samym znowu opuści około sześciu meczów.
Tak w skrócie prezentuje się krajobraz po powrocie Garetha do Anglii. Skrzydłowy nie może odzyskać formy, a kiedy już stawia w tę stronę mały krok, zaraz dopadają go kontuzje. Bale w zasadzie przez całą karierę wykazywał sporą podatność na urazy. Od sezonu 2009/10 przegapił w sumie 122 potyczki.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się