REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

ultras

Ultras info

Cóż znaczyłby Królewski klub bez Królewskich kibiców? Nie oszukujmy się - fanatycy tego klubu to specyficzna grupa ludzi. Jak może być inaczej, skoro przeciętny człowiek zasiadający na trybunach Ultras Surmadryckiego giganta może być pewien, że jego klub będzie grał o najwyższe laury. Siłą rzeczy kibice zostali przyzwyczajeni przez swoich pupili do meczów o wysokie stawki. A taki fakt musi odcisnąć swoje piętno w kibicowskiej świadomości. Mecze z Barceloną, Atletico w lidze oraz z najlepszymi klubami z Europy w pucharach, to jeśli chodzi o temat kibicowania niekończąca się opowieść... Ale są ludzie którzy ten klimat na stadionie tworzą i którzy podporządkowali temu całe swoje życie i właśnie ich choć trochę chcielibyśmy Wam przybliżyć. Tym którzy nie mieli okazji do poznania Realu od tej strony. Ale również wszystkim tym których po prostu interesuje tematyka ultras.

Właściwie jeśli chodzi o "Blancos" to rzecz sprowadza się do dwóch największych fan klubów: ULTRAS SUR (www.ultras-sur.com) oraz ORGULLO VIKINGO Orgullo Vikingo(www.orgullovikingo.com). Czasy dla obydwu nastały niestety ciężkie i jest coraz gorzej. Składa się na to szereg czynników. Żyjemy bowiem w czasach kiedy Real staje się (dla jednych "stety", a dla innych, m.in. dla MistrzaMacieja i Bercika niestety ;) klubem bardzo komercyjnym, a dla prawdziwych ultras jest to przykre. Wiąże się to np. z wywieraniem nacisku przez sponsorów na kierownictwo klubu, by te z kolei starało się usunąć ze stadionu "niespokojnych" kibiców. W tym procederze palce macza głównie wszechpotężna telewizja obawiająca się wyskoków ze strony tychże grup. Niestety - są do tego podstawy (m.in. słynna historia przed półfinałem LM 1997/98 z Borussią Dortmund, kiedy to jedna z bramek została... połamana; Real zapłacił najwyższą karę w historii UEFA). Jedną z ostatnich akcji ludzi z Ultras było wtargnięcie na murawę boiska podczas świętowania na Santiago Bernabeu zdobycia dziewiątego Pucharu Europy.

Po zwycięstwie Realu z Bayerem Leverkusen na ulicach Madrytu wybuchła bitwa miedzy hoolsami, a policją - rannych zostało ponad 100 osób. To już tradycja, tak jest niemal zawsze po jakimś większym triumfie. Kolejna sprawa to przebudowa stadionu. Kiedy kilka lat temu UEFA wydała rozporządzenie o usuwaniu miejsc stojących z trybun klub zmuszony był zamontować krzesełka wszędzie, a wiec także za bramkami. Na południu Europy właśnie tam zasiadają najzagorzalsi fani. Podniosło to ceny biletów i co gorsza pozbawiło uroku same trybuny. Przecież po każdej strzelonej bramce maniacy tam "koczujący" czynili swój święty rytuał - zbiegali kilka rzędów w dół i skakali na ogrodzenie. To był niesamowity widok i klimat! Oglądając teraz telewizyjne relacje z meczy Merengues próżno doszukiwać się tego typu atrakcji. Siatki uginały się wręcz pod ogromna liczbą flag i transparentów (teraz właściwie nie ma ich gdzie wieszać!). No i, co oczywiste, brak ogrodzenia sprawił zaostrzenie rygoru na tych miejscach. Ultras jednak próbują radzić sobie i w tych warunkach. Madridiści prześcigają się w szyciu olbrzymich flag. Niektóre z nich, po rozwinięciu, zakrywają kilka sektorów!

Co do organizowania wyjazdów - bardzo często ingeruje w nie policja, zakazując np. podróżowania w dużych, a co za tym idzie, dobrze zorganizowanych grupach. Inna sprawa to ceny biletów. Kiedy przyjeżdża nasz Real, ich cena podskakuje kilkakrotnie i nie każdy może sobie na nie pozwolić. Ale i tak na każdym wyjeĽdzie oprócz miejscowych sympatyków Merengues (są chyba wszędzie, no może poza Barceloną ;) jeĽdzi zawsze kilkudziesięciu kiboli z prawdziwego zdarzenia! Efekt tego całego zatruwania życia "ultrasom" i "wikingom" jest taki ze coraz częściej na madryckim gigancie jest... po prostu cicho. Ograniczona liczba tych grup to przecież nikły doping, skromniejsze efekty specjalne przed meczem itp. Mimo wszystko kibice robią co mogą żeby tradycje nie upadły. Np. spotkania z ubiegłorocznej LM -z Barcelona i Bayernem! Są też stale szyte nowe flagi, wymyślane oryginalne gadżety przedmeczowe itd. Utras Sur wywalczyli też 2 lata temu przebudowę barierek za jedną z bramek, tak by widoczne były ich transparenty.

Dziś Ultras Sur siedzą właśnie za bramką, a Orgullo Vikingo przy lewej wieżyczce, na samej górze zabytkowej trybuny "Lateral". Oczywiście obydwie grupy maja swoje oficjalne "nabójki": Cubos i Norte. Inne fan kluby stale obecne na meczach to np. Bercimuel Segovia, Pena Madridista La Septima czy Pena Madridista La Femina. Oddzielny temat to zgody. W Hiszpanii pod tym względem jest trochę inaczej niż w Polsce. Tzn. różne fan kluby jednego klubu mogą mieć zgody z różnymi grupami innego zespołu. Ale ogólnie rzecz biorąc fani Realu trzymają z ludĽmi związanymi z Panathinaikosem Ateny, Ferencvarosem Budapeszt, Lyonem (tylko Ultras Sur) oraz Vikingiem Salerno, zaś w Hiszpanii z Realem Betisem Sevilla oraz Espanyolem Barcelona (również tylko Ultras Sur). Największe kosy to naturalnie FC Barcelona (czyli farsa ;) i Atletico Madryt (czyli patetico ;).

Nie sposób również nie zaznaczyć, że wprost imponująco prezentują się zawsze fani Królewskich w czasie gdy klub gra w finale LM. Gigantyczne flagi Siempre Fieles, Virtual Iron Maiden, różnokolorowe szale, baloniki itp. robią zawsze kolosalne wrażenie! A póĽniej już tylko świętowanie na Plaza De Cibeles i kąpiel w fontannie w centrum Madrytu, naturalnie do białego rana! Jeśli chodzi o ligę to w ostatnim czasie najlepiej wypadli chyba przed spotkaniami z Barceloną w sezonach 1999/2000 oraz 2000/01, gdzie cały stadion utonął w białych, dużych kartonikach trzymanych przez każdego kibica Realu... Coś niesamowitego, aż serce rosło na ten widok!

Wynika więc niezbicie, że bycie fanatykiem Królewskich zobowiązuje do wielkich poświęceń, ale jednocześnie nobilituje! I chodĽ tym ludziom nie jest łatwo ciągnąć tradycje to nie poddają się i walczą o to by atmosfera na stadionie była wyjątkowa i często tak faktycznie jest. Zwłaszcza podczas klasyków. Dodaje to klubowi niepowtarzalnego blasku jakiego nie ma żaden inny zespół, a kibice Merengues, chodĽ należą do najbardziej krytycznych i wymagających, są tez jednymi z najwierniejszych.

Real to nie tylko gwiazdy i pieniądze... to także cała armia ludzi będąca na dobre i na złe (Puskas, Di Stefano, Valdano, Butragueno, Michel, Chendo, Hierro, Sanchis II, Raul i wielu innych). To jedna z najlepszych młodzieżowych szkółek w Europie, to tradycja, nieskazitelna biel, historia, trofea oraz piękny stadion! To Real został wybrany najlepszym klubem Europy w XX wieku przez FIFA, a nowy wiek przywitał dwoma Pucharami Mistrzów. To wszystko sprawia, że Real Madryt nie jest tylko klubem, ale wręcz zjawiskiem wykraczającym ponad normę. Bycie kibicem KRÓLEWSKICH jest więc czymś niepowtarzalnym, to miłość, której nikt nam nie odbierze! HALA MADRID!

Hubert Zych

wybierz

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama