REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

mecze realu

2018.01.12, godz. 15:52, Hugo

Kibice spodziewali się wielkiego widowiska i faktycznie, nie można było mieć zastrzeżeń. Miliony przed telewizorami i setki tysięcy ludzi na trybunach obejrzało Klasyk. Atut własnego boiska zdecydowanie przemawiał na korzyść Realu, ale forma Barcelony (czternaście kolejnych meczów bez porażki) też robiła wrażenie. Chyba pierwszy raz od wielu lat typujący wyniki ludzie mieli problem z obstawianiem na to spotkanie. Katalończycy nie wygrali już od siedmiu lat na Bernabéu. Jednak nieprzejęci tym faktem Rijkaard i Laporta zapowiadali hucznie, że wyjadą z Madrytu „z tarczą”.

Po raz pierwszy od wielu lat nie było specyficznej gorączki przed tym wielkim zjawiskiem. Przedtem starannie tworzyli ją przede wszystkim Katalończycy, a w szczególności były prezes klubu z Camp Nou – Joan Gaspart. Tym razem jego imiennik wykazał się mądrością i dalej konsekwentnie stara się zakopać topór wojenny. Był z kwiatami w miejscu, gdzie 11. marca w zamachu terrorystycznym zginęło prawie 200 osób. Zresztą na twarzach obu prezesów rysowały się dziś grobowe miny. Nie wiedzieć czemu.

Choć pierwsze pół godziny meczu usprawiedliwia kiepski nastrój presidentes. Królewscy rozpoczęli z impetem, cały czas stosując pressing na rywalu. Kapitalnie podwajali krycie na flankach Beckham i Cambiasso, co uniemożliwiało rozwinięcie skrzydeł Overmarsowi i Ronaldinho. Dlatego strzałów próbował Xavi, choć też z miernym skutkiem. W 28. minucie Ronaldinho oddał bardzo groźny strzał, piłka odbiła się przed Casillasem, ale na szczęście nikt nie zdążył jej dobić. W 30. minucie dość kontrowersyjna sytuacja w naszym polu karnym, bowiem Helguera zagrał ewidentnie ręką, za co bez wątpienia należał się gościom karny. Na szczęście dla nas nic takiego się nie wydarzyło i od tego momentu na boisku istniał tylko Real.

Pierwsza wyśmienita okazja dla Realu: kąśliwy strzał zza pola karnego Zidane’a broni Valdés, ale po chwili wypuszcza piłkę z rąk. Dopada do niej Raúl, który strzela wprost w bramkarza Barcelony. Potem do futbolówki dobiega jeszcze Roberto Carlos, który przymierzył pod poprzeczkę i, gdyby nie Puyol, prowadzilibyśmy 1:0. Niestety kudłaty obrońca wybija… twarzą tylko na rzut rożny. Jednak po tym kornerze też na trybunach zrobiło się gwarno, bowiem Figo uderzył piłkę, która minimalnie minęła prawy słupek bramki Valdésa.

I za moment znowu mógł być gol! Tym razem z ostrego kąta rzut wolny wykonywał Becks. Mocno zacentrował i najpierw któryś z Królewskich trącił piłkę na poprzeczkę, a potem Figo uderzył głową i… gol, czy nie? O to właśnie przez najbliższe dni będzie się spierać prasa w Hiszpanii. Piłka prawdopodobnie jednak nie przekroczyła całym swoim obwodem linii bramkowej. Cały czas 0:0. W tym okresie tylko jednym groźnym strzałem byli w stanie odpowiedzieć gracze Blaugrany. Davids jednak uderzył w sam środek bramki Ikera. Chwilę potem najlepszy na boisku w pierwszej połowie Figo uderzył w boczną siatkę po przeprowadzeniu indywidualnej akcji. Pérez Burrull zakończył pierwszą połowę, w której pod koniec zdecydowanie dominowaliśmy. Jednak tu potrzebne były gole.

Tymi zaś zdecydowanie pachniało od dłuższego czasu. Po rozpoczęciu drugiej części gry i zamiany stron obraz gry nie uległ zmianie. Dalej Barcelona ograniczała się tylko do „obrony Częstochowy”. Pierwszy atak przeprowadził lewą stroną Carlos, jednak za nisko zagrywał do niepilnowanego zupełnie Raúla. Piłkę przejął świetnie dysponowany dziś Puyol. Chwilę później ten sam numer 5 w FCB fauluje Zizou, jednak sędzia puszcza grę, do piłki dopada Beckham i strzela mocno, ale nad poprzeczką. Niedługo potem szczęścia próbuje strzałem z lewej nogi po ziemi Solari. Jednak zbyt czytelne było to uderzenie. Po minucie rzut wolny z ponad 30 metrów wykonuje Roberto Carlos. Przepiękna „bomba” zmierza pod poprzeczkę, ale tylko tylko Valdés wie, jak udało mu się wybić piłkę na rzut rożny. W 53. minucie po raz kolejny kapitalną interwencją popisał się golkiper Barcelony. Tym razem piłka zmierzała tuż przy słupku po kapitalnym uderzeniu Figo. Niedługo trzeba było czekać na gola. Po tym kornerze trochę zamieszania w polu karnym, w którym najlepiej odnalazł się Solari. Argentyńczyk strzela mocno i trafia idealnie w „mysią dziurę” – 1:0!.

Rijkaard stawia wszystko na jedną kartę, wprowadzając exmadridistę Luisa Enrique i Kluiverta. Ten drugi strzela, podobnie jak w grudniu, nad głową Ikera Casillasa, doprowadzając do remisu. Niestety nasi obrońcy nieudolnie wykonali pułapkę ofsajdową, na której nie dał się złapać Van Bronckhorst, potem wystarczyło tylko przelobować Casillasa, a Kluivertowi wpakować piłkę do pustej bramki – 1:1. Następne minuty to znowu szachy. Ronaldinho pomylił się z rzutu wolnego wykonywanego z 17. metra, a Figo przeniósł piłkę nad poprzeczką po drugiej stronie boiska. W 70. minucie z boiska schodzi Figo za drugą żółtą kartkę! Niestety w obu przypadkach kartek można było uniknąć. Pierwsza została wpisana do protokołu za dyskusje z sędzią liniowym, a druga za bezsensowne wejścia Figo z uniesioną nogą na Puyola. Czerwona kartka i od tego momentu Królewscy grali w „10” i bez pomysłu. Po prawej stronie nie miał kto atakować i wyraźnie zaczął doskwierać brak motoru napędowego, jakim był bez wątpienia Luís Figo. Zizou zagrał dziś naprawdę źle, dlatego wkrótce opuścił murawę (na jego miejsce na dziesięć minut przed końcem pojawił się Guti).

W 77. minucie Kluivert, na nasze szczęście, nie wykorzystuje prostej sytuacji. Ostatnie minuty należą zdecydowanie do Barçy, która zwietrzyła szansę na wywiezienie z trudnego terenu trzech cennych punktów. Merengues dopuszczali rywala już na 16. metr od swojej bramki i, kiedy z boiska zszedł drugi z bohaterów tego meczu, Solari, stało się najgorsze… W 86. minucie Xavi podwyższa wynik na 2:1 dla Katalonii! Znowu błąd przy założeniu pułapki ofsajdowej! Kapitalną asystę zaliczył niewidoczny cały mecz Ronaldinho. Wszyscy piłkarze bez wyjątku słaniali się już na nogach, więc trudno było mówić w tym momencie o szansie na wyrównanie… Szkoda, bo była szansa na prześcignięcie, choć na parę godzin lidera z Walencji. Tymczasem pod znakiem zapytania stanęło zdobycie przez nas nie tylko mistrzostwa, ale także wicemistrzostwa, gdyż teraz po piętach depcze nam FC Barcelona.

Ogólnie obie drużyny stworzyły jedno z lepszych derby w przeciągu kilku lat, to powinno cieszyć. Niestety, znowu okazało się, że nie ma kto grać w przypadku „zmęczenia materiału”. Wypadałoby w tym miejscu pochwalić za grę Figo, mimo czerwonej kartki, Solariego oraz Cambiasso, który był mocnym punktem swojej drużyny. Na wyróżnienie zasłużył też na pewno Salgado, który częściej niż Roberto Carlos włączał się do akcji ofensywnych zespołu. I tylko punktów żal…

¡Hala Madrid!

2004.04.25 - Niedziela - 19:30
Real Madryt 1 : 2 FC Barcelona
Solari - 54 gol 58 - Kluivert
86 - Xavi

Casillas
Salgado
Helguera
Bravo
Roberto Carlos
Figo
Beckham
Cambiasso
85 - Solari
78 - Zidane
Raul
sklad
Valdés
Reiziger
Puyol
Oleguer
Van Bronckhorst
Cocu
Xavi
Davids
58 - Overmars
Ronaldinho
58 - Saviola

Figo - 40
Cambiasso - 60
Figo - 70
Solari - 80
kartki  

Guti - 78
Nunez - 85
kartki
58 - Luis Enrique
58 - Kluivert
Primera División - 34. kolejka
Zobacz relację "minuta po minucie" z tego spotkania

Powrót do listy wyników

Komentarze

2004.07.11, godz. 12:51, andy14
mecz był ładny szkoda że porażka
2004.07.02, godz. 15:00, julija
a ja bylam w Mataro (kolo Barcelony) wtedy, kiedy byl ten mecz...i ogladalam go z kibicami Barçy... fuuuuuuuuj!!! jak sciagneli Figo, wszyscy sie cieszyli...a ja z moja qmpela bylysmy wsciekle... ehhh :/ Ale niezly byl moment, kiedy Realik strzelil gola :D I wtedy my skakalysmy z radosci, a oni tak sie gapili na nas, jakby chcieli w nas szklankami rzucac :D To bylo niebezpieczne:D Ale przeciez nie bede ukrywac tego, ze kocham Real Madryt! :>
2004.06.10, godz. 23:23, blazej
A casillas i tak grał najlepjej
2004.05.07, godz. 12:04, znachorek14
gowno to wszystko prawda...real jest swietny ale...barca jest najnajnajnajnajnajlepsza
2004.05.04, godz. 11:53, Katroll
Figo jest dobry ale roberto carlos jest lepszy
2004.05.02, godz. 08:29, dawid_oko
sędzia to CWEL za to że dał czerwoną kartkę FIGOWI
2004.05.01, godz. 17:51, damian50
Real nie poddawaj się Rakowiak ci dopomorze i romanek będziemy grali jako napastnicy NIE MARTW SIĘ
2004.04.29, godz. 18:11, eddy88
moge powiedziec krotko:
casillas do wisly krakow
2004.04.27, godz. 16:54, oli6667
Ja nie moge kiedy zmienicie tą obronę realu,niech zostanie Carlos a reszta wypad-cały real jest spox i gdyby nie słaba obrona nikt by nie wygrał z królewskimi!!!!!!!!
2004.04.26, godz. 16:59, msanak
w Realu potrzebne są natychmiastowe zmiany a jush napewno rezygnacja z polityki zidanow i pavonów... ale mimo to HALA MADRID!!!!!!!!
2004.04.26, godz. 10:59, Mario
Z taką barcą i tak można było wygrać, jak zwykle pech i obrona pomogli :/
2004.04.26, godz. 08:39, Gutoś
no trudno Real w kryzysie kontra barca na fali

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

wybierz

Na RealMadrid.pl znajdziesz dokładne raporty meczów Królewskich z ostatnich ośmiu sezonów!

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania relacji "minuta po minucie" i komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama