Real Madryt bardzo wyraźnie zdominował to spotkanie i było to widać w każdym fragmencie. Zamykał gospodarzy na ich połowie, tworzył groźniejsze sytuacje, obił dwukrotnie poprzeczkę (po jednym z tych strzałów padł gol), ale niestety zwykle na tym się kończyło. „Był lepszy, ale”. Ale problemów było zbyt dużo.
Przede wszystkim Królewscy znów nie poszli za ciosem. Strzelili gola, ale gdy niedługo przed zakończeniem pierwszej części meczu stanęła cała drużyna Elche, stanął też Real Madryt. Wyglądało to tak, jakby wynik 1:0 naprawdę satysfakcjonował obie drużyny, które tylko czekały na zejście do szatni, by podjeść trochę karpika, sałatki i bigosu, które zostały po świętach. Zapomnieli jednak o tym, że jest jeszcze druga połowa.
Real przespał wszystkie momenty na powiększenie prowadzenia, a jeśli nie przespał, to po prostu ich nie wykorzystał. A gdy rywal dostaje z opóźnieniem (tak byłoby u nas) lub za wcześnie (bo Hiszpanie wręczają sobie prezenty na Trzech Króli) taki prezent, jaki dziś Elche dostało od Daniego Carvajala i go wykorzystuje, to nie ma co mówić o niezasłużonym rezultacie.
Rezultat niestety jest zasłużony. Real Madryt w ostatnich tygodniach wiele razy czekał z zabiciem meczu do doliczonego czasu gry, a dziś, gdy trzeba było wynik gonić przez prawie całą drugą połowę, po prostu się rozpadł. Nie było kreacji, nie było mądrej gry, był za to chaos, który mógł skończyć się jeszcze gorzej. Ale przecież nawet w tym chaosie Benzema mógł ponownie pomóc w wyjściu na prowadzenie, ale… akurat nie trafił w piłkę.
Królewscy nie stanęli dziś na wysokości zadania pod wieloma względami. Oczywiście nie można być zadowolonym z jednego punktu, zwłaszcza że dziś Atlético poradziło sobie z Getafe. Liga nie jest jeszcze zakończona, ale takie spotkania powodują, że w dalszym ciągu jest zagrożona. I nagle poprzednia seria wygranych traci na znaczeniu, bo znów trzeba gonić, a rywal ma jeszcze zaległe mecze.
Elche CF – Real Madryt 1:1 (0:1)
0:1 Modrić 20'
1:1 Fidel 52' (rzut karny)
Elche: Edgar Badía; Barragán, Verdú, Josema, Sánchez Miño; Raúl Guti, Marcone, Víctor (74' Tete Morente); Fidel, Lucas Boyé (87' Guido Carrillo), Rigoni (74' Josan).
Real Madryt: Courtois; Carvajal, Varane, Ramos, Marcelo; Modrić, Casemiro, Kroos (78' Valverde); Lucas (77' Hazard), Benzema, Asensio (87' Vinícius).
Komentarze (521)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się