REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

mecze realu

2018.01.02, godz. 18:36, Blanco

Do rewanżowego meczu z FC Barcelona Real podchodził z dwubramkową zaliczką, więc mogliśmy spodziewać się łatwego awansu. I tak w sumie było, choć nie zabrakło w tym meczu kilku dramatycznych momentów. Najgorzej jednak było przed samym meczem. Otóż baskijscy terroryści z ETA podłożyli w Madrycie dwie bomby – pierwszą kilka kilometrów od Santiago Bernabéu, a drugą jedynie kilkadziesiąt metrów od stadionu… Rannych zostało kilkanaście osób. UEFA zdecydowała, żeby mecz odbędzie się zgodnie z planem. I chyba dobrze, że tak się stało. Dał znać też o sobie prezes Barcelony, Joan Gaspart, dając do zrozumienia, iż pierwsze pięć Pucharów Europy zdobytych przez Blancos nie ma znaczenia. Oburzyło to Alfredo Di Stéfano; Luís Figo stwierdził, że gdyby on przegrał u siebie 0:2, to siedziałby cicho. Zostawmy tę żałosna postać, jaką jest Gaspart, i przejdźmy do meczu.

Obydwie drużyny rozpoczęły mecz w nieco zmienionych składach w porównaniu ze spotkaniem sprzed tygodnia: w Barcelonie zamiast Motty i Overmarsa w podstawowym składzie wybiegli Xavi i Coco, a w Realu Pavóna zastąpił Figo. Pierwszą w miarę groźną akcją w tym meczu był rzut wolny wykonywany przez De Boera – piłka po rykoszecie nie wpadła jednak do bramki. Pierwsza sytuacja dla Realu to piękny, minimalnie niecelny, strzał Zidane’a; mógł Zizou podać do Gutiego… Później Helguera świetnie podaje do Raúla, a sędziujący to spotkanie, Pierluigi Collina, odgwizduje spalonego. Trudno stwierdzić, czy miał rację, ale Włoch powinien w takiej sytuacji puścić akcję zgodnie z duchem gry, a wtedy Raúl miałby przed sobą tylko Bonano… W tym miejscu warto poświęcić kilka słów jeszcze jednej aferze. Otóż Collina, podobnie jak Zidane i Raúl, reklamuje firmę Adidas. Katalońskie gazety zrobiły zdjęcie tym panom i uznały, że dobry kumpel madryckich gwiazd nie powinien – z wiadomych przyczyn – sędziować meczu Real – Barcelona. Pierluigi Collina zrobił to, co powinien w takiej sytuacji: sędziował bardzo dobrze i obiektywnie. Kolejna akcja to podanie Raúla do Gutiego, strzał prawą nogą (gdyby to była lewa…) i świetna obrona Bonano. W 40. minucie miało miejsce dramatyczne wydarzenie: najpierw strzela Rochemback, Cocu zmienia lot piłki, a ta trafia w słupek; César ma już ją prawie w rękach, gdy Kluivert wślizgiem wjeżdża w twarz naszego bramkarza. Totalne chamstwo ze strony Holendra. Sędzia uznaje, że był to przypadek, choć nie jest to wcale pewne. Fuera, Kluivert! César z opatrunkiem wraca do gry… Trzy minuty później jest już 1:0! Coco podaje do Xaviego, wychowanek Barcelony źle przyjmuje piłkę, dopada do niej Raúl i cudownym strzałem zza linii pola karnego trafia w okienko bramki; Bonano był bez szans. Geniusz Raúla sprawia, że po pierwszej połowie prowadzimy 1:0!

Na drugą część obie drużyny wychodzą w zmienionych składach: w zespole gości Overmars zastępuje Coco, a u nas Flávio Conceição Zidane’a, któremu chciał dać odpocząć Vicente Del Bosque. Na początku tej części meczu Guti marnuje stuprocentową sytuację, co mści się chwilę później: Cocu wrzuca piłkę w pole karne, Míchel Salgado zagrywa ręką, Collina stosuje przywilej korzyści i Helguera niefortunnie pakuje piłkę do swojej bramki. 1:1! Chwilę potem mogło być 2:1. Strzelał najlepszy na boisku Raúl i znów świetnie bronił Bonano. Następnie na boisku panuje nuda. Kolejna ciekawa akcja to strzał Luisa Enrique obok prawego słupka bramki strzeżonej przez Césara. W 68. minucie słabo grającego Figo zmienia McManaman. Portugalczyka żegna… owacja na stojąco. Grał słabo, lecz ambitnie, a kibice Realu, w przeciwieństwie do tych z Camp Nou, są ze swoimi piłkarzami na dobre i na złe. Potem znowu nie przemęczający się zbytnio Real kontroluje sytuację do momentu, gdy Kluivert, jak to ma w zwyczaju, nie wykorzystuje dobrej sytuacji. W 87. minucie Pavón wchodzi na boisku za Gutiego (gdyby tylko wykorzystał pierwszą sytuację… ale i tak brawo dla niego) i Królewscy nie mają już większych problemów z obronieniem korzystnego rezultatu, choć Geovanni i Abelardo próbowali jeszcze zaskoczyć Césara. Collina przedłuża mecz o cztery minuty, jednak nic się nie zmienia i jesteśmy w finale!

15 maja spotkamy się na stadionie w Glasgow z Bayerem Leverkusen, który po dramatycznym dwumeczu pokonał Manchester United. Real jest zdecydowanym faworytem (zwłaszcza, że w niemieckiej drużynie nie zagrają Nowotny i były piłkarz Realu Zé Roberto), lecz nie można niczego przesądzać. Ale już teraz możemy czuć się dumni z tego, że nasi piłkarze wyeliminowali i upokorzyli na Camp Nou Barcelonę. Real to po prostu najlepszy klub na świecie!

2002.05.01 - Środa - 20:45
Real Madryt 1 : 1 FC Barcelona
Raul - 43 gol 48 - Helguera (sam.)

Cesar
Salgado
Hierro
Helguera
Roberto Carlos
Makelele
Helguera
Figo - 68
Zidane - 46
Raul
Guti - 87
sklad
Bonano
De Boer
Abelardo
46 - Coco
Puyol
67 - Rochemback
Luis Enrique
Xavi
75 - Cocu
Saviola
Kluivert

Salgado - 82
Conceicao - 86
kartki
61 - Puyol

Conceicao - 46
McManaman - 68
Pavon - 87
kartki
46 - Overmars
67 - Geovanni
75 - Sergi
Liga Mistrzów - Półfinał - Rewanż
Nie przeprowadzaliśmy relacji "minuta po minucie" z tego spotkania

Powrót do listy wyników

Komentarze

2010.04.10, godz. 08:37, nafciarz01
barcelona cienka
2007.10.05, godz. 22:18, mela7
to blyla barcelona ktora lubilam <wstyd sie przyznac>
2003.07.16, godz. 13:53, Pawcio
Heuglera przesadził.

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

wybierz

Na RealMadrid.pl znajdziesz dokładne raporty meczów Królewskich z ostatnich ośmiu sezonów!

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania relacji "minuta po minucie" i komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama