REKLAMA
REKLAMA

Militão zostaje w tyle

Podczas gdy Real nabiera prędkości, Militão zostaje z tyłu. Najdroższy obrońca w historii klubu w tym sezonie zebrał zaledwie 224 minut, a po raz ostatni widzieliśmy go na boisku 31 października w potyczce z Husecą.
REKLAMA
REKLAMA
Militão zostaje w tyle
Fot. Getty Images

Kilka dni później Brazylijczyk otrzymał informację, że jest nosicielem wrażego wirusa, przez co wypadł na cztery mecze. Na listy powołanych wrócił 28 listopada, ale to wszystko. Zidane nie dał mu ani minuty, sześciokrotnie zostawiając go przez całe spotkanie na ławce. Najgorsze dla 22-latka jest zaś to, że kiedy już grał, Realowi nie szło zbyt dobrze. Drużyna z nim w składzie przegrała z Szachtarem i Kadryksem. Jedynie z Huescą udało się zwyciężyć.

Położenie Édera jest dosyć nietypowe jak na to, że zdaniem samego trenera wciąż mowa o trzecim stoperze w hierarchii. Nacho w oczach Zizou docelowo miał być czwartym wyborem na środek obrony, a presja wyszła też chyba trochę od klubu. Nie jest przecież tajemnicą, że Militão był wyborem włodarzy, którzy widzieli w obrońcy duże wzmocnienie na przyszłość. W pierwszym sezonie były gracz Porto zaliczył 1469 minut, a jego postawa wzbudzała duże wątpliwiści. Nadzieje budzić mogło jednak spotkanie na wyjeździe z Athletikiem. 

W tym sezonie Militão ma jednak jeszcze bardziej pod górę. Drogę do gry zamkneła mu wysoka forma Lucasa i Nacho. Pod nieobecność młodego stopera i Ramosa Nacho kilkukrotnie musiał wystąpić od początku i pozostawił po sobie świetne wrażenie. Błyszczał zwłaszcza na San Siro i w Sewilli, choć trzeba pamiętać, że brał udział także  w porażkach z Alavés i Szachtarem. Do tego Zidane ostatnio postanowił wstrzymać daleko posunięte rotacje, by ustabilizować wyniki. Francuzowi w jasny sposób się to udało. W razie kontuzji Varane'a czy Ramosa i tak to Nacho wydaje się jednak mieć pewną przewagę. 

REKLAMA
REKLAMA

Éder, przechodząc do Madrytu, miał łatkę zawodnika, który może występować także na prawej obronie. W Porto dość często grywał na tej pozycji, by zrobić miejsce na stoperze dla Pepe. Zizou praktycznie wcale nie bierze jednak Militão pod uwagę do gry na tej pozycji. A gdy szkoleniowiec już dał mu tam szansę, Brazylijczyk spisał się beznadziejnie. Mało tego, na prawej obronie świetnie zaczął sobie radzić Lucas. 

Mecz na Camp Nou rozwiał wiele wątpliwości. Pod nieobecność Carvalaja i Odriozoli Zidane na prawej stronie bloku defensywnego wystawił Nacho. Kiedy zaś i on doznał kontuzji, Francuz zamiast Militão wolał cofnąć do obrony urodzonego skrzydłowego, Lucasa. Eksperyment powiódł się wspaniale. Galisyjczyk biegał od pola karnego do pola karnego, w obronie był pewny, a w ataku tworzył kolegom czyste sytuacje bramkowe. Po takim występie nie było nic dziwnego w tym, że Zidane częściej decydował się wykorzystywać go na tej pozycji. Wychowanek zaś niezmiennie prezentował bardzo wysoki poziom. Na ten moment wydaje się, że Militão to na prawą obronę piąty wybór: za Carvajalem, Lucasem, Nacho, a nawet Odriozolą. 

Na stoperze nie ma jak, na boku także… Miejsca coraz mniej, a wraz z nim mniej także cierpliwości. Na Édera w tym momencie nie ma w Realu Madryt absolutnie żadnego pomysłu. 50 milionów, których nie ma gdzie upchnąć. 

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (14)

REKLAMA