Pożegnanie Tuchela jest jednak nie tylko przeszkodą w pozyskaniu Mbappé, lecz także następcy Zidane'a, gdy tego nie będzie już w klubie. Wydaje się bowiem, że PSG najpewniej obejmie wkrótce Pochettino, w którym Florentino widział kolejne ogniowo procesu transformacji drużyny. Ściągnięcie Argentyńczyka wydawało się kwestią bliżej nieokreślonego czasu. Splot okoliczności wszystko jednak skomplikował.
W Madrycie nie brali pod uwagę zwolnienia Tuchela. W sprawie transferu Kyliana bardziej spodziewano się ustąpienia w sprawie przez Leonardo i właściciela. W zeszłym sezonie były już szkoleniowiec mistrzów Francji miał bardzo trudne relacje z Mbappé. Piłkarz dwukrotnie nie ukrywał rozgoryczenia zmianą w meczu, trenera zaś publicznie wyrażał przez ten fakt niezadowolenie. Dojście do finału Ligi Mistrzów zdawało się nieco naprawić sytuację, ale nie do końca się tak stało.
Leonardo w pewnym momencie musiał wręcz spotkać się z Tuchelem, by omówić zaistniałe problemy. Tak przynajmniej donosi Le Parisien. Dawało to jasny dowód na to, jak ważny dla klubu jest atakujący. W praktyce zawodnik i jego trener mieli w PSG tę samą pozycję. Trudno wyobrażać sobie, by Pochettino zdecydował się objąć PSG, gdyby wiedział, że za chwilę zespół opuści jeden z kluczowych graczy.
Real wciąż myśli o transferze Francuza najbliższego lata, ale sprawa będzie o wiele bardziej skomplikowana. Stragegia Królewskich opierała się na tym, że Mbappé nie przedłuży kontraktu. W innych okolicznościach transakcja byłaby prawie niemożliwa do dopięcia. Dziś zaś na afisz wraca temat przedłużenia umowy i zapisania w niej klauzuli pro Real. Na jej mocy 22-latek miałby mieć zapisaną w kontrakcie kwotę, za którą może odejść, gdy zgłosi się po niego Real Madryt. Byłaby to jednak kwota bliższa 250 milionów niż 180, na które liczyli włodarze Los Blancos.
Komentarze (43)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się