REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2018.05.26, godz. 17:10, Mateo / as.com

Josemi: Myślę, że Salah pewnego dnia przejdzie do Realu Madryt

Fot. Getty Images

Były piłkarz między innymi Liverpoolu udzielił wywiadu dziennikowi AS. Opowiadał w nim o czasach, gdy zdobywał Ligę Mistrzów z The Reds oraz oceniał obecną drużynę Liverpoolu.

Były mistrz Europy na Costa del Sol.
Z okazji tego finału wiele osób zadaje mi pytania. Miło, że ludzie przypominają sobie o czymś, co zdarzyło się już dawno. Mam nadzieję, że wygra Liverpool!

Nie mów, że trzymasz kciuki za Liverpool!
Tak, mimo że w finale jest hiszpańska drużyna. Liverpool dał mi bardzo dużo i zawsze będę za to wdzięczny. Przypomnieli sobie o mnie na dziesiątą rocznicę Ligi Mistrzów zdobytej po zwycięstwie z Milanem w 2005 roku. Zawsze do mnie dzwonią i pamiętają. Mam ich w sercu.

Byłeś pierwszym transferem Rafy Beníteza.
Byłem pierwszym Hiszpanem w historii Liverpoolu i pierwszym transferem Rafy. Na początku było trudno, ponieważ w ogóle nie znałem angielskiego. Liverpool zapłacił Máladze cztery miliony euro. Zadzwonił do mnie Zoran Vekić, który był moim agentem i powiedział, że Málaga doszła do porozumienia z zagranicznym klubem. Byłem zaskoczony, ponieważ wcześniej pojawiały się nazwy Valencii, Sevilli i Atlético Madryt. Kiedy powiedzieli mi, że Rafa Benítez poprosił o mój transfer, początkowo w to nie wierzyłem. Málaga zakomunikowała mi, że bez tego transferu klub nie może dalej działać. Po walce z Manolo Hierro (był dyrektorem sportowym), któremu dwa czy trzy razy powiedziałem, że nie odchodzę, w końcu musiałem się zgodzić. Po mnie przyszli kolejni Hiszpanie: Antonio Núñez, Xabi Alonso i Luis García. Z Fernando Torresem się nie spotkałem, ponieważ on przyszedł rok po moim odejściu.

Utrzymujesz z kimś kontakt z tamtych czasów?
Z Luisem Garcíą, ponieważ on pracuje w Liverpoolu jako ambasador. Kiedy czegoś potrzebuję, zdobywam to dzięki niemu.

Jak było w po transferze?
Całkowicie inaczej niż w Máladze. Zdajesz sobie sprawę od pierwszego momentu, że to jest wielki klub pod każdym względem. Mój ojciec został z moim agentem, a ja poleciałem do Nowego Jorku na pretemporadę. To była radykalna zmiana. Pamiętam, że dotarłem na miejsce o trzeciej w nocy i od razu poszedłem do pokoju Hyypii, który wtedy spał. Mówił trochę po hiszpańsku, ponieważ zawsze jechał na wakacje do Marbelli. Otworzył mi drzwi do poznania Gerrarda, Owena, Carraghera, Hammana…

Gerrard był gwiazdą.
Zaskoczył mnie, ponieważ wiele o nim pisano w prasie, a jest bardzo normalnym człowiekiem.

Rafa Benítez pracował od rana do wieczora.
Tak, od ósmej rano do ósmej wieczorem. Jego sztab tworzyli Ochotorena, Paco Herrera i Paco Ayestarán. Cały dzień przyglądali się piłkarzom, oglądali mecze… Teraz rozumiem ich pracę, wtedy nie pojmowałem, jak mogą spędzać nad tym tyle czasu. Benítez odpowiadał za transfery. Kiedy otaczasz się zaufanymi ludźmi, możesz być trenerem i ściągać zawodników.

Co pamiętasz z finału Liverpool – Milan?
Wiele mnie kosztował powrót do formy, ponieważ miałem kontuzję kolana, przez którą wypadłem z gry na pięć czy sześć miesięcy. Rehabilitację przechodziłem w Hiszpanii, z doktorem Cugatem. Udało mi się wrócić na ostatni mecz w lidze i trener powołał mnie na finał. To było spełnienie marzenia. Mecz był trochę surrealistyczny. Grali Dida, Cafú, Maldini, Pirlo… Powiedziałem sobie: „To będzie szalone spotkanie”. Przegrywaliśmy 0:3, a bez problemów mogło być 0:6. Poszliśmy do szatni z myślą, że nie ma już możliwości na odrobienie strat.

I wtedy?
Trener wprowadził zmianę w środku pola, żeby mieć większą kontrolę nad piłką (Hamman za Finnana) i graliśmy piątką z tyłu: trzech środkowych obrońców i dwóch bocznych. Benítez powiedział nam tylko tyle, że jeśli strzelimy bramkę, wrócimy do gry, ale musiało się to stać szybko. Udało się! Trzy gole w sześć minut Gerrarda, Šmicera i Xabiego Alonso. Nasza publiczność nas poniosła. Mistrzowie!

Benítezowi też trudno było zaadaptować się do Anglii?
Benítez miał swoją mentalność. Chciał zmieniać rzeczy, ale nie mógł, ponieważ mieli tam swoje przyzwyczajenia. Piwo, fasola, ketchup, musztarda… Trzeba było na to przymknąć oko, bo inaczej byłoby trudno. Przystosował się do Anglii w inny sposób. Teraz widzę się z nim codziennie i on jest niczym Anglik. Potrafił szanować angielską mentalność.

Jaki jest obecny Liverpool?
Myślałem, że stracą w ofensywie po odejściu Coutinho, ale nie. Wzmocnili obronę Van Dijkiem, co wyszło im na dobre. Defensywnie mogą cierpieć w starciu z Realem Madryt, ale w ataku mogą zaszkodzić madrytczykom ze względu na zawodników, których mają. Bardzo naciskają z przodu i Real Madryt musi bardzo uważać. Liverpool jest znakomity w grze z kontrataku.

A Salah?
Eksplodował, znalazł swoje miejsce. Może być kluczowym zawodnikiem, tak jak Cristiano Ronaldo. Myślę, że pewnego dnia przejdzie do Realu Madryt. Ma odpowiednią charakterystykę, żeby tam grać. Sądzę, że tutaj nie ma wątpliwości.

Komentarze [1]

REKLAMA

2018.05.26, godz. 16:45, Kristobal / marca.com

Firmino strzela nawet nie patrząc

Fot. Getty Images

Roberto Firmino znaczy „zagrożenie”. Napastnik Liverpoolu w bieżącym sezonie Ligi Mistrzów zdobył 10 bramek, a do tego dorzucił 8 asyst, będąc kluczem do sukcesów The Reds. Jego zmysł snajperski będzie niesamowicie ważny dla Kloppa podczas dzisiejszego starcia w Kijowie, a Brazylijczyk prezentował go już wielokrotnie. Jednego z goli strzelił nawet nie patrząc na bramkę!

W tym sezonie aż trzykrotnie Firmino zaprezentował no-look goal. Strzały w stylu Laudrupa stały się dla niego chlebem powszednim. Potrafi świetnie zmylić bramkarza przeciwników, który absolutnie nie wie, jak ma się zachować. Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, to golkiper Sevilli poczuł na własnej skórze, jak trudno jest mierzyć się z Brazylijczykiem. Z kolei w lidze angielskiej atakujący Liverpoolu pokonał w ten sposób bramkarzy Swansea i West Hamu.

Komentarze [14]

REKLAMA

2018.05.26, godz. 16:10, Mateo / marca.com

Ponad 2000 pustych krzesełek

Fot. Getty Images

Kibice Realu Madryt i Liverpoolu, głównie ci drudzy, przez cały wczorajszy dzień zjeżdżali się do Kijowa, nadając miastu kolorytu i tworząc atmosferę finału Ligi Mistrzów. Jednak wieczorem trybuny stadionu nie zapełnią się do ostatniego miejsca. Szacuje się, że około dwa tysiące krzesełek pozostanie pustych. Powodem jest to, że oba kluby zwróciły tyle biletów z puli, którą otrzymały od UEFA. Więcej wejściówek oddał Real Madryt – nieco ponad 1400. Wszystko z powodu trudności, na jakie napotkali madridistas, żeby dotrzeć do stolicy Ukrainy.

Podróż z Hiszpanii do Kijowa to koszt przekraczający 1000 euro. Tyle kosztował sam lot czarterowy z Madrytu do Kijowa. Do tego należy też dodać koszt biletu, który wahał się od 70 do 460 euro. Takie ceny sprawiły, że wielu madridistas zostało bez wejściówki i finał będzie oglądało w telewizji. Klub próbował kontaktować się z socios, żeby w jak największym stopniu rozdysponować 12802 bilety, które otrzymał na dzisiejszy finał, ale i tak nie udało się w to w stu procentach.

Środki bezpieczeństwa, które zakładają, żeby nie mieszać kibiców obu klubów na stadionie, sprawiają, że nie można odsprzedać zwróconych biletów. Liverpool również oddał wejściówki, chociaż nieco mniej, bo około 600. Wszystko z powodu odwołanych lotów z Liverpoolu do Kijowa. Żeby uniknąć konfrontacji fanów, przynajmniej na samym stadionie, zwrócone bilety nie trafią w niczyje ręce. Ostatni finał bez kompletu publiczności to było starcie Sevilli z Benficą w Turynie w 2014 roku w Lidze Europy.

Inną sprawą jest to, co się może wydarzyć w ciągu dnia w stolicy Ukrainy. Już wczoraj można było zobaczyć kibiców Liverpoolu, którzy po spożyciu alkoholu wykazywali niebezpieczne nastawienie. W nocy z czwartku na piątek doszło do bójki, ale powodem był „najazd” rosyjskich ultrasów na bar pełen angielskich kibiców. Skończyło się tym, że pięć osób zostało zatrzymanych, a kolejnych pięć odniosło rany w tym starciu.

O ile finał w Cardiff był otoczony nadzwyczajnymi środkami bezpieczeństwa, o tyle w Kijowie są one na znacznie niższym poziomie. Nie obowiązuje piąty stopień zagrożenia terrorystycznego, ale i tak na ulicach znajduje się dużo policji, chociaż nie ma takiej kontroli, jaka obowiązywała w Walii. Wczoraj można było odnieść wrażenie, że do stolicy Ukrainy przyjechało znacznie więcej kibiców Liverpoolu. Trzynaście lat bez tytułu sprawia, że The Reds są spragnieni sukcesu i świętowania, a przynajmniej przeżycia z pasją finału. Madridistas emocje związane z grą w finale mogą odczuwać trzeci rok z rzędu.

Komentarze [7]

REKLAMA

2018.05.26, godz. 15:35, El Jarek / MARCA

Celebracja bez rodzin i przyjaciół

Fot. Getty Images

UEFA była wściekła na sceny, jakie odegrały się po finale Ligi Mistrzów w Cardiff. Tuż po ostatnim gwizdku sędziego murawę zalała fala ludzi: od rodzin zawodników przez najważniejszych gości po nawet przypadkowych kibiców. Wszystko jeszcze nawet przed wręczeniem Pucharu Mistrzów Sergio Ramosowi. W tym sezonie pamiętano o tym i wydano jasne zalecenia, które mają zapobiec takim obrazkom.

Federacja w rozmowach z działaczami Realu i Liverpoolu podkreśliła, że po finale zwycięzca ma cieszyć się najpierw sam w ramach swojego zespołu, następnie świętować z kibicami zgromadzonymi w odpowiedniej części trybun, a dopiero na koniec zaprosić na murawę rodziny. Wszystko po to, by uniknąć obrazków w stylu odbierania Pucharu Europy w otoczeniu nawet kompletnie nieznajomych ludzi.

Dostęp do murawy ma być w tym roku ściśle kontrolowany do momentu wręczenia Pucharu Mistrzów przez prezesa Aleksandera Čeferina kapitanowi zwycięzców. Ma to też pomóc w tym, by piłkarze czy trenerzy nie byli zaczepiani przez nieznajomych poszukujących wspólnych zdjęć w czasie celebracji. Zalecenia na finał w Kijowie są pod tym względem jasne, chociaż tradycyjnie w takich przypadkach nie do końca da się je wszystkie wypełnić.

Komentarze [11]

REKLAMA

2018.05.26, godz. 15:00, Rauer / as.com

Cristiano i Salah powalczą o Złotą Piłkę

Fot. Getty Images

Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat Złota Piłka była kwestią Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego. Zmieniali się zawodnicy zajmujący trzecie miejsca, ale pierwsza dwójka zawsze była taka sama. Cristiano, który jest pięciokrotnym zdobywcą Złotej Piłki, i w tym roku wymieniany jest wśród głównych kandydatów do tej najbardziej prestiżowej nagrody. Oczywiście głównym rywalem Portugalczyka standardowo będzie Messi, ale tym razem do walki włączył się także ktoś inny – Mohamed Salah. Egipcjanin ma za sobą niesamowity sezon, w którym doprowadził Liverpool do finału Ligi Mistrzów i został wybrany najlepszym piłkarzem Premier League. Finał w Kijowie może zatem wiele rozstrzygnąć.

Cristiano Ronaldo zdobył w tym sezonie w sumie 50 bramek w barwach Realu Madryt i Portugalii. Bardzo zbliżony wynik ma Salah, który do tej pory zanotował 48 trafień. Jeśli chodzi o liczbę rozegranych meczów, portugalski crack ma ich na koncie 49, z kolei Egipcjanin 55. W samej lidze Salah zdobył 32 bramki, czym pobił rekord właśnie Cristiano Ronaldo, który w sezonie 2007/08 w barwach Manchesteru United zdobył 31 bramek. Do dzisiejszego starcia na pewno bardziej wypoczęty podejdzie Portugalczyk – w tym sezonie ma w nogach 3 588 minut, natomiast egipski napastnik ma ich 4 089.

Jeśli chodzi o samą Ligę Mistrzów, to Cristiano jest bez wątpienia królem tych rozgrywek. Wszystko wskazuje na to, że w tym sezonie ponownie zostanie najlepszym strzelcem turnieju – obecnie ma na koncie 15 goli. W europejskich pucharach zdobywa średnio jedną bramkę na 72 minuty. Salah z kolei zdobył 10 bramek i jego średnia to jeden gol na 90 minut. Ciekawą statystyką jest, że obaj najwięcej goli strzelają w tej samej fazie meczu – między 76. a 85. minutą. Cristiano zdobywał wtedy 11 bramek, a Salah 8.

Dzisiaj stawką będzie nie tylko Puchar Europy, ale także duża część Złotej Piłki. Oczywiście przed nami jeszcze Mundial, który również będzie miał wielki wpływ na walkę o tę najważniejszą indywidualną nagrodę, ale Cristiano Ronaldo i Mohamed Salah wiedzą, że dzisiaj nie mogą zawieść. Kijów zdecyduje, kto będzie faworytem po Złotą Piłkę.

Komentarze [11]

REKLAMA
 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama