REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

wybitni piłkarze

Iker Casillas (1999 - 2015)

To historia niezwykła. Historia człowieka, który przez wiele lat dawał kibicom Realu Madryt mnóstwo radości. Jego interwencjami zachwycali się wszyscy. Całkiem słusznie był przez wielu uważany za najlepszego na świecie. To też historia człowieka, który podzielił – świadomie czy nie – madridismo. Nie ulega jednak wątpliwości, że za 25 lat (ćwierć wieku!) spędzonych w Madrycie, a także za wszystkie trofea, rekordy i interwencje, należy mu się szacunek. Oto historia Ikera Casillasa.

Droga do Realu

Rok 1981. Mari Carmen Fernández jest w ciąży. Chciałaby urodzić dziewczynkę. Jej mąż wolałby mieć syna. Najwidoczniej José Luis ma większą moc przekonywania, na świat przychodzi bowiem chłopiec. Mimo że rodzina mieszka w Bilbao, poród zostaje odebrany w szpitalu w Madrycie, skąd pochodzi matka nowo narodzonego dziecka.

„Powiększona” rodzina Casillas Fernández osiadła w Móstoles, mieście oddalonym od Madrytu o kilkanaście kilometrów. To tam wychował się i stawiał pierwsze piłkarskie kroki – na razie na podwórkach – Iker Casillas. Piłka szybko stała się jego pasją, co bardzo podobało się ojcu (niegdyś piłkarzowi-amatorowi, który kochał ten sport). Matka nie mogła tego znieść. Futbolu po prostu nie cierpiała.

Iker był odważny. Często grał z dziećmi starszymi od siebie, od których jednak w żaden sposób nie odstawał. Jego odwaga przejawiała się też w tym, że niestraszna była mu twarda nawierzchnia, na której rozgrywano mecze, i sam, na ochotnika, szedł w stronę bramki, gdzie potem rzucał się rywalom pod nogi, uniemożliwiając strzelenie gola. Poviso, lokalna drużyna, zechciała go u siebie, gdy miał osiem lat. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, ale zainteresowanie potwierdziło umiejętności młodego Casillasa.

Mówi się, że oprócz talentu i ciężkiej pracy zawodowy sportowiec musi mieć też nieco szczęścia. Tak było w jego przypadku. Ani on sam, ani jego ojciec nic nie wiedzieliby o testach, które przeprowadzał Real Madryt, gdyby nie chłopak z sąsiedztwa. To on wyczytał w Marce, że chłopcy z rocznika 1981 mogą się na nie zgłosić. José Luis mógł podjąć tylko jedną decyzję – pojechał zapisać Ikera w czerwcu 1990 roku. Real Madryt zadzwonił do niego trzy miesiące później i zaprosił na próbę, ale szkoleniowcy uznali, że zawodnik jest za niski. Ostatecznie jednak skontaktowano się z nim ponownie, a test – tym razem z prawdziwego zdarzenia – odbył się w styczniu kolejnego roku.

Testem tym okazało się Trofeo Social. Wtedy była to 29. edycja turnieju, w której uczestniczyło szesnaście zespołów. Przez całe zawody Casillas miał wsparcie w osobie Antonio Mezquity – jednego z trenerów ze szkółki klubowej Królewskich, który jako pierwszy poznał się na jego talencie. Zespół Ikera zajął piąte miejsce na sześć drużyn w swojej kategorii wiekowej. W pierwszym występie bramkarz stracił pięć bramek (grał tylko jedną połowę), a mecz zakończył się wynikiem 1:7. Mimo to przez selekcję przebrnął wraz z siedemnastoma innymi młodzieńcami. To miał być początek jego drogi na szczyt.

Kategoria za kategorią – drużyny młodzieżowe

Niemal od razu nowo powstałą drużynę wysłano na turniej do Meudon na przedmieściach Paryża. Real dotarł tam do finału, gdzie po karnych przegrał z Benficą. Tego samego dnia Casillas kończył 10 lat. Sezon zakończono turniejem Príncipe de Asturias, w którym Królewscy już dominowali. W ostatnim meczu wygrali 6:0 z zespołem La Chopera.

W sezonie 1991/1992 Casillas został oficjalnie zarejestrowany jako zawodnik Realu Madryt. Wraz z kolegami zdobył mistrzostwo, a trzeba podkreślić, że jego rywale byli (w większości) starsi od niego. Następnie czekał go przeskok do Alevínu A. Grało tam wtedy kilku innych zawodników, którzy w przyszłości mieli partnerować mu w pierwszej drużynie, między innymi Guti czy Granero. Bilans drużyny? Wszystkie turnieje wygrane. W lidze komplet(!) zwycięstw – 26 na 26.

Następnie nadszedł czas na Infantil B i kolejne mistrzostwo. Sezon później Iker znów przeskoczył wyżej – powitał go Infantil A, z którym po raz kolejny zaliczył komplet zwycięstw w sezonie i wygrał ligę. To pozwoliło Królewskim pojechać do Paryża na finały rozgrywek Nike Premier Cup (największy europejski turniej w tej kategorii wiekowej). Wcześniej jednak pokonali Barcelonę w finale hiszpańskiej edycji rozgrywek. Wygrali po karnych – Iker obronił jedną jedenastkę. Los Blancos zagrali w stolicy Francji w sześciu spotkaniach, a Casillas wpuścił tylko jedną bramkę – w finale przeciwko Eintrachtowi Frankfurt. Ostatecznie jednak obronił decydującego karnego i Real triumfował. Indywidualnie też miał powody do zadowolenia, gdyż podpisał wtedy swój pierwszy profesjonalny kontrakt sponsorski. Na trzy lata z Nike. Nagrodą za zwycięstwo w tych rozgrywkach był też wyjazd do USA i… pierwszy w życiu szpaler na Santiago Bernabéu.

1995/1996, Cadete B. Liga – wygrana. Nic nowego. Nowym doświadczeniem są za to klubowe mistrzostwa świata do lat 15 rozgrywane w Boliwii. Królewscy, oczywiście z Ikerem w bramce, zwyciężyli w turnieju. Młody golkiper nie wspominał jednak tej wyprawy zbyt dobrze: „Tamten kraj bardzo mną wstrząsnął. Mieliśmy po czternaście lat i widzieliśmy dzieci w naszym wieku żebrzące na ulicach. To było bardzo trudne do zaakceptowania”. Pomijając jednak otoczenie – Casillas został gwiazdą turnieju. Bronił spektakularnie i w dużej mierze jemu zawdzięczano radość po ostatnim gwizdku sędziego.

Czas spędzony w Cadete A przyniósł wygraną ligę, ale przegrany finał Pucharu Madrytu i mistrzostw Hiszpanii (oba po karnych). Iker bronił świetnie, co znajduje odbicie w słowach Martína Delgado, który Casillasa oglądał wtedy na co dzień: „Czasami przyjeżdżali wyróżniający się bramkarze spoza Madrytu, żeby sprawdzić się w Ciudad Deportiva. Dla mnie była to niemal męka, ponieważ widząc perfekcję Ikera, zaczynałem ich żałować”. W tamtym sezonie Iker zaczął otrzymywać również swoją pierwszą pensję – 25 tysięcy peset miesięcznie.

W Juvenilu A grał nieco mniej. Sprawdzano również innych bramkarzy, ale mimo tego, gdy tylko dostawał szansę, pokazywał się z dobrej strony. „Na pocieszenie” otrzymał pierwszy prawdziwy kontrakt na trzy lata. W kolejnym sezonie Iker teoretycznie powinien jeszcze grać w Juvenilu, ale został włączony do składu trzeciej drużyny Królewskich. Czekał go też nowy kontrakt – z dwudziestokrotną (!) podwyżką. To w tamtym sezonie po raz pierwszy pojechał na mecz z pierwszym zespołem. Wyjechał też na finał Pucharu Interkontynentalnego i zaczął trenować z seniorami – ale tylko w pojedyncze dni, w pozostałe wciąż brał udział w treningach ekipy ze szkółki. Już bardzo niewiele dzieliło go od debiutu…

Z Bilbao do Glasgow

Gdy po raz pierwszy pojechał na mecz z zespołem seniorskim Realu Madryt, miał zaledwie 16 lat. Do Rosenborga udał się jako trzeci bramkarz, a historia jego wyjazdu śmiało mogłaby zostać zekranizowana jako jeden z odcinków serialu sensacyjnego – został wyciągnięty wprost ze szkoły, do domu odwiózł go dozorca. Młody Iker szybko się spakował i złapał taksówkę do hotelu, gdzie już czekali na niego Ignacio Zoco i Enrique Martín. W Norwegii, podobnie jak później w finale Pucharu Interkontynentalnego, siedział na trybunach, ale te doświadczenia pozwoliły mu zaznajomić się z niektórymi graczami pierwszego składu.

Niedługo po tym otrzymał oficjalne powołanie na mecz pierwszej drużyny z Realem Oviedo. Tym razem był o krok od boiska – siedział na ławce rezerwowych. Królewscy przegrali tamto spotkanie 0:1. Pod koniec roku zadebiutował – na razie nieoficjalnie – na Santiago Bernabéu. W meczu towarzyskim przeciwko Atlético na rzecz poszkodowanych w trakcie huraganu Mitch.

W kolejnym sezonie dołączył do drugiej drużyny Królewskich, a także występował w sparingach seniorów. Zagrał między innymi w meczu o Trofeo Santiago Bernabéu przeciwko Milanowi. Real wygrał 4:2. W bramce pierwszej drużyny wciąż brakowało dla niego miejsca, bo tam pierwszeństwo mieli Illgner i Bizzarri. Niemiec bronił w dwóch pierwszych meczach sezonu, które Real wygrał, ale później doznał kontuzji. Pod jego nieobecność John Toshack zaryzykował – postawił na Ikera.

Casillas zadebiutował 12 września 1999 roku na San Mamés – stadionie klubu, którego oddanym fanem był jego ojciec. Wpuścił dwie bramki, a samo spotkanie zakończyło się remisem, ale mimo tego zebrał pozytywne oceny. Kolejny kamień milowy to debiut w Lidze Mistrzów. Z Olympiakosem Real również podzielił się punktami (3:3). Iker zagrał jeszcze z Depotivo na Bernabéu (po tym meczu po raz pierwszy pojawiły się negatywne opinie na temat jego występu) oraz z Molde w Lidze Mistrzów (pierwsze zwycięstwo w barwach Królewskich). Po tym został na powrót przesunięty do drugiej drużyny. Nie pograł w niej jednak zbyt długo…

Real nie radził sobie najlepiej, co poskutkowało zwolnieniem Toshacka. Przyjście Del Bosque również nie potrafiło odmienić gry zespołu. Ostatecznie hiszpański trener zdecydował się na powzięcie drastycznych kroków. Zerwał przy tym ze swoją filozofią, zgodnie z którą piłkarze powinni grać w zespołach odpowiednich do swojego wieku, i postawił na Casillasa. Iker wyszedł w pierwszym składzie w meczu przeciwko Racingowi Santander i miejsca w pierwszym zespole już nie oddał. Grał regularnie do końca sezonu. W lidze Królewscy zajęli co prawda dopiero piąte miejsce, ale już po raz ósmy – a po raz pierwszy dla Ikera – zwyciężyli w finale Ligi Mistrzów. Casillas nie wpuścił bramki i mógł świętować, przypominając sobie tylko, że rok wcześniej grał w trzeciej drużynie Realu i czwartej lidze hiszpańskiej. Warto też zaznaczyć, że w tamtym czasie rozegrał też swoje pierwsze El Clásico. Wynik 3:0 dla Realu był więcej niż satysfakcjonujący.

Kolejny sezon naznaczyła rywalizacja z Césarem, w której ostatecznie zwyciężył Iker. Bronił w 34 meczach ligowych, a Królewscy sięgnęli po mistrzostwo kraju. Na początku i on, i Real znajdowali się pod ostrzałem krytyki. Ostatecznie jednak wszystko skończyło się bardzo dobrze. Chyba nikt nie mógł wtedy przypuszczać, jak bardzo skomplikowany będzie dla Ikera sezon 2001/2002.

W pierwszych dwóch meczach miał niepodważalną pozycję. W trzeciej kolejce Del Bosque postawił jednak na Césara, po czym… znów bronił Iker. Aż do 27. kolejki, kiedy to ponownie do bramki wszedł jego rywal. Stanął w niej także w finale Pucharu Króla (Real przegrał z Deportivo), co rozczarowało Ikera: „Bardzo źle zniosłem to na ławce. Starałem się zagrzewać zespół, jak tylko mogłem, i bardzo mnie zezłościło, że ostatecznie zwycięstwo nam się wymknęło”. Kolejne mecze również musiał oglądać zza linii bocznej. Na finał Ligi Mistrzów – naturalną koleją rzeczy – desygnowany do gry był César. Na trybunach zasiedli ojciec i brat Ikera. Zabrakło jego matki – nie chciała oglądać syna, który zamiast stać w bramce, cierpiał katusze na ławce rezerwowych.

Nadchodzi 66. minuta meczu. César zderza się z Lucio, a Casillas rusza do rozgrzewki. Po chwili okazuje się, że będzie musiał wejść na boisko. Bayer próbuje wykorzystać tę zmianę i rusza do zmasowanych ataków. Królewskim udaje się je odpierać aż do ostatniej minuty. Wtedy to Iker Casillas, jak i wszyscy fani Realu na stadionie, przeżył najdłuższe 60 sekund swojego życia. Trzy niesamowite parady uchroniły Królewskich od straty gola, a Iker, który grał niecałe 30 minut, został bohaterem. W wieku niespełna 21 lat wygrał swoją drugą Ligę Mistrzów. Ten finał został zapamiętany głównie z dwóch powodów: przepięknej bramki Zidane’a i genialnych interwencji Casillasa. Do dziś trudno jednoznacznie orzec, co było bardziej spektakularne.

Chude lata

Real – z Casillasem w bramce – po triumfie w Lidze Mistrzów wygrał Superpuchar Europy i Puchar Interkontynentalny. W kolejnym sezonie, w którym Iker miejsca między słupkami nie oddawał już nikomu, zawodnicy Królewskich sięgnęli po mistrzostwo, potwierdzone następnie zdobyciem Superpucharu Hiszpanii. Nikt nie przypuszczał, że tu zacznie się długa passa bez poważnych sukcesów.

Począwszy od sezonu 2003/2004 przez trzy kolejne lata Królewscy nie wygrali nic. Do tego w Lidze Mistrzów najpierw zostali wyeliminowani przez Monaco z Fernando Morientesem na czele w ćwierćfinale, a rok później rozpoczęli fatalną passę 1/8 finału. Iker – poza słabszym sezonem 2003/2004 – spisywał się jednak bardzo dobrze. Jego średnia bramek puszczonych w stosunku do rozegranych meczów w lidze oscylowała w okolicach jednego gola na mecz, co przy słabej dyspozycji kolegów było znakomitym wynikiem.

Przełamanie przyszło po dramatycznym sezonie 2006/2007, gdy Królewscy zwyciężyli w lidze tylko dzięki lepszym bezpośrednim starciom z Barceloną. Rok później sukces powtórzyli, a Casillas w 36 meczach przepuścił piłkę do siatki 32 razy, co pozwoliło mu – jedyny raz w karierze! – zdobyć Trofeo Zamora. Kolejny kryzys przyszedł w następnych dwóch sezonach. Tym razem trzeba było człowieka od zadań specjalnych, by go rozwiązać…

Mourinho

Styl pracy José Mourinho jest wszystkim znany tak, jak znany jest progres Realu Madryt pod jego skrzydłami. W swoim pierwszym sezonie w stolicy Hiszpanii zdobył z Królewskimi Puchar Króla i nareszcie przełamał niemoc w starciach z Barceloną. Było to zresztą pierwsze zwycięstwo w tych rozgrywkach od 1993 roku. Królewscy dokonali tego po dwóch przegranych finałach (2002 i 2004), oczywiście z Casillasem w bramce. Sezon później Iker był jednym z najpewniejszych punktów Realu zmierzającego po 32. tytuł mistrzowski, a piąty (i ostatni) dla Casillasa. W 37 meczach wpuścił tylko 31 bramek i aż czternaście razy zachował czyste konto. Problemy zaczęły się w kolejnej kampanii.

Najpierw trener odsunął go od składu z powodu słabszej dyspozycji. Później, gdy do bramki wrócił i wydawało się, że jego forma także, doznał urazu, który na dłuższy czas wykluczył go z gry. Do klubu przybył Diego López, który zajął miejsce w składzie. Do tego doszedł też konflikt między zawodnikami (na czele z Ikerem) a Mourinho. Co ważne – The Special One po tamtym sezonie pożegnał się z Realem, co dało Ikerowi nadzieję na powrót do składu.

Zmierzając do końca…

Carlo Ancelotti w swym pierwszym sezonie pracy wolał pogodzić obydwu bramkarzy – López zachował miejsce między słupkami w meczach ligowych (poza dwiema kolejkami, gdy bronił Iker), a Casillas wchodził do bramki na Puchar Króla i Ligę Mistrzów. Jak się okazało, zarówno na krajowych, jak i europejskich boiskach gracze Los Blancos zwyciężyli w rozgrywkach pucharowych. Odbiór formy golkipera Realu został dość mocno zakłócony przez błąd w finale, przez który padła bramka dla Atlético, ale na przestrzeni całych rozgrywek Iker prezentował się nie najgorzej.

W kolejnym sezonie wielu kibiców Królewskich oczekiwało, że w chwale pożegna się z klubem. Ostatecznie z białą koszulką rozstał się López, a Casillas zaczął bronić we wszystkich rozgrywkach poza Copa del Rey, gdzie wstawiany do bramki był sprowadzony z Levante Keylor Navas. Kapitan Królewskich początkowo nie imponował formą, ale w miarę upływu czasu było coraz lepiej. Mniej więcej do stycznia. Później zdarzały mu się jeszcze dobre mecze, ale większość z nich była grana na poziomie co najwyżej zadowalającym – a często gorszym. Zresztą tak jak cały zespół. Ostatecznie okazało się, że jedyne trofea, jakie Real zdobył w tym sezonie, to Superpuchar Europy i klubowe mistrzostwo świata.

11 lipca 2015 roku oficjalnie poinformowano o odejściu Ikera Casillasa z Realu Madryt. W klubie tym spędził 25 lat. Kolejnych kilka spędzi najprawdopodobniej w FC Porto, do którego przeszedł tamtego lata. Trudno jest wymienić wszystkie trofea i nagrody indywidualne, jakie zebrał podczas kariery. Te najważniejsze wszyscy mamy jednak w pamięci: Ligi Mistrzów, mistrzostwa kraju, dwa Puchary Króla. Tak jak jego najpiękniejsze interwencje: w finale LM w Glasgow czy niezapomnianą obronę przeciwko Sevilli. Casillas stał się legendą Realu na równi z Raúlem czy Fernando Hierro, jego wielkimi poprzednikami w roli kapitana. W koszulce Realu wystąpił 725 razy. W 264 meczach zachował czyste konto.

Reprezentacja – młodzieżówki

Zanim trafił do ekipy seniorskiej, zaliczył niemal wszystkie szczeble młodzieżowych reprezentacji Hiszpanii. Niczym niezwykłym były u niego sytuacje, gdy w jednym roku jeździł na spotkania dwóch kategorii wiekowych. W kadrze U-15 rozegrał jeden mecz (na Wembley), po czym niemal natychmiast przeskoczył do o rok starszych kolegów. Tam zaliczył 19 występów, grając przez dwa lata, ale już po roku występował także w reprezentacji U-17.

W wieku 16 lat po raz pierwszy zasmakował międzynarodowego sukcesu na szczeblu reprezentacyjnym – zwycięstwa w mistrzostwach Europy. Selekcjonerem był wtedy Juan Santisteban. Co ciekawe, w fazie grupowej Hiszpania mierzyła się między innymi z Polską. Koledzy Casillasa zdobyli dwie bramki, Polacy odpowiedzieli tylko jedną. W ćwierćfinale wyeliminowana została Słowacja, w półfinale faworyzowani Niemcy również musieli uznać wyższość Hiszpanów. W finale podopieczni Santistebana nie potrafili zdobyć bramki, mimo że kontrolowali przebieg spotkania. Ostatecznie doszło do karnych. Hiszpanie nie pomylili się ani razu. Austriacy raz – za sprawą najmłodszego w drużynie Ikera, który później z dumą mógł prezentować złoty medal.

Kolejnym szczeblem w reprezentacyjnej karierze Casillasa była reprezentacja U-17 i rozgrywany w Egipcie mundial. Tu Hiszpanów czekało jednak rozczarowanie – zajęli tylko trzecie miejsce. W meczu o brąz pokonali Niemców. Jedyne przegrane starcie to półfinał z Ghaną. Iker został wybrany najlepszym zawodnikiem tamtego meczu, a także najlepszym bramkarzem mistrzostw. Nie był jednak zadowolony, ponieważ nie udało mu się zdobyć złotego medalu. Rok później ponownie wystąpił na mistrzostwach Europy U-16 (wciąż mieścił się w limicie wiekowym) i zdobył kolejny medal – znów brązowy. W półfinale lepsi okazali się Włosi.

W 1999 roku Hiszpanie, wraz z Ikerem w składzie, wygrali Meridan Cup – turniej współorganizowany przez UEFA i CAF dla graczy poniżej siedemnastego roku życia. Zrewanżowali się też Ghanie, pokonując ją w finale. Dwa miesiące później wciąż niepełnoletni Casillas pojechał na swoje kolejne mistrzostwa świata, tym razem U-20. Nigeria wywarła na Ikerze podobne wrażenie jak kilka lat wcześniej Boliwia. Mało brakowało, a wyjazd by odwołano, ponieważ istniało zagrożenie… zamachów bombowych. Ostatecznie Hiszpanie tam trafili i wygrali cały turniej. W finale wystąpił jednak Aranzubia. Zresztą obaj bramkarze byli rotowani „na bieżąco” przez cały turniej. Iker kilka razy wspomógł drużynę (w ćwierćfinale po raz kolejny przesądził o zwycięstwie w karnych), więc miał pełne prawo świętować sukces równie mocno jak gracze, którzy wystąpili w ostatnim meczu.

Reprezentacja – dorosła kadra

W seniorskiej reprezentacji zadebiutował 3 czerwca 2000 roku przeciwko Szwecji. Wszedł za Molinę w 65. minucie. Stracił bramkę z rzutu karnego – ze swojego występu mógł być dość zadowolony. Najpoważniejsze turnieje wciąż były przed nim. Niedługo po tym pojechał na mistrzostwa Europy. Był tam trzecim bramkarzem i nie rozegrał ani minuty, ale zebrał cenne doświadczenie, które zaprocentowało w przyszłości.

Do mistrzostw świata w 2002 roku miejscem w kadrze regularnie wymieniali się Casillas i Cañizares. Ten ostatni miał jednak pecha – tuż przed mundialem doznał jednej z najdziwniejszych kontuzji w świecie sportu. W toalecie upuścił flakonik z perfumami, który rozbił się i ranił go głęboko w stopę, co uniemożliwiało mu grę. Iker został pierwszym bramkarzem. Pech rywala stał się jego szczęściem, podobnie jak zaledwie kilka tygodni wcześniej w Glasgow. Hiszpanie wygrali wszystkie spotkania w grupie. Triumfowali także w 1/8 finału, głównie za sprawą fantastycznej gry Ikera, który najpierw obronił karnego w regulaminowym czasie gry, a później dwa kolejne w serii jedenastek. Historię z ćwierćfinałem znamy wszyscy. Korea – gospodarz faworyzowany przez arbitrów. Rzuty karne. Porażka.

Mistrzostwa Europy 2004 to wielkie rozczarowanie całej Hiszpanii, o którym sam Iker powiedział: „Mieliśmy ogromne nadzieje związane z tym turniejem, graliśmy niedaleko domu. (…) Wygraliśmy z Rosją, ale remis z Grecją bardzo nas skrzywdził, a Portugalia nas dobiła. Nuno Gomes strzelił mi gola zza pola karnego. Nigdy tego nie zapomnę. Nie sprostaliśmy zadaniu”. Po EURO zmienił się trener, a Iker po raz pierwszy założył opaskę kapitana, zastąpiwszy w tej roli Raúla, który usiadł na ławce. Hiszpanie mierzyli się wtedy ze Szkocją. Do mistrzostw świata awansowali bez większego trudu, ale tam – podobnie jak dwa lata wcześniej w Portugalii – zawiedli. Odpadli w 1/8 finału z Francją.

Reprezentacja – sukcesy

I w końcu sukces. EURO 2008. Łatwo wygrana grupa, pokonani Włosi w ćwierćfinale po karnych. De Rossi i Di Natale musieli uznać wyższość Ikera, który został najlepszym zawodnikiem spotkania. W półfinale – po raz drugi na turnieju – Hiszpanie roznieśli Rosję, a potem przyszedł czas na Niemców. Wygrana 1:0, kolejne czyste konto, łzy w oczach. Wielki sukces, na który La Furia Roja czekała 44 lata. Udało się.

Dwa lata później – już z Vicente del Bosque na ławce trenerskiej – Hiszpanie znów byli górą. Mimo porażki w pierwszym meczu ze Szwajcarią wygrali turniej. Po raz kolejny w ćwierćfinale mierzyli się w rzutach karnych i znów Casillas był górą. Tym razem ofiarą został Cardozo. Z Niemcami w półfinale Hiszpanie wygrali po fenomenalnej główce Puyola, a potem przyszedł mecz z Holandią, w którym dwie interwencje Ikera przeciwko szarżującemu Robbenowi przeszły do historii. Gol Iniesty sprawił, że Casillas mógł unieść puchar, na którego zdobycie czekali wszyscy rodacy.

Na kolejnych mistrzostwach Europy – w Polsce i na Ukrainie – sytuacja wyglądała podobnie. Iker często był decydujący, a Hiszpanie wygrali. Nic nowego. W finale nie miał zbyt wiele do roboty, Włosi zostali całkowicie zdominowani. Doszło do tego, że gdy arbiter doliczył kilka minut do drugiej połowy, Casillas prosił go o zakończenie meczu z powodu „szacunku dla rywala”.

Na tym triumfie zatrzymała się znakomita passa Hiszpanów, nie zatrzymał się jednak Casillas, który bije kolejne rekordy. Na tę chwilę w kadrze wystąpił 166 razy. A to wciąż nie koniec – już wiemy, że La Furia Roja wystąpi na kolejnych mistrzostwach Europy, a Iker wciąż może liczyć na zaufanie selekcjonera. Hiszpanie mają chrapkę na trzeci triumf z rzędu.

Autor: Sebastian Warzecha

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama