Fernando Sanz Duran, syn byłego prezydenta Realu Lorenzo Sanza, a obecnie piłkarz Malagi wypowiedział się o sytuacji klubu, w którym dojrzewał piłkarsko. Zawodnik nie rozumie decyzji Florentino Péreza. Choć zgadza się, że to niedawny prezydent Realu był współodpowiedzialnym za kiepskie rezultaty na przestrzeni ostatnich lat. Jednak Sanz junior nie uważa, by rezygnacja z piastowanej funkcji była najlepszym rozwiązaniem dla marnej sytuacji sportowej.
- Teraz piłkarzom dostała się wysoce niewdzięczna rola. To trochę niegrzeczne zostawiać cały bałagan na głowie zawodników. Oni ponoszą swoją część winy za ten stan rzeczy, ale nie większą niż ten, który podsuwał im pod nos kontrakty... - mówi Sanz.
- Parszywy to gest. Nie chciał przejść przez okres, kiedy będzie się na niego gwizdać, wyzywać go od najgorszych, wybrał prostszą drogę. Zostawienie całej odpowiedzialności piłkarzom wydaje mi się bardzo niesprawiedliwe. I choć moi dawni koledzy po części zasługują na karę, to na pewno trzeba ją rozłożyć pośród wszystkich winnych.
Fernando wie, co oznaczają występy na Santiago Bernabéu. Sam był kiedyś pewnego rodzaju "Pavonem". Rozumie zatem sytuację wychowanków: - Polityka Zidanów i Pavonów to czysta demagogia. Wychowankowie praktycznie nie mają szans zaistnienia...
Fernando Sanz o sytuacji w Realu
Były piłkarz Królewskich i syn byłego prezydenta Realu o zaistniałych w ostatnich dniach zdarzeniach
REKLAMA
Komentarze (70)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się