REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2018.01.13, godz. 12:26, El Jarek / marca.com

Sanz: Pozostaje przekazać odpowiedzialność zawodnikom

Fot. Getty Images

Obecna sytuacja nie jest dla Realu Madryt niczym nowym. Nie po raz pierwszy Królewscy męczą się w lidze i pokładają swoje nadzieje w Lidze Mistrzów. W sezonach 1997/98 i 1999/2000 podnoszono Puchar Europy przy ogromnych problemach w rozgrywkach krajowych. W pierwszym przypadku zespół był czwarty w lidze ze stratą 11 punktów do Barcelony, a w drugim piąty ze stratą 7 oczek do mistrzowskiego Deportivo. W obu przypadkach prezesem był Lorenzo Sanz, który dla Marki opowiedział o tym, jak radzić sobie z takim kryzysem.

– Wszystko zależy od piłkarzy, nie ma niczego więcej. Moment jest trudny i skomplikowany. W tej chwili nie zostaje nic innego, jak przekazać odpowiedzialność zawodnikom. Nie należy jednak się załamywać, bo ja sam najlepiej wiem, czym jest wygranie Pucharu Europy przy złej postawie w lidze.

– Nie da się wygrywać w każdym sezonie. Nie ma tu żadnego problemu, nie trzeba się denerwować ani nic takiego. Uważam, że spokój to jedyne rozwiązanie na wyjście z tej sytuacji. Florentino radzi sobie doskonale, bo z nerwami czy wymuszonymi decyzjami nigdzie się nie dochodzi. Trzeba być spokojnym.

– Pamiętam, że ja rozmawiałem z piłkarzami i trenerami, bo to oni są kluczowi. Te przemowy mają jednak małą wartość. Po prostu trzeba im przekazywać spokój. W sierpniu byli najlepszą kadrą na świecie. Nie zapomnieli jak się gra, są tacy sami.

– Transfery? Powiedz mi nazwisko, które teraz wniesie coś do drużyny. Nie ma takiego. Kupowanie kogoś teraz to wyrzucanie tego projektu do śmieci. Liga jest przegrana, ale Puchar Króla i Liga Mistrzów nie.

– Największy problem jest taki, że za miesiąc może być jeszcze gorzej i możemy wypaść z walki o cokolwiek. Na razie jesteśmy żywi w Europie i Pucharze. Zobaczymy, co pokażemy w Lidze Mistrzów. Pamiętam mecz z Saragossą, chyba pierwsze spotkanie z Del Bosque. Wbili nam 5 goli, a ja wyszedłem ze stadionu, bo sobie z tym nie poradziłem. Gwizdy, okrzyki, a na końcu mistrzostwo Europy. Pamiętam też, gdy pojechaliśmy zagrać z Rosenborgiem z potrzebą odniesienia zwycięstwa, by wyjść z grupy. Strzeliliśmy gola i dosłownie stanęliśmy w naszej bramce.

– Ostatnio spotkałem Fernando Redondo w Federacji i rozmawialiśmy o naszej ekipie. On jasno stwierdził, że Real jest wyjątkowy i gdy nadchodzi Liga Mistrzów, drużyna się zmienia. On uważa, że nic jeszcze nie jest przegrane, bo Real potrafi całkowicie się zmienić. Champions League to jego rozgrywki i zawodnicy o tym wiedzą. Nic nie jest jeszcze przegrane.

– Paris Saint-Germain? Real Madryt to Real Madryt i to PSG powinno czuć strach i okazać szacunek. Nie sądzę, że oni są takim faworytem, jak to się dzisiaj określa. Dla mnie to najlepszy rywal, na jakiego można było trafiać. Więcej, uważam, że wyeliminujemy PSG.

REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Sezon 2017/18

Komentarze

2018.01.13, godz. 15:44, MrKrzysiek97
Ma rację.
2018.01.13, godz. 13:18, Semir17
Dobrze gada.
2018.01.13, godz. 12:47, Dominqez
Bo Real to drużyna turniejowa a nie z równą formą przez cały sezon tak jak Barcelona. Dla Barçy ważniejsza jest La Liga a dla Realu zawsze ważniejsza jest LM dlatego jest takie nastawienie i to już trwa od wielu, wielu lat.
2018.01.13, godz. 12:46, Spływak
Finał przeciwko Valencii to były moje początki, jak Raúl biegł sam przez całe boisko i podwyższył na 3-0 to wiedziałem że Królewscy muszą być tymi "jedynymi".
2018.01.13, godz. 12:35, Krwawy Paulek
Tamta ekipa za czasów Sanza była zaj**ista. To dzieki niej zainteresowałem się piłką nożną!

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama