– Koniec trudnego tygodnia? To był ciężki tydzień z Sevillą na wyjeździe, z finałem z Gladbach i z meczem z Atlético, które w lidze było nietykalne. Mamy 9 na 9, ale nie stajemy. We wtorek mamy kolejny bardzo ważny mecz. W tych dniach odbędą się tylko dwa spotkania i trzeba to wykorzystać, potwierdzając ostatnie dni.
– Skąd najlepsza wersja Realu Madryt po tylu nieregularnych meczach? Trudno to stwierdzić. To trochę nietypowy sezon bez przygotowań, z kontuzjami i w którym nigdy nie mogliśmy pracować wszyscy razem. Na końcu mijają kolejne mecze, a im więcej zawodników może się ogrywać, uzyskujemy nasz optymalny poziom.
– Dlaczego wygraliśmy dzisiaj z Atlético? Od pierwszego gwizdka Mateu widzieliśmy Real Madryt, który ruszył po wygraną. To był klucz do zwycięstwa. Drużyna wychodziła wysoko, dusiliśmy rywala na ich połowie, naciskaliśmy wysoko, graliśmy piłką w ostatniej tercji boiska... Mimo wszystko oni mieli dwie dosyć klarowne sytuacje, ale nie wykorzystali i zdobyliśmy 3 punkty.
– Sytuacja w lidze wciąż nie jest optymalna? Oczywiście. Wciąż jesteśmy na wczesnym etapie, ale gdybyśmy dzisiaj przegrali u siebie, Atlético uciekłoby nam na sporo punktów, to prawda. Dlatego wiedzieliśmy, że to zwycięstwo jest dla nas bardzo ważne. Udało się i teraz trzeba skupić się na wtorkowym starciu w domu z Athletikiem. Musimy spróbować zdobyć kolejne trzy punkty.
– Celebracja dla synka Martina? [uśmiech] Tak, to dla niego. Już jest z nami i ciągle nie za wiele rozumie [śmiech], bo dopiero się urodził. Bardzo tego chciałem. Pragnąłem trafić do siatki szczególnie, gdy moja dziewczyna była w ciąży. Nie udało się z powodu kontuzji, ale udało się po powrocie. Nie ma lepszej celebracji z okazji jego narodzin.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się