• polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2015.01.28, godz. 05:11, El Jarek / cope.es

COPE: Real wypożyczył Batallę

W radiu COPE poinformowano, że Real Madryt ma w najbliższym czasie ogłosić wypożyczenie Augusto Batalli, bramkarza River Plate. 18-latek przychodzi do Castilli na 1,5 roku z opcją transferu. Jeśli Argentyńczyk rozegra w tym czasie 10 spotkań w pierwszej ekipie, Real będzie musiał zapłacić za niego 3 miliony euro.

Dodano, że Królewscy wykluczają pozyskania Mastoura.

Komentarze [0]


2015.01.28, godz. 04:58, El Jarek / as.com

AS: Illarra blokuje porozumienie z Athletikiem

Fot. Getty Images

AS twierdzi, że Real Madryt i Athletic Bilbao osiągnęły porozumienie w sprawie transferu Illarramendiego, a kwota tej operacji może sięgnąć 25 milionów euro. Wszystko blokuje jednak zawodnik, który nie chce opuszczać Madrytu przed końcem sezonu. Chociaż działacze otrzymali satysfakcjonującą ich ofertę, to nie chcą naciskać na pomocnika. Także Carlo Ancelotti nie ma problemu z tym, że będzie mógł dalej liczyć na Baska. Włoch wystawił Illarrę w sobotę przeciwko Córdobie, a jakiś uraz mógł zablokować porozumienie z Athletikiem. AS zauważa, że to dobra wymówka dla Hiszpana, żeby zostać w Madrycie i przez kolejne miesiące spokojnie przeanalizować swoje opcje na rynku transferowym.

Komentarze [0]


2015.01.28, godz. 04:51, El Jarek / as.com

Jednak „Abu Zabi Bernabéu”?

19 listopada dziennikarze ujawnili podsłuchaną wypowiedź Florentino Péreza, który stwierdził, że Santiago Bernabéu dostanie nazwę, jakiej tylko zażyczy sobie IPIC, fundusz inwestycyjny w 100% należący do emiratu Abu Zabi. AS informuje, że wczoraj w siedzibie firmy CEPSA, najeżającej do IPIC, na uroczystości, na której zjawiły się także media, komentowano, że najprawdopodobniej zamiast nazwy „CEPSA Bernabéu” obiekt będzie nosił nazwę „Abu Zabi Bernabéu”. Właśnie emirat poprzez swój fundusz ma sfinansować przebudowę stadionu Królewskich. Na razie prace są wstrzymane z powodu tymczasowego zawieszenia Modyfikacji Generalnego Planu Zagospodarowania Madrytu. Na wspomnianej uroczystości komentowano, że cała sprawa powinna zakończyć się latem, a prace rozpoczną się we wrześniu.

Komentarze [0]


2015.01.28, godz. 03:40, El Jarek / RealMadryt.pl

Dzisiejsze okładki

Fot. RealMadryt.pl

Mecz Barcelony z Atlético jest zdecydowanie głównym tematem na okładkach hiszpańskich dzienników sportowych na środę.

MARCA

„Gra Calderón” – Atlético bez Koke i Godína stawia na intensywność, magię stadionu i Griezmanna. Katalończycy chcą wygrać całe rozgrywki i do boju mają wysłać wszystkie gwiazdy.

Na boku dwie informacje o Realu Madryt: Gayà z Valencii ma wzmocnić lewą obronę, a Lucas Silva jak najszybciej ma zacząć grać, bo Ancelotti chce odnowić siłę środka pola.

Okładkę zamykają informacja o tym, że Hiszpanie sprowadzają najwięcej małoletnich zawodników; starciu hiszpańskich szczypiornistów z Duńczykami; relacji braci Gasol z emocji, jakie wywołały u nich nominacje do pierwszych piątek w Meczu Gwiazd NBA; oraz odpadnięcie Nadala z Australian Open, dla którego była to czwarta najwyższa porażka w karierze na turniejach Wielkiego Szlema.

AS

„Musimy przeżywać każdą minutę, jakby była tą ostatnią” – Simeone wzywa do wielkiej walki o remontadę. Luis Enrique odpowiada, że spodziewa się ostrej gry rywali. Na górze informacja, że FIFA w swoim śledztwie w Hiszpanii skupia się szczególnie na przypadkach graczy poniżej 12. roku życia, którzy urodzili się poza Hiszpanią. Na dole wywiad z Bale'em: „Egoista? Strzelam i asystuję, gram na swój sposób”. Także przypomnienie, że dzisiaj Cristiano pozna swoją karę. Okładkę zamykają zapowiedź meczu Hiszpanów z Duńczykami oraz odpadnięcie Nadala z Australian Open.

El Mundo Deportivo

„Gra o Puchar” – Mundo Deportivo twierdzi, że rewanż Barcelony z Atlético może naznaczyć sezon obu drużyn. Messi zapowiada, że Barcelona da z siebie wszystko. Do tego wypowiedź prezesa Bartomeu, że Blaugrana może kupować zawodników, oraz informacja, że kibice mający poniżej 14 lat będą mogli wejść na Camp Nou za darmo. Na niebieskim tle wiadomość, że nowym dyrektorem sportowym klubu został Braida, który wcześniej pracował w Milanie. Okładkę uzupełniają zapowiedź meczu Hiszpanów z Duńczykami, stwierdzenie, że Real Madryt oczyszcza wizerunek Cristiano, żeby Portugalczyk pauzował tylko dwa mecze, oraz wywiad z Laią Sainz.

Sport

„To jest finał!” – Sport stwierdza, że Calderón będzie piekłem, ale Barcelona wystawi najlepszy skład i wszyscy mają być nastawieni na wygraną. Trzy wypowiedzi odnośnie tego meczu – Enrique: „Jeśli uwierzymy, że jesteśmy faworytami, to przegramy”; Simeone: „Trzeba rozegrać każdą minutę tak, jakby była tą ostatnią”; Messi: „Damy z siebie wszystko”. Na boku wypowiedź prezesa Bartomeu: „Messi zostanie w Barcelonie na ten rok, następny i kolejny”. Niżej wiadomość o zakontraktowaniu przez Barcelonę byłego dyrektora technicznego Milanu. W górnym rogu sekcja o karze Cristano: „Wszystko przygotowane na oszustwo w sprawie Ronaldo”.

Komentarze [1]


2015.01.28, godz. 02:59, El Jarek / Cadena SER

Bale: Nie rozmawiałem z Cristiano o tamtych akcjach

Fot. Getty Images

Witaj, Gareth.
Witam.

Jak idą twoje lekcje hiszpańskiego?
Dobrze, dosyć dobrze. Mam 2-3 lekcje tygodniowo, zaczynam rozumieć coraz więcej i coraz więcej mówię.

A jak idzie ci życie w Madrycie? Jest inne od tego w Londynie?
Jest trochę inaczej. Na przykład inna jest pogoda. Madryt jest dużo spokojniejszy i to mi się podoba.

Tutaj zima jest łagodniejsza, prawda?
Tak, na pewno. Tam jest wiatr, duże opady, a tutaj jest zimno przez kilka dni, ale zawsze szybko wraca ładna pogoda.

To twoje zdjęcie z dzieciństwa w koszulce Realu, pamiętasz jak je zrobiono? Jak to się odbyło?
Tak, pamiętam, że to było na wakacjach. Kupiłem koszulkę tutaj w Hiszpanii, byliśmy tutaj z przyjaciółmi. Nakładałem ją potem w Cardiff.

Jak stałeś się fanem Realu?
Lubiłem oglądać Real w telewizji. Pamiętam, że zawsze mieli najlepszych zawodników, zawsze grali najlepszą piłkę. Pamiętam, że oglądałem wiele meczów i kiedy grał Real, to mecze były wyjątkowe, grali niesamowici piłkarze, więc ten klub bardzo mi się podobał.

Z tamtych lat który zawodnik był twoim faworytem?
Bardzo lubiłem oglądać wspólną grę Zidane'a i Ronaldo. To naprawdę było niesamowite, ich zagrania były wyjątkowe. To jeden z powodów, dzięki którym podobał mi się Real Madryt.

Komu kibicowałeś w lidze angielskiej? Manchesterowi? Chelsea? Liverpool? Poza Tottenhamem i Southamptonem.
[śmiech] Bardzo lubiłem Arsenal, ale kiedy przeszedłem do Tottenhamu, to oczywiście trochę się od nich oddaliłem. Jednak za dziecka bardzo mi się podobali, podobali mi się Henry czy Vieira, grali doskonale.

Wywodzisz się ze szkółki Southamptonu.
Tak.

Uprawiałeś różne sporty: hokej, tenis, lekką atletykę.
Tak, robiłem praktycznie wszystko. Jak dziecko grałem we wszystko i bardzo lubiłem je wszystkie.

Zawsze byłeś tak szybki?
Tak, zawsze byłem tak szybki. W którymś momencie miałem pewne problemy, ale kiedy skończyłem rosnąć i rozwijać się jako dziecko, to ta szybkość wróciła. To był trochę dziwny okres. Byłem szybki, straciłem to, nagle wszystko wróciło, ale to była po prostu kwestia rozwoju.

Urosłeś tak gwałtownie w wieku 14 lat.
Tak, w wieku 14-15 lat, tuż przed pełnym wejściem do Southamptonu.

Czy ten gwałtowny rozwój sprawił, że masz te problemy z plecami?
Nie, nie czuję żadnych problemów z plecami. Chodziło właśnie tylko o to, że kiedy rośniesz, to mięśnie muszą się do tego dostosować. To dotyczy tylko okresu, kiedy się rośnie. To dotyczy tylko nastolatków i kiedy to się skończyło, to było po problemie.

Ale te informacje, że masz problemy z plecami, że masz protruzję, że wypadł ci dysk, że coś jeszcze... Jaka jest sytuacja?
Nie, w ogóle, to wszystko to kłamstwa. Dlatego o tym nie mówię, bo to kłamstwa.

W wieku 16 lat zadebiutowałeś w seniorskiej reprezentacji Walii. Pamiętasz to?
Tak, zadebiutowałem w meczu z Trynidadem i Tobago.

Strzeliłeś bramkę z wolnego.
Nie w tym meczu, w następnym, kiedy graliśmy ze Słowacją.

Gra w reprezentacji Walii trochę cię ogranicza, prawda? Nie ma was na mundialach czy EURO. Ciężko jest awansować.
Nie, nie czuję się ograniczony. Dla mnie to wielka motywacja, żeby awansować na EURO i jestem zadowolony z obecnych eliminacji. Zobaczymy czy awansujemy.

Czy Walijczyk musi grać dla Walii, czy może też wybrać grę dla Anglii?
Tak, miałem szansę gry dla Anglii. Moja babcia była z Anglii i mogłem dokonać takiego wyboru. Ja jestem jednak Walijczykiem, jestem z tego dumny i kiedy nakładam koszulkę reprezentacji, to daję z siebie 100%.

Potem kupił cię Tottenham. To był wielki transfer, zapłacono spore pieniądze. Czy aklimatyzacja dużo cię kosztowała?
Tak, na początku tak, było trochę ciężko. Zamieniłem mieszkanie z przyjaciółmi na wielkie miasto, Londyn, mieszkałem w nim sam, nikogo nie znałem. Na początku było ciężko. W takiej sytuacji musisz szybko dorosnąć, dla mnie to było dobre doświadczenie, musiałem się sporo nauczyć i dzięki temu jestem dzisiaj tym, kim jestem.

Zaczynałeś jako lewy obrońca, prawda?
Tak. W Southamptonie i Tottenhamie grałem jako obrońca, to była moja pozycja.

Lubiłeś ją?
Nie przeszkadzała mi [śmiech]. Jednak nie umiałem bronić, zawsze biegałem do przodu, nie martwiłem się za bardzo defensywą. Dlatego przesuwano mnie do przodu i nie dawano za wielkich obowiązków w obronie.

Zacząłeś strzelać bramki, grałeś doskonale. Opowiedz o nadejściu oferty z Realu.
Myślę, że w tamtym sezonie grałem dobrze i chciałem awansować do Ligi Mistrzów z Tottenhamem. Wiedziałem, że jeśli nie awansujemy, to ja chcę dalej grać w Lidze Mistrzów. Na koniec sezonu pojawiła się oferta z Realu, nie mogłem jej odrzucić, chciałem grać i reszta rozwinęła się sama.

Latem 2013 roku przechodziłeś chyba przez ciężkie chwile. Cierpiałeś?
Tak, to było długie lato. Od pierwszego momentu i zainteresowania Realu Madryt do zakończenia sprawy minęły 4 miesiące. Przegapiłem okres przygotowawczy, nie mogłem wypracować podstaw, jakie chciałem mieć. Rozpoczął się nawet sezon, to był długi proces, ale dzieje się to, co ma się dziać i na końcu przeszedłem do Realu, co jest najważniejsze. Tego chciałem.

Przyjechałeś do szatni Realu, do Valdebebas. Jak cię przyjęto?
Dobrze. Wszyscy przyjęli mnie doskonale, od pierwszego dnia traktowano mnie jako członka drużyny. To było wspaniałe.

Jesteś nieśmiały i skromny, nie pojawiasz się w prasie. To wiele cię kosztuje?
Nie należę do ludzi, którzy ciągle pojawiają się w mediach. Wolę żyć swoim życiem, po prostu.

Najlepiej z Realu znałeś Modricia, prawda? Zawsze jesteś blisko niego.
Tak, graliśmy razem przez 4-5 lat w Tottenhamie, więc znaliśmy się bardzo dobrze. Mieliśmy wtedy bardzo dobre stosunki. Kiedy tutaj przeszedłem, to jego obecność była bardzo ważna, bo miałem już tutaj przyjaciela, nie musiałem od początku tego szukać, to było bardzo ważne. On mnie dobrze przyjął i czułem się doskonale.

Nie wychodzisz za często z domu, prawda? Nie widać ciebie w restauracjach, nie widać za wielu zdjęć w magazynach. A czy odwiedzasz kolegów w ich domach?
Nie, wychodzę z domu dosyć często. Staram się tylko to trochę ukrywać, być z dala od kamer, ale robię to często z przyjaciółmi czy rodziną. Lubię Madryt, lubię spędzić dobrze czas, prowadzę normalne życie.

A byłeś kiedyś w centrum miasta? Znasz na przykład Gran Víę?
Tak, byłem tam kilka razy z rodziną i przyjaciółmi. Byłem raczej w kapturze, ale byłem. Odwiedzam różne części Madrytu.

Czy ta czapka, której nie zdjąłeś nawet tutaj, to ochrona przed zimnem czy ochrona przed ciekawskimi?
[śmiech] Trochę z obu tych spraw.

W Londynie jest zimniej, co?
O wiele.

Czy w szatni wielkiego klubu trudno jest o przyjaciół?
Nie, nie za bardzo. To szatnia jak każda inna.

Pytam, bo chyba przy tylu gwiazdach trudno o naprawdę dobrego przyjaciela. Każdy ma swój świat.
Cóż, mnie nie jest trudno. Ja jeśli mam przyjaciela, to ta przyjaźń jest prawdziwa. Wszyscy jesteśmy równi, wszyscy robimy swoje i nie ma znaczenia co robisz na boisku, macie dobre stosunki i tyle.

Czy ktoś tłumaczy ci czy sam czytasz artykuły o tobie, analizy swojej gry? Czytasz to? Ktoś ci o tym mówi?
Nie, nawet tego nie rozumiem [śmiech]. Wolę raczej nie zagłębiać się w media, to coś dobrego. Więc to, że nie rozumiem tego, jest nawet dobre. Ja skupiam się na swoim futbolu. Jeśli reszta coś mówi, to niech mówi, to ich opinie, ale ja wolę skupić się na swojej grze na boisku.

Ale z tego, co do ciebie odchodzi, czy dziennikarze i eksperci dobrze cię traktują?
Staram się o tym za wiele nie rozmawiać. Kiedy gram w piłkę, to skupiam się na piłce. W domu rozmawiam o życiu czy golfie, staram się odłączyć od piłki. Wolę o niej nie słuchać.

Więc w domu nie rozmawiacie o piłce.
O mnie na boisku i moich zagraniach rozmawiamy, ale o reszcie nie [uśmiech].

Strzelałeś fantastyczne bramki, miałeś fantastyczne rajdy na skrzydle, zdobyłeś bramkę w finale Pucharu, w finale Ligi Mistrzów, ale doszły do ciebie te opinie, że jesteś egoistą?
[śmiech] Jak mówiłem, ludzie mają swoje opinie. Tak zarabiają na życie, to ich praca, za to im płacą, niech robią co chcą. Ja myślę, że ja na boisku asystuję, strzelam, rozgrywam swój mecz i to mi się podoba.

Dwie konkretne akcje, jedna przeciwko Valencii, druga przeciwko Espanyolowi, przy tych dwóch akcjach pytano dlaczego nie podawałeś. Widziałeś potem te akcje w telewizji?
Pamiętam tylko, że szedłem po bramkę, chciałem strzelić gole, ale nie wpadło. Gdyby wpadło, nikt by o tym nie mówił. Ja go nie widziałem, podania wydawały mi się trudne, ale takie rzeczy dzieją się na boisku. To piłka, to część gry i trzeba iść dalej.

Więc uważasz, że nadano temu za dużą wagę?
Nie wiem jaką wagę nadano, ludzie mogę o tym mówić, ale coś takiego miało miejsce w wielu drużynach w futbolu i tak po prostu jest.

Analizowałeś te akcje z Cristiano? Tłumaczyłeś się, że go nie widziałeś czy coś? On po tych akcjach pokazywał gesty niezadowolenia.
Nie, nie rozmawialiśmy o tym. Takie rzeczy dzieją się często w futbolu w wielu drużynach i co dzieje się na boisku, tam pozostaje. Nikt nie zabiera tego potem na grunt osobisty.

Zrozumiał to Ancelotti. Wytłumaczył twoje akcje, że podania nie były łatwe. W jakiś sposób cię obronił.
To coś dobrego, że trener broni swojego zawodnika. Jestem mu za to wdzięczny. Kiedy zbliżasz się do bramki, chcesz zdobyć gola, ale czasami akcja nie wychodzi. Wtedy musisz zareagować i pokazać swój charakter.

Więc jak się tutaj czujesz? Podoba ci się czy to raczej pobyt u dentysty?
Nie, czuję się bardzo dobrze, doskonale [śmiech].

Więc pozwól na małą przerwę i za chwilę wracamy do rozmowy.

***

Czujesz się lubiany przez kibiców na Bernabéu?
Tak, czuję się szczęśliwy, czuję tę sympatię od fanów i to dla nich będę dalej pracować, żeby pokazywać, że mam umiejętności, żeby wygrywać wszystkie możliwe trofea.

A czy czujesz, że panuje taka rywalizacja jak z miłością do taty i mamy, że trzeba wybrać kogoś między Cristiano i Garethem?
Nie, nie czuję tego, absolutnie [śmiech]. Ja chcę tylko pracować na boisku i zdobywać sympatię kibiców.

Czy kiedy przyjmujesz piłkę i zaczynasz akcję na skrzydle, to dochodzą do ciebie te odgłosy z trybun? Co wtedy czujesz?
Tak, fani są cudowni. Uwielbiam grać w domu, bo na Bernabéu fani nam pomagają w atakowaniu, strzelaniu bramki, co bardzo lubię. Za każdym razem gra u siebie wywołuje wielkie emocje i dlatego chcę zdobywać bramki.

Kiedy dostajecie rzut wolny blisko pola karnego, jak podejmujecie decyzję o wykonawcy? Macie dwie sekundy, jak to robicie?
Mamy odprawy taktyczne, gdzie podejmowane są decyzje. Zazwyczaj strzały z lewej strony są dla Cristiano, a z prawej dla mnie. Mniej więcej wiemy kto kiedy strzela i to działa dosyć dobrze.

Czy Ancelotti prosi cię o większy wysiłek w środku pola, żeby móc wystawić waszą trójkę z Cristiano i Benzemą? Prosi, żebyś wracał do obrony?
Ja lubię wracać, żeby pomóc kolegom. Kiedy atakujemy w 4-3-3, to muszę wyjść do przodu, żeby pomóc Karimowi i Cristiano, a kiedy bronimy, to muszę wrócić, żeby wesprzeć środek pola. Taka jest moja rola.

A czy zaproponowano ci grę na lewej obronie?
Nie. Trener wybiera drużynę, a ja lubię grać na każdej pozycji w ataku.

Jeśli trener by cię o to poprosił, nie miałbyś z tym problemu?
Nie. Jak mówiłem, grałem już na lewej stronie i czuję się komfortowo na każdej pozycji. Wszędzie dam z siebie wszystko.

Ze wszystkich kolegów, z jakimi trenowałeś w Realu, który zaskoczył cię najbardziej pod względem techniki?
Trudno wybrać jednego. Powiedziałbym, że wszyscy tutaj grają doskonale. Dlatego wygraliśmy tyle pucharów, wszyscy pomagamy sobie na treningach i w meczach. Wszyscy pokazują wysoki poziom.

Widziałeś już grę Ødegaarda, tego chłopaka z Norwegii? Trenował z wami, prawda?
Nie, nie widziałem jego gry. Trenował z Castillą, ale z nami jeszcze nie. Jestem pewny, że będzie z nami trenować i wtedy przyjmiemy go z otwartymi ramionami.

Czy ścigałeś się już na treningu z Cristiano?
[uśmiech] Nie, naprawdę nie.

Ale gdyby do tego doszło, to jak myślisz, jaki byłby wynik?
[śmiech] Wiedziałem, że o to zapytasz [śmiech]. Będę szczery, myślę, że to byłby wspaniały wyścig. Myślę, że on uważa, że by go wygrał, a ja myślę, że ja bym wygrał. Pozostańmy na tym, że to byłby interesujący wyścig.

Trzeba byłoby to nakręcić, to byłoby dobre. Chociaż może też chodzi o dystans. Na 60 metrów on może by cię pokonał, ale na 100 już nie. Czy może wygrałbyś oba?
Nie jestem pewny. Jak mówiłem, to byłby interesujący wyścig.

Wolisz bardziej oglądać futbol czy golf?
To i to, naprawdę.

Pytam, bo są piłkarze, którym podoba się ich zawód, ale nie lubią oglądać piłki w domu.
Ja lubię. Zawsze lubiłem, od dziecka. Lubię golfa, ale oglądam też futbol.

Jaki masz handicap?
Obecnie jestem na 8.

Cholera, dobrze grasz. Powiedziano mi, że w domu masz jakiś symulator.
Miałem symulator w Londynie, bo tam przez sześć miesięcy nie da się grać na zewnątrz, więc musiałem mieć coś takiego. Tutaj da się, bo tyle nie pada.

Kiedy w angielskiej prasie pisze się o transferze Bale'a do Manchesteru United, to ty uznajesz to za możliwą opcję?
Nie. Niedawno udzieliłem wywiadu, w którym podkreśliłem, że czuję się tutaj szczęśliwy. Naprawdę dobrze się tutaj czuję, zostało mi wiele lat kontraktu, spędzam tu dobry czas, wygrywamy trofea i dalej chcę to robić właśnie tutaj, w Realu Madryt.

Twojej partnerce Madryt też się podoba?
Tak, tak myślę.

Podobno żona Beckhama mówiła, że w Madrycie śmierdzi czosnkiem. Co ty sądzisz o zapachu Madrytu?
[śmiech] Szczerze mówiąc, nie za bardzo myślałem o tym, jak tu pachnie. Cóż, pamiętam, że dla mnie wyjazdy do Hiszpanii od dziecka kojarzyły się z zapachem wakacji, czymś takim.

Jakie masz wspomnienia o Hiszpanii z dzieciństwa?
Same dobre. Zawsze tutaj przyjeżdżaliśmy, spędzaliśmy tu fajny czas z rodziną i przyjaciółmi i mam same dobre wspomnienia.

Gdzie przyjeżdżałeś na wakacje?
Byłem w wielu miejscach, na Ibizie, na południu, w Marbelli, kilku innych miejscach, wszędzie mi się podobało.

Czytałem dzisiaj rano trochę o twojej historii i dowiedziałem się, że swoją partnerkę poznałeś w wieku 11 lat!
[śmiech] Nie, nie, poznałem ją w wieku 17-18 lat.

I to trwa.
Jasne [śmiech].

Jak sądzisz, skąd ten dołek Realu po powrocie ze świątecznej przerwy?
Nie jestem za bardzo pewny. Jeśli byśmy wiedzieli, to łatwo byłoby sobie z tym poradzić. W futbolu w sezonie masz różne okresy i trzeba umieć na nie reagować, żeby dołki nie trwały za długo, bo wtedy tracisz punkty. Jednak tak się dzieje.

Co w hiszpańskim futbolu jest dla ciebie najtrudniejsze? Oprócz wywiadów.
[śmiech] Najmniej lubię... Nie wiem. To inna piłka od tej w Anglii, ale bardzo podoba mi się to doświadczenie, ta kultura. To inny futbol, staram się dostosować i nim cieszyć.

A dziennikarze, jacy jesteśmy? Mocno różnimy się od kolegów w Anglii?
Nie jestem tego pewny, bo staram się nie przejmować za bardzo dziennikarzami, ani tutaj, ani w innych miejscach. Oczywiście w Realu Madryt, największym klubie na świecie, zainteresowanie mediów jest ogromne, ale już się do tego przyzwyczaiłem i potrafię z tym żyć. Trzeba umieć to tolerować.

Słucha cię wiele dzieciaków, więc jakim byłeś uczniem?
Dosyć cichym, nie lubiłem książek, wolałem przerwy, spędzanie czasu z przyjaciółmi, wychodzenie na boisko czy na jakieś jedzenie. Byłem spokojnym dzieckiem.

Więc najlepsze oceny miałeś z zajęć sportowych?
Tak, zdecydowanie.

A z czym miałeś największe problemy?
Najgorszym przedmiotem była historia, takie sprawy. Ja zawsze chciałem mieć zajęcia sportowe, u nas nazywa się to wychowaniem fizycznym.

Lubisz czytać?
Nie za bardzo [śmiech].

Więc nie znasz Kena Folletta, który jest Walijczykiem?
Słyszałem o nim, ale nie czytałem jego książek.

Czy w tych najbliższych meczach bez Cristiano ty będziesz wykonywać wszystkie rzuty wolne?
Mam nadzieję [śmiech]. To da mi szansę na zdobycie kolejnych bramek.

Przy okazji, jak poszło dzisiaj to spotkanie w sprawie Pedro Chueki. Jako drużyna, czy bardziej kapitanowie, chcecie, żeby wrócił do pracy z wami. Powiedziano ci coś o tym?
[śmiech] Prawda jest taka, że nie za bardzo rozumiałem co tam się działo, więc nie mogę tego skomentować.

To koniec, chyba cię za mocno nie pogryzłem. Podobało się?
Oczywiście, wszystko jest dobrze [śmiech].

Nic cię nie boli?
Nie [śmiech].

Dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że niedługo znowu porozmawiamy, obyśmy nie czekali za długo. Wielkie dzięki.
Dziękuję za przyjęcie, dzięki.

Gareth Bale udzielił wywiadu programowi El Larguero, który nadawany jest w stacji SER każdego dnia od północy do godziny 1:30. Rozmowę nagrano we wtorek po treningu. Walijczyk na pytania odpowiadał po angielsku.

Komentarze [1]

 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

T-shirt Realu Madryt

dołącz do nas



reklama