REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

wybitni piłkarze

Claude Makélélé (2000 - 2003)

Claude Makélélé grając w Realu Madryt zyskał sobie sławę jednego z najlepszych defensywnych pomocników świata. Prawie nikt nie umiał tak efektywnie i skutecznie odebrać piłki przeciwnikowi jak reprezentant Francji. To głównie dzięki niemu galacticos jak Zidane, Figo czy Ronaldo, mając za swoimi plecami fenomenalnie grającego w destrukcji Francuza, mogli spokojnie skupiać się na poczynaniach ofensywnych. Wielu uważa do dziś, że jedną z głównych przyczyn fiaska lansowanej przez prezydenta Florentino Pereza polityki Zidanes y Pavones, która zakończyła się głębokim kryzysem Realu Madryt, było właśnie odejście Makélélé.

Urodził się w Kinszasie w Zairze (teraz Demokratyczna Republika Konga) 18 lutego 1973 r. Mając cztery lata wraz z rodziną wyemigrował do Francji. Zamieszkał w Savigny-le-Temple – jednej z podparyskich miejscowości. Co ciekawe ojciec Makélélé był również piłkarzem, grał dla reprezentacji Zairu, a karierę zakończył w pierwszej lidze belgijskiej. Claude nie opuszczał Savigny-le-Temple do 16 roku życia, kiedy to wstąpił do akademii piłkarskiej Brest-Armorique w Brytanii.

Ciężko trenował w Brest aż w 1991 r. zauważyli go działacze FC Nantes. Makélélé miał zaledwie 18 lat. Dyrektor sportowy francuskiego klubu Robert Budziński wyznał po latach, że jak tylko go zobaczył był pewien, że wyrośnie z niego nowy Emmanuel Petit. Na początku sezonu 1992 – 1993 Claude był już w pierwszej drużynie Nantes grając w Ligue 1. We francuskim klubie spędził pięć sezonów zdobywając w 1995 r. mistrzostwo Francji, a w następnym roku pomagając drużynie dotrzeć do półfinałów Pucharu Europy. Dobra gra zaowocowała w 1997 r. przejściem do Olimpique Marsylia, choć nie zagrzał tam długo miejsca, gdyż już po roku trafił do hiszpańskiej Celty Vigo.

Przez dwa sezony był jednym z najlepszych piłkarzy w galicyjskim klubie zwracając na siebie uwagę działaczy Królewskich. Jego transfer doszedł do skutku w dość kontrowersyjnych okolicznościach, ponieważ Makelele, żeby zmusić Celtę do zaakceptowania oferty Królewskich zaprzestał treningów. Jak się później okazało, jeszcze wróci do tej metody nacisku. Ostatecznie Celta sprzedała piłkarza za 9 mln funtów, kwotę mniejszą niż oczekiwała.

W zespole Królewskich wyrobił sobie markę jednego z najlepszych defensywnych pomocników świata. Był kimś od „czarnej roboty", świetnie wkomponował się w zespół i doskonale uzupełniał z geniuszami ofensywy, których w tamtym czasie Perez sprowadzał do Madrytu. Makélélé imponował odbiorem i walecznością, zawsze wiedział gdzie się ustawić, miał niezwykły instynkt i wyczucie, genialnie czytał grę, a przez to był praktycznie nie do przejścia. Może nie był tak uniwersalnym piłkarzem jak jego rodak Patrick Vieira, ale zawsze wiedział co zrobić z piłką, miał duży wkład w wypracowywanie podań z przechwyconych przez siebie piłek do gwiazd Realu.

Pomimo tego, że był jednym z kluczowych piłkarzy Królewskich i przedstawiał ogromną wartość dla gry obronnej zespołu, jednocześnie był jednym ze słabiej zarabiających piłkarzy. Claude zarabiał nawet mniej niż Steve McManaman czy Guti, o galacticos już nie wspominając. Pomocnik świadomy swojej roli chciał zarabiać tyle co Figo czy Zidane. W 2002 r. głośno było o jego ewentualnym odejściu właśnie z powodów finansowych, a zainteresowane nim były największe kluby Europy. Ostatecznie zdecydował się pozostać w Realu, z którym dopiero co wygrał Ligę Mistrzów, ale nie zrezygnował z żądań o wyższy kontrakt.

Przez cały sezon 2002/2003 Francuz zabiegał o wyższy kontrakt, jednak Real wciąż konsekwentnie proponował mu zarobki niewiele wyższe od dotychczasowych. Claude nigdy nie ukrywał, że wolałby zostać w Madrycie, ale tylko po spełnieniu postawionych przez niego warunków. Klub nie chciał ich spełnić, a przez cały sezon co jakiś czas pojawiały się spekulacje łączące piłkarza z największymi firmami europejskiego futbolu.

Wreszcie cierpliwość piłkarza wyczerpała się w sierpniu 2003 roku. Lukratywny kontrakt obiecała mu kupiona przez rosyjskiego miliardera Romana Abramowicza Chelsea, jednocześnie składając odpowiednią ofertę Królewskim. Real ewidentnie nie chciał puścić piłkarza za proponowaną przez londyński klub kwotę, dlatego Makélélé, podobnie jak w 2000 roku grając w Celcie, zaprzestał treningów chcąc wywrzeć presje na działaczach Blancos. Po wielu perturbacjach i przepychankach pomiędzy klubem a zawodnikiem Królewscy zdecydowali się sprzedać Francuza do londyńskiego klubu. Powodem, oprócz samej postawy zawodnika, była potrzeba znalezienia funduszy na opłacenie transferu kolejnej supergwiazdy – Davida Beckhama.

Makélélé nie raz zademonstrował jak ogromną wagę przywiązuje do pieniędzy. Prawie przez całą karierę w Madrycie narzekał, dość słusznie, na zbyt niską pensję. Po przejściu do Chelsea nie ukrywał, że zrobił to tylko z powodów finansowych, bo w Madrycie czuł się dobrze. – Jestem jednym z najlepszych pomocników na świecie z mentalnymi i technicznymi kwalifikacjami. Cały czas walczę o piłki. Myślę, że nadejdzie taki dzień, w którym otrzymam odpowiedni kontrakt. Wtedy z pewnością stanę się multimilionerem – mówił w lipcu 2003 roku. Sam transfer przebiegł w kontrowersyjnych okolicznościach, ponieważ piłkarz, grożąc zakończeniem kariery, zażądał 15% z 24 milionów euro, które miała zapłacić za niego Chelsea. Ostatecznie Francuz wycofał się z tego groteskowego żądania kilka godzin przed zamknięciem transferowego okienka.

Nie bez winy są tutaj działacze Królewskich i ich kuriozalne zachowanie w stosunku do jednego z najważniejszych ogniw zespołu. Trudno uwierzyć w to, że pozbyli się jednego z najbardziej kluczowych piłkarzy żałując półtora miliona euro podwyżki. Jak bardzo kosztowny był to błąd przekonali się w następnych latach, kiedy Real przez trzy sezony nie zdobył żadnego trofeum.

Claude Makélélé w Realu Madryt rozegrał 126 meczów, nie strzelając jednak ani jednej bramki, co świadczy o wybitnie defensywnym charakterze piłkarza. U boku Vicente del Bosque zdobył dwa mistrzostwa Hiszpanii, Puchar Europy, Superpuchar Europy oraz Puchar Interkontynentalny. Żadnej bramki nie strzelił również dla reprezentacji Francji, w której barwach rozegrał 53 spotkania. W kadrze zadebiutował już w 1995 r. w bezbramkowo zremisowanym meczu z Norwegią. Występował na Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie (1996), Mistrzostwach Świata w Korei i Japonii (2002), Euro 2004, a także zdobył srebrny medal na Mundialu w Niemczech w 2006 roku.

Makélélé chyba na zawsze pozostanie nieodżałowanym piłkarzem Królewskich. Mimo że na Santiago Bernabeu przebywał stosunkowo krótko, bo tylko trzy sezony, to jednak na stałe zapisał się w świadomości kibiców Blancos. Jest jednym z symboli epoki Pereza i jego Galacticos, głównie także dlatego, że po jego odejściu polityka ta doszczętnie się załamała. Można zaryzykować tezę, że Królewscy jeszcze przez wiele lat nie znajdą godnego następcy walecznego Francuza. A pomimo tego, że w niezbyt miłych okolicznościach rozstał się Madrytem, to chyba większość kibiców wspomina go pozytywnie.

Autor: Bednar

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama