• polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2015.03.29, godz. 17:55, El Jarek / RealMadryt.pl

Brazylia ogrywa Chile po asyście Danilo

Fot. Getty Images

Na stadionie Emirates w Londynie spotkały się dzisiaj reprezentacje Brazylii i Chile. Dla obu drużyn był to kolejny sprawdzian przed Copa América, ale w Chile zapowiadano to spotkanie także jako rewanż za 1/8 finału zeszłorocznego mundialu, gdzie do ćwierćfinału po karnych awansowali Canarinhos. Marcelo wystąpił od pierwszej minuty w podstawowej linii obrony obok Danilo, Silvy i Mirandy. Brazylijczycy zmienili środek pola i atak względem meczu z Francją. W tej strefie od początku zagrał tylko Neymar.

Mecz od pierwszej minuty był wyrównany, a Marcelo nie miał większych problemów w obronie, także dzięki dobrej współpracy z Coutinho. Warto wspomnieć, że Brazylia broniła dużo bliżej siebie w linii i Marcelo na ataki rywali czekał praktycznie w polu karnym, a bok szesnastki kryli wracający pomocnicy. W ataku obrońca Realu raczej się nie pokazywał. Trudno stwierdzić czy to przez presję wynikającą ze znanej wszystkim krytyki Dungi, czy przez fakt, że dzisiaj Neymara ciągnęło do prawej flanki i tamtą stroną w pierwszej fazie atakował zespół. Kiedy Marcelo już zaczął przekraczać połowę, to wspomniany pomocnik Liverpool rzadko go dostrzegał i schodził do środka. Pierwsza połowa na pewno nie była najlepszym spotkaniem dla Marcelo w jego karierze. Najlepszą ofensywną akcją gracza Królewskich była w 37. minucie wrzutka prawą nogą do niepilnowanego Costy, którego wykończenie pozostawiło sporo do życzenia. Jeśli chodzi o ogólną grę, to po kilkunastu minutach całkowitą kontrolę przejęli Chilijczycy, chociaż nie stworzyli tak naprawdę żadnej groźnej okazji.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie do tej pierwszej. Marcelo był pierwszoplanową postacią w 57. minucie, kiedy w polu karnym starł się z Islą. Brazylijczyk nie utrzymał pozycji, znalazł się za rywalem, a ten upadł. Trenerzy i komentatorzy z Chile byli przekonani, że sędzia powinien był odgwizdać rzut karny. Po godzinie gry Dunga zaczął wprowadzać podstawowych zawodników do ofensywy, ale Brazylia dalej miała spore trudności z przejęciem kontroli nad spotkaniem. I dosłownie kiedy Chile grało najlepiej, a rywale najgorzej, to Canarinhos wyszli na prowadzenie. Ze środka boiska piłkę po ziemi w kierunku pola karnego wstrzelił Danilo, dopadł do niej Firmino, minął bramkarza i spokojnie wyprowadził Brazylię na prowadzenie. Trudno mówić o wielkim meczu Danilo, ale solidność w obronie i efektywność w ataku to atrybuty, których od bocznych obrońców wymaga Dunga. Defensor Porto wypełnia te cechy doskonale. Zaraz po bramce Marcelo został zmieniony. Co ciekawe, Brazylia zaczęła kontrolować spotkanie właśnie po golu i miała kilka niezłych akcji, które mogły przynieść kolejne bramki. Podobny scenariusz przerabiała ostatnio Francja. Wydaje się, że Dunga zbudował solidne podstawy pod zdyscyplinowaną drużynę z ogromnym talentem w ataku. Niewątpliwie Brazylia będzie liczyć się na czerwcowym turnieju.

To nie było łatwe spotkanie dla Marcelo, także z powodu presji, jaką w ostatnim okresie narzucił na niego sam selekcjoner. W obronie Brazylijczyk starał się grać uważnie, ale poprzeczka była podniesiona wysoko z powodu innego systemu defensywnego kadry. Marcelo ogólnie radził sobie dobrze, chociaż w drugiej połowie mógł doprowadzić do rzutu karnego. W ataku gracz Królewskich nie pokazał klubowego poziomu. Często koledzy grali środkiem, a sam Marcelo potrafił też dokonać gorszych wyborów. Jego najlepszą akcją była świetna wrzutka prawą nogą do Costy, który zmarnował niezłą okazję na bramkę. Trudno stwierdzić czy po tym zgrupowaniu obrońca Królewskich dostanie zaproszenie na Copa América. Podstawowym obrońcą pozostaje Filipe Luís. Marcelo powołanie dostał dzięki kontuzji Alexa Sandro i trudno o stwierdzenie, że na tym zgrupowaniu madridista przekonał do siebie Dungę.

Brazylia 1:0 (0:0) Chile
1:0 Firmino 73' (asysta: Danilo)

Skład Brazylii: Jefferson - Danilo, T. Silva, Miranda, Marcelo (76', Filipe Luís) - Souza (60', Elias), Fernandinho, D. Costa (62', Willian), Coutinho (60', Robinho) - Neymar i L. Adriano (60', Firmino).

Komentarze [0]


2015.03.29, godz. 16:04, Zuza. / RealMadryt.pl

Coentrão zagra w pomocy?

Fot. Getty Images

W dzisiejszych wydaniach najważniejszych portugalskich dzienników sportowych można znaleźć pewne nieścisłości dotyczące przewidywanego składu Seleção na wieczorny mecz. Niektóre media – podpierając się informacjami z treningów i wypowiedzią Fernando Santosa, który przyznał, że może użyć różnych rozwiązań taktycznych – podają, że w meczu z Serbią Fábio Coentrão wybiegnie na lewej stronie pomocy. Szkoleniowiec ma chcieć wykorzystać jego dobre stosunki z Cristiano oraz ogranie wyniesione z Realu Madryt i tym samym wesprzeć w działaniach ofensywnych swojego najlepszego piłkarza. Miejsce w obronie w tym wariancie zajmie Eliseu, a cała drużyna zostanie ustawiona w 4-4-2 z najbardziej wysuniętym Ronaldo i wspierającym go Dannym. Taki schemat był z jedną opcji, którą Portugalczycy testowali w ciągu tygodnia.

Z drugiej strony dziennikarze wskazują jednak na fakt, że Fernando Santos nie powinien ryzykować. W grze jest wywalczenie prowadzenia w grupie i w dalszej perspektywie awans na mistrzostwa Europy, dlatego lepiej jest ustawić piłkarzy tam, gdzie grają najczęściej. W takim przypadku Coentrão zostałby na lewej obronie, w środku zobaczylibyśmy Tiago, André Gomesa i João Moutinho, a ofensywę stworzyliby Nani i Cristiano Ronaldo, wspierani zza pleców przez Danny'ego.

Komentarze [6]


2015.03.29, godz. 15:44, Leszczu / RealMadryt.pl

Niedzielne mecze madridistas

Fot. Getty Images

Wczoraj Gareth Bale i Luka Modrić poprowadzili swoje reprezentacje do zwycięstw w eliminacjach do mistrzostw Europy. Dziś w ramach meczów międzypaństwowych szansę na występ być może otrzymają Marcelo, Toni Kroos, Sami Khedira, Cristiano Ronaldo, Fábio Coentrão, Karim Benzema, Raphaël Varane i Lucas Silva.

O 16:00 w Londynie reprezentacja Brazylii zmierzy się towarzysko z Chile. Canarinhos przygotowują się do Copa América, a Marcelo ma ostatnią szansę na przekonanie do siebie Dungi. W poprzednim starciu grał bardzo krótko, dlatego dziś wystąpi w pierwszej jedenastce. W zespole rywali znalazło się wielu znanych z europejskich boisk graczy – Bravo, Medel, Isla, Vidal czy Alexis Sánchez.

Skład Brazylii: Jefferson; Danilo, Thiago, Miranda, Marcelo; Souza, Fernandinho; Douglas Costa, Coutinho; Luiz Adriano, Neymar.

Dwie godziny później na boisko w Tibilisi wyjdą gracze reprezentacji Niemiec, którzy z Gruzją zagrają o punkty w ramach eliminacji do EURO. Pozycja mistrzów świata w tabeli grupy D zdecydowanie odbiega od oczekiwań – po czterech meczach mają siedem punktów i dwie wpadki na koncie – porażkę z Polską i remis z Irlandią. Gruzja nie powinna jednak postawić trudnych warunków. W pierwszym składzie powinien zagrać Toni Kroos, który odpoczywał w meczu z Australią.

Przewidywany skład reprezentacji Niemiec: Neuer; Mustafi, Boateng, Hummels; Schweinsteiger; Müller, Kroos, Özil, Hector; Götze, Reus.

Transmisja: Polsat Sport Extra od 18:00.

O 20:45 w Lizbonie reprezentacja Portugalii z Cristiano Ronaldo i Fábio Coentrão w składzie, za to bez Pepego, zmierzy się z Serbią. Po porażce z Albanią gospodarze dzisiejszego starcia wrócili na dobre tory, ale wciąż nie błyszczeli – dwukrotnie wygrali 1:0 z Danią i Armenią po bramkach CR7. Dziś zagrają o pozycję lidera grupy I. Do Danii tracą jeden punkt, ale mają o jeden rozegrany mecz mniej. Mimo wszystko brak bezpośredniego awansu wydaje się być bardzo mało prawdopodobny.

Przewidywany skład reprezentacji Portugalii: Rui Patrício; Bosingwa, Bruno Alves, Ricardo Carvalho, Eliseu; Nani, Tiago, João Moutinho, Coentrão; Danny, Cristiano.

Transmisja: Polsat Sport Extra od 20:45.

Meczów eliminacyjnych nie rozgrywa reprezentacja Francji, ale drużyna Didiera Deschampsa nie próżnuje. Dziś w Saint-Étienne zmierzy się towarzysko z Danią. Karim Benzema i Raphaël Varane zagrali przeciwko Brazylii po 90 minut, dlatego dziś selekcjoner może pozwolić im na odpoczynek.

Transmisja: Polsat Sport News od 20:45.

Niedzielne mecze z udziałem madridistas zamknie spotkanie olimpijskiej reprezentacji Brazylii, w składzie której ponownie powinien wystąpić Lucas Silva. O 22:00 jego zespół zagra przeciwko Meksykowi na Castelão.

Komentarze [9]


2015.03.29, godz. 13:59, Mateo / RealMadryt.pl

Castilla przełamała złą passę

Fot. RealMadryt.pl

W 31. kolejce Segunda División B, Castilla podejmowała na własnym stadionie rezerwy Las Palmas. Po czterech porażkach z rzędu Królewscy chcieli w końcu zapunktować. Rywal wydawał się do tego odpowiedni, Kanaryjczycy znajdują się w strefie spadkowej. Zidane musiał sobie tym razem radzić bez Ødegaarda i Cristiana Benavente. Ponadto francuski trener zdecydował się na pozostawienie Medrána na ławce rezerwowych. Na trybunach Alfredo Di Stéfano pojawił się Florentino Pérez oraz wielu kibiców. Frekwencja należała do najwyższych w tym sezonie. Z pewnością sprzyjała temu przerwa na mecze reprezentacyjne.

Castilla lepiej rozpoczęła mecz i przeniosła ciężar gry na połowę gości. Zaowocowało to bramką w 13. minucie. Piękną asystą popisał się Jiménez, a futbolówkę do siatki zapakował Javi Muñoz. Gospodarze mogli, a nawet powinni, podwyższyć prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie. Dobrą okazję miał De Tomás, bardzo aktywni byli Burgui i Jiménez. Ten drugi był nawet faulowany w polu karnym, lecz arbiter nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. W zespole Las Palmas zdecydowanie najlepszym zawodnikiem był bramkarz, Ale Martín, który kilka razy uratował Kanaryjczyków przed utratą bramki.

Po zmianie stron już nawet Ale Martín nie mógł nic zrobić przy strzale Álvaro, któremu dokładną piłkę zagrał Burgui. Dwubramkowe prowadzenie nie zadowoliło Castilli. Królewscy ciągle atakowali i w 68. minucie powinno być 3:0. Javi Muñoz minął bramkarza gości i na jego drodze stał tylko jeden obrońca. Niestety pomocnik wybrał zły róg bramki i defensor zdołał zablokować uderzenie. Co się odwlecze, to nie uciecze. W 73. minucie na indywidualną akcję zdecydował się De Tomás, jego strzał zdołał obronić Martín, lecz dobitka Jiméneza okazała się skuteczna. Chwilę później, dosyć niespodziewanie, Las Palmas zmniejszyło straty. Yáñez był bezradny przy pięknym uderzeniu Leo z dystansu.

Królewscy podrażnieni stratą gola zwiększyli wysiłki w ofensywie. Znakomitą sytuację zmarnował Mariano, który później zrehabilitował się wykorzystując piękne podanie Vareli. Po tym trafieniu boisko przy owacji na stojąco opuścił Álvaro Jiménez. Zastąpił go Enzo Zidane. Las Palmas zdołało jeszcze dwukrotnie zagrozić bramce Castilli, lecz w obu przypadkach świetnie interweniował Yáñez. Na swojego gola pracował także De Tomás. W 87. minucie miał ku temu idealną okazję, jednak na jego drodze stanął Ale Martín. Kanaryjski golkiper zatrzymał też dobry strzał Medrána w doliczonym czasie gry. W ostatnich sekundach Burgui popędził z piłką lewym skrzydłem i perfekcyjnie dośrodkował wprost na głowę Mariano, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców.

Castilla zdołała przełamać złą passę i awansować o jedną pozycję w tabeli. Zrobiła to w bardzo przekonujący sposób. Gdyby piłkarze Zidane’a byli nieco skuteczniejsi, spotkanie mogłoby się jeszcze wyższym zwycięstwem. Blancos dominowali przez cały mecz, a najlepszym zawodnikiem był Jiménez, który ma już na koncie siedem goli i razem z De Tomásem jest najskuteczniejszym graczem Castilli. Do dwóch trafień Álvaro dołożył jeszcze ważną asystę przy pierwszej bramce. Warto także wyróżnić występy Burguiego oraz Mariano. Za tydzień podopieczni Zidane’a zagrają na wyjeździe z ostatnim w tabeli Conquense.

Real Madryt Castilla – Las Palmas Atlético 5:1 (1:0)
1:0 Javi Muñoz 13’ (asysta: Álvaro Jiménez)
2:0 Álvaro Jiménez 55’ (asysta: Jorge Burgui)
3:0 Álvaro Jiménez 73’
3:1 Leo Rodríguez 76’
4:1 Mariano Díaz 83’ (asysta: Guillermo Varela)
5:1 Mariano Díaz 93’ (asysta: Jorge Burgui)

Real Madryt Castilla: Rubén Yañez, Guillermo Varela, Derik Osede, Diego Llorente, Javier Noblejas, Lucas Torró (Álvaro Medrán 61’), Sergio Aguza, Javi Muñoz (Mariano Díaz 75’), Álvaro Jiménez (Enzo Zidane 84’), Jorge Burgui, Raúl de Tomás.

Las Palmas Atlético: Ale Martín, Omar Fleitas, Jesús Álvaro, Ayoze Placeres, Ale Rivero, Isma López, Germán Sáenz (Borja Herrera 75’), Matías Dumpierrez, Manu Dimas (Adrián Hernández 60’), Néstor Gordillo (Leo Rodríguez 35’), José Artiles.

Komentarze [22]


2015.03.29, godz. 12:34, Zuza. / MARCA

Ostatnia szansa dla Marcelo

Fot. Getty Images

Towarzyski mecz Brazylii z Chile, który zostanie rozegrany dzisiaj w Londynie, będzie ostatnią szansą Marcelo na udowodnienie selekcjonerowi Dundze, że może zająć miejsce w podstawowym składzie na Copa América. Turniej odbędzie się w czerwcu na boiskach dzisiejszego rywala Canarinhos.

Spotkanie na Emirates Stadium jest ostatnim przed ogłoszeniem listy powołanych. Dotychczas trener nie włączał Marcelo do swoich planów. W czwartek, kiedy Brazylia pokonała Francję 3:1 na Stade de France, obrońca wszedł na boisko na dwie minuty i został ustawiony w środku pola. Przy okazji dwóch pierwszych meczów Dungi jako selekcjonera w poprzednim roku piłkarz Realu został włączony do kadry awaryjnie, z powodu kontuzji Alexa Sandro, ale nie zagrał ani minuty. Zgrupowanie odbyło się w Miami, zawodnik przemierzył pół świata, żeby spędzić na ławce 180 minut. Później, gdy Brazylia mierzyła się z Argentyną, Japonią, Turcją i Austrią, nawet nie był powołany.

Ulubionym bocznym obrońcą Dungi jest Filipe Luís, który jest jedynym zawodnikiem z rozegranymi pełnymi 90 minutami w siedmiu meczach pod jego kierownictwem. Wczoraj, w odpowiedzi na pytania Marki o Marcelo, jego możliwy wkład w występy reprezentacji i brak minut, selekcjoner odpowiedział: „Pokazuje się bardzo dobrze, na wszystkich pozycjach, które zajmuje. Zawsze gdy był w reprezentacji, pracował dobrze. Wszyscy muszą być gotowi na moment, w którym przyjdzie okazja”.

Marcelo może otrzymać dziś szansę na występ w podstawowym składzie. Nie będzie to jedyna zmiana w stosunku do wyjściowej jedenastki z meczu z Francją. „Muszę porozmawiać z lekarzem i specjalistą od przygotowania fizycznego zanim ustawię drużynę. Nie mamy minimalnego czasu 72 godzin pomiędzy jednym meczem a drugim”, przyznał Dunga.

Komentarze [23]

 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Bluza Realu Madryt

dołącz do nas



reklama