• polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2014.11.25, godz. 21:22, Zuza. / Champions Matchday

Arbeloa: Real wygrał najwięcej, to mówi samo za siebie

Fot. Getty Images

W najnowszym wydaniu oficjalnego magazynu UEFA poświęconemu Lidze Mistrzów – Champions Matchday – możemy przeczytać wywiad z Álvaro Arbeloą. Obrońca zapewnił dziennikarzy, że nie odczuwa już niepewności, która narodziła się po przegranym finale Ligi Mistrzów w 2007 roku. Uczestnictwo w drodze Realu Madryt po zwycięstwo w Lizbonie przegoniło duchy przeszłości i pozwoliło mu na zapisanie się w historii europejskiej piłki. Dziś ten 31–letni zawodnik może pochwalić się zdobyciem każdego z najważniejszych trofeów zarówno w klubie, jak i reprezentacji. W rozmowie, którą prezentujemy poniżej, powrócił do czasów, gdy gra na takim poziomie była tylko marzeniem i przypomniał sobie drogę na sam szczyt.

Zawsze chciałeś być piłkarzem?
Uważam, że każdy z nas w dzieciństwie marzył o zostaniu piłkarzem. Takie marzenia szybko stają się celem i nie myśli się już o innych sprawach. To trudne, wielu zawodników odpada po drodze z różnych powodów i w odmiennych warunkach. Mnie udało się spełnić marzenie z dzieciństwa.

Jakie są twoje najwcześniejsze wspomnienia związane z piłką?
Zawsze z sentymentem wspominam ten finał z 2002 roku, kiedy Zidane strzelił niesamowitą bramkę. To była wielka chwila, a w dodatku rok, w którym przyszedłem do Realu Madryt. Zidane grał, drużynie udało się zdobyć dziewiąty puchar... fantastyczny mecz i przepiękny gol. To jedno z moich najlepszych wspomnień, a teraz, dwanaście lat później, ponownie wygraliśmy. Z tego meczu też mam bardzo dobre wspomnienia, tak jak wszyscy kibice Realu.

Która chwila była najważniejsza w całej twojej karierze?
Trudno zdecydować się na jedną, ale uważam, że każdy dokładnie pamięta swój debiut. Dla mnie pierwszy mecz w barwach Realu Madryt, w dodatku u boku Zidane'a, Figo, Ronaldo i Raúla – moich idoli – był wyjątkowy.

A najtrudniejsza?
Nie jest łatwo cierpieć z powodu kontuzji, ale najtrudniejszą chwilą była porażka w finale w Atenach, gdy grałem w Liverpoolu. Było ciężko.

W trzeciej kolejce Ligi Mistrzów wróciłeś na Anfield po pięciu latach rozłąki. Jak podsumowałbyś czas spędzony w Liverpoolu?
Bardzo się rozwinąłem. Spędziłem tam dwa wspaniałe lata, dojrzewając jako piłkarz, co dało mi korzyści nie tylko w życiu profesjonalnym. Poznawanie innej kultury każdemu człowiekowi pomaga dorosnąć.

Opowiedz nam o debiucie w Champions League. Jako zawodnik Liverpoolu mierzyłeś się z Barceloną na Camp Nou w sezonie 2006/07.
To był dla mnie pierwszy mecz w podstawowym składzie i debiut w Lidze Mistrzów. Wychowywałem się w młodzieżowych zespołach Realu Madryt, dlatego debiut na Camp Nou i wygrana tam były niesamowite. O cóż więcej miałbym prosić? To była wyjątkowa, magiczna noc. Graliśmy z wspaniałym klubem, obrońcą tytułu, który miał w kadrze wielkich zawodników.

W finale w Atenach wszedłeś na boisko dość późno, jako zmiennik. Co pamiętasz z tamtego wieczoru?
Zawsze będę pamiętał ten mecz, był niezwykle ekscytujący. Szkoda, że nie udało nam się zwyciężyć, bo mieliśmy naprawdę solidny zespół i stworzyliśmy kilka okazji. Carlo Ancelotti był wtedy trenerem Milanu, grali bardzo dobrze. Myślę o straconej szansie na triumf w Lidze Mistrzów w barwach Liverpoolu, z pewnością byłby on niezwykły.

Czy tamta porażka uczyniła zeszłoroczny sukces jeszcze lepszym?
La Décima była najważniejsza i teraz, mając ją zdobytą, patrzę wstecz bez niepewności, którą odczuwałem wcześniej. Cztery razy przegrywałem w półfinale, a przed tamtym meczem wróciłem myślami do Aten. Dziesiąty puchar zdobyty z Realem Madryt był wyjątkowy dla wszystkich kibiców. Dla mnie oczywiście też.

Co sprawia, że Real jest tak szczególny?
To proste. To najważniejszy klub na świecie. Nie ma większego. Real wygrał najwięcej tytułów, co samo świadczy o jego znakomitości.

Jak myślisz, co jest potrzebne do zostania piłkarzem odnoszącym sukcesy?
To oczywiście ciężka praca, bycie konsekwentnym i ambitnym, ale także cieszenie się tym. Może wydawać się, że to tylko hobby, ale ostatecznie okazuje się być pracą. Kiedy nasza pasja zamienia się w pracę, patrzymy na nią inaczej. Mam na tyle szczęścia, że codziennie rano budzę się z uśmiechem na twarzy i wiem, że będę robił to, co lubię.

Już od kilku lat grasz w jednym zespole z Cristiano Ronaldo. Jak określiłbyś go jako piłkarza?
Bez wątpienia Cristiano w tej chwili jest najlepszym piłkarzem na świecie. Nie ma nikogo lepszego niż on. To wspaniały profesjonalista, piłkarz, który poprawia się każdego dnia. Nie da się tak naprawdę wytłumaczyć tego, co on robi. Jest po prostu wielkim piłkarzem. Trenowanie i granie z nim pomaga w stawaniu się lepszym. Dla nas to zaszczyt, że Cristiano jest wśród nas.

Komentarze [8]


2014.11.25, godz. 19:20, El Jarek / RealMadrid TV

Ancelotti: Zagramy najlepszym możliwym składem

Fot. Getty Images

Co planujecie na jutro bez Pepego, Modricia i Khediry? Jakieś nowości?
Skład nie będzie się mocno różnić od tego z meczu z Eibarem. Mam wątpliwości tylko co do bocznych obrońców, którzy są zmęczeni. Jeśli chodzi o graczy z przodu, to myślę, że wystąpią ci sami piłkarze.

Bez Modricia czy Khediry to moment Illarramendiego? Mówił pan, że będzie na niego stawiać. Czy to moment, w którym Illarra musi pokazać swoją grę z Realu Sociedad?
Illarramendi miał kontuzję i teraz czuje się dobrze. To naturalne, że zagra, ale nie wiem ile minut. Może nam pomóc. Najważniejsze, że poradził sobie z kontuzją, czuje się dobrze i jest gotowy do gry.

Chcę zapytać o Khedirę. Zagrał dwa mecze w kadrze, ale nie zagrał z Eibarem, bo mówił pan, że jest zmęczony. Dzisiaj nie poleciał z drużyną. Co się stało?
Nie poleciał, bo miał problem z biodrem. Nie mógł trenować po meczu z Eibarem, nie trenował wczoraj i zdecydowaliśmy, że odpocznie jak Pepe, żeby zregenerował się na następne spotkanie.

Pytaliśmy niedawno pana o nowy kontrakt. Stwierdził pan, że nie ma pośpiechu, ale dla włoskiego dziennika powiedział pan, że zaczęliście rozmowy. Jak wygląda sytuacja?
W tym temacie nie ma żadnych nowości. Nie rozmawialiśmy o tym w ostatnim czasie, bo tego nie potrzebujemy. Dużo gramy i jesteśmy skoncentrowani na meczach. Nie śpieszy się ani klubowi, ani mi. Rozwiążemy to, kiedy będzie na to czas.

Chcę zapytać o to, że macie awans, ale mówi pan, że nie zmieni ataku. Jak ocenia pan Chicharito? Jakie ma szanse na częstszą grę?
Kiedy Chicharito grał, to radził sobie bardzo dobrze. Jeśli nie występuje w jakimś meczu, to tylko z powodów technicznych. Jutro zagramy najlepszym możliwym składem z najlepszym futbolem, żeby zapewnić sobie pierwsze miejsce.

Jakiego meczu oczekuje pan jutro, gdy macie już zapewniony awans i spokojną sytuację?
Jutrzejszy mecz będzie taki, jak wszystkie inne. Będzie interesujący, bo to spotkanie w Lidze Mistrzów. My potrzebujemy punktów, żeby zapewnić sobie pierwsze miejsce, a Basel potrzebuje oczek, żeby wyjść z grupy. To będzie dobry mecz, bardzo interesujący.

Powtarza pan, że Isco potrzebuje tylko trenera, który na niego postawi. Pan ostatnio na niego stawia. Może pan ocenić jego występy? Czy teraz prezentuje najlepszy poziom odkąd pan z nim pracuje?
To dla niego bardzo dobry moment. Także dlatego, że na boisku pokazuje charakter walczaka, pracuje dla drużyny. Pokazuje umiejętności, które wszyscy doceniają.

Wygląda na to, że drużyna czuje wielki entuzjazm, że cieszy się grą. Chcę zapytać o piłkarzy, o odczucie piłkarskie. Jak wygląda w takim okresie motywacja zawodnika, gdy wszystko się wygrywa?
Kiedy sprawy idą dobrze, to jesteś szczęśliwy, cieszysz się ze swojej pracy. Motywacja jest taka, żeby utrzymać to na kolejne spotkania. Może pojawić się taki problem, że ciężko jest utrzymać taki poziom przez wiele meczów, może przyjść dołek. Trzeba się poświęcać dla drużyny, biegać na boisku, żeby utrzymać jak najdłużej ten dobry moment.

Uwaga przy tym meczu skupia się na możliwej 15. wygranej z rzędu i wyrównaniu rekordu, który ostatnio ustanowił Mourinho. Jak pan na to patrzy?
Jak mówiłem, dla nas najważniejsza jest dobra gra w każdym meczu. Jeśli drużyna jest na tym poziomie, to dlatego, że w każdym spotkaniu gramy z wielką koncentracją. Nie myślimy o rekordzie. On jest ważny dla historii Realu i o tym wiemy, ale można go osiągnąć tylko przez dobrą grę, którą pokazujemy.

Komentarze [122]


2014.11.25, godz. 18:51, El Jarek / RealMadrid TV

Varane: Nie wiedziałem o zainteresowaniu Barçy

Macie już awans, pierwsze miejsce jest bardzo blisko. Z kolei Basel gra o wielką stawkę dla siebie. Jak podchodzicie do tego meczu?
Uważam, że to będzie trudny mecz, bo Basel musi wygrać to spotkanie. My zawsze gramy o zwycięstwo i taki jest cel. Mamy dobrą serię i jutro będzie ciężko, bo oni zagrają o wszystko i trzeba być na to przygotowanym.

W Hiszpanii pojawiły się dzisiaj informacje, że Barcelona miała raport na twój temat i doradzano im, żeby cię kupili, ale ostatecznie do tego nie doszło. Wiem, że jesteś szczęśliwy w Madrycie, ale wiedziałeś o tym? Ktoś z Lens ci o tym mówił?
Nie, nie wiedziałem o tym [uśmiech].

Wyrównanie klubowego rekordu zwycięstw z rzędu i zapewnienie sobie pierwszego miejsca to odpowiednia motywacji na taki mecz?
Nie myślimy o rekordzie. Chcemy wygrywać mecz po meczu, zawsze mamy taką samą motywację. A cel wygrania grupy też jest ważny.

W reprezentacji jesteś kapitanem, grasz w każdym meczu, a w klubie musisz dzielić się minutami z Ramosem i Pepe. Czujesz się ważniejszy w kadrze?
W reprezentacji jest inaczej, gram tam więcej minut i mam większą odpowiedzialność w drużynie. Moim celem jest osiągnięcie tego samego wpływu na drużynę w klubie jaki mam w kadrze.

Ostatnio zdobyłeś bramki głową w Pucharze Króla i w meczu reprezentacji. Jak dobrze czujesz się w grze w powietrzu?
Uważam, że dobrze gram głową i muszę to wykorzystywać, w ofensywnie i defensywie. Mogę mieć wielki wpływ na ten aspekt gry, na stałe fragmenty, i mogę być w tym jeszcze lepszy.

Komentarze [14]


2014.11.25, godz. 18:24, Paczi / as..com

Wysokie ceny biletów na mecz z Basel

Fot. wikipedia.org

Każdy, kto chciałby jeszcze dziś zdobyć wejściówkę na mecz Basel z Realem Madryt, musiałby rozbić skarbonkę. Szwajcarski klub ponad miesiąc temu sprzedał już wszystkie bilety (stadion St. Jakob-Park mieści prawie trzydzieści osiem tysięcy kibiców), a część z nich momentalnie pojawiła w internecie. Żeby uniknąć wysokich prowizji nakładanych przez popularne ostatnio agencje pośrednicze, kibice decydują się na kupno wejściówek na tradycyjnych portalach aukcyjnych. Ich cena niekiedy sześciokrotnie przekracza pierwotną wartość. Za miejsce, które kosztowało 210 euro, trzeba teraz zapłacić aż 1200.

Nie jest to nowa sytuacja w Bazylei. W szwajcarskim klubie istnieje obawa przed zorganizowanymi grupami, które od początku sezonu wykupują miejsca, by potem odsprzedawać je w internecie. Szacuje się, że jest ich na razie około trzystu. Z drugiej strony, ceny biletów na dzisiejszy mecz były godne najlepszej drużyny w Europie. Za najdroższą wejściówkę trzeba było zapłacić wspomniane 210 euro, a za najtańszą – 60. Znacznie więcej niż za bilety na mecze z Liverpoolem (między 37,50 a 175 euro) i Łudogorcem (od 19 do 120 euro). Mając na uwadze cenę najdroższego karnetu na St. Jakob-Park (660 euro), można stwierdzić, że to dużo.

Realowi Madryt należało się 1850 wejściówek, które FC Basel rozdysponował wśród posiadaczy rocznych karnetów. Ponadto klub ogłosił wszystkim kibicom, że podejmie wszelkie środki ostrożności pod stadionem w związku z radykalną grupą kibiców C.A. Forjanes.

Komentarze [0]


2014.11.25, godz. 17:53, Leszczu / bernabeudigital.com

Jugones: Khedira doznał urazu podczas meczu reprezentacji

Fot. madridismo.org

Sami Khedira nie rozegrał ani minuty z Eibarem i zabrakło go na liście powołanych na środowe starcie z Basel. José Luis Sánchez, dziennikarz La Sexta, poinformował w programie Jugones, że pomocnik Królewskich doznał kontuzji biodra w towarzyskim starciu reprezentacji Niemiec z Hiszpanią. To właśnie z tego powodu Carlo Ancelotti nie wystawił Khediry w poprzednim meczu ligowym. Spotkanie w Vigo były gracz Stuttgartu skończył z siniakiem na prawym biodrze. Włoski szkoleniowiec musi więc jeszcze trochę poczekać na Samiego – najbliższa okazja to weekendowe starcie z Málagą na wyjeździe.

Komentarze [17]

 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama