– Ronaldo przeszedł do Realu Madryt tego samego lata, w którym z ich strony pojawiło się również zainteresowanie moją osobą. Gdyby wówczas doszło do tego transferu, to razem z Ronaldo stworzylibyśmy parę napastników siejącą postrach u każdego rywala. Udowadnialiśmy to w reprezentacji Brazylii. A gdybyśmy mogli do tego dodać więcej czasu i lepsze zgranie w klubie, to bylibyśmy jeszcze bardziej zabójczy. To byłoby coś niesamowitego.
– Prawda jest jednak taka, że opcja z transferem do Realu Madryt nigdy nie była na zaawansowanym etapie. Gdy opuszczałem Barcelonę, to bardzo szybko doszedłem do porozumienia z Milanem. Real Madryt nie był wówczas gotowy wyrównać oferty Włochów, więc nie musiałem się zbyt długo zastanawiać.
– Nigdy nie odrzuciłbym Realu Madryt tylko z tego powodu, że grałem w Barcelonie. I to mimo faktu, że Barça to mój klub w Europie i łączą mnie z nim szczególne relacje. W tamtym czasie pozostawałem jednak bez klubu, gdyż postanowiliśmy rozwiązać kontrakt. Nie mogłem zatem odrzucać ofert tylko dlatego, że tak mi się podobało. Jako profesjonalista musiałem analizować wszystkie wady i zalety danego rozwiązania. Dobrze wiem, że gdybym zdecydował się na Real Madryt, to byłbym podobnym przypadkiem do Figo. Ostatecznie tak się jednak nie stało.
– Jak wspominam starcia z Zidane'em na boisku? Pamiętam, że przy niejednym Klasyku długo się zastanawiałem nad tym, jak zabrać się do tego, aby spróbować odebrać mu piłkę. Gdy mierzysz się z tak dobrym rywalem, to wystarczy jeden przebłysk geniuszu i cię ośmiesza. Na tak wysokim poziomie starasz się to wszystko kontrolować, ponieważ rywale mają bardzo dużo rozwiązań i możliwości. Czasami wolałem poczekać na wsparcie bardziej defensywnych zawodników, aby to oni wykonali tę brudną robotę, jaką jest powstrzymywanie tych najlepszych.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się