Dziennik SPORT sprostował informacje o arbitrze ostatniego Klasyku. Dyrekcja gazety przyznała, że wycofuje się ze stwierdzeń, iż ojciec Juana Martíneza Munuery założył lub był członkiem oficjalnego fanklubu Realu Madryt. Iván San Antonio, autor artykułu, który na Twitterze sam siebie określa mianem „dziennikarza i najemnika Sportu”, był gościem Radio MARCA, by skomentować sprostowanie, jakie zamieścił jego pracodawca.
– Popełniono błąd w sposobie napisania artykułu, ale nie w decyzji o jego napisaniu. Celem było ujawnienie madridismo tego arbitra i to się udało. Nie zapomnijmy, skąd się to wzięło: z akcji z karnym, który nie jest karnym. Dla mnie to nie był karny, do tego Ramos wcześniej faulował Lengleta.
– Uważam, że dziennikarstwo to mówienie o takich sytuacjach. Jestem przekonany, że poprzez ujawnianie takich rzeczy wprowadza się większą sprawiedliwość w futbolu. Doszło do niej od razu po publikacji, bo jestem absolutnie pewny, że bez tego reportażu i nacisków dziennika SPORT nie zostałyby odgwizdane trzy karne przeciwko Realowi Madryt w Walencji.
– Czy chcę przeprosić? Nie muszę absolutnie za nic przepraszać. Rozumiem, że wykonałem swoją pracę, tyle. Doszło do błędu, poproszono o sprostowanie i sprostowano to, tyle. A proszenie o wybaczenie to sprawa chrześcijan, a ja nim nie jestem, więc... – zakończył temat Hiszpan.
Madridismo na Twitterze szybko zareagowało na słowa o nacisku dziennika, który wpłynął na sędziego Gila Manzano w meczu Valencii z Realem Madryt. Dziennikarz Sportu zacytował jedną z takich reakcji na Twitterze, komentując ją jednym słowem: „Nieskazitelne”.
Komentarze (24)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się