REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

historia



Część XIII: Real stworzony, by wygrywać! (2002 - 2003)

Dzień po meczu w księstwie do drużyny z Santiago Bernabéu dołącza Ronaldo Luiz Nazario de Lima, czyli Ronaldo. Zatem stał się już trzecim "galaktycznym", po Figo i Zizou. Prezydent dotrzymał słowa. Jednak ten ruch wzbudził sporo kontrowersji. Wszak Brazylijczyk często miewał kontuzje, a swego czasu był zmuszony wziąć nawet dwuletni rozbrat z futbolem. Pérez się jednak nie przejął i dogadał się z Massimo Morattim, prezydentem Intern Mediolan. Zatem Mistrz Świata z Brazylią z 2002 roku i zarazem król strzelców tegoż mundialu (rozgrywany był na terenie Korei i Japonii) stał się bodaj piątym napastnikiem w zespole Królewskich. Jako, że jego ulubiony numer '9' zajęty był przez Morientesa, Ronniemu przypadł '11'. Debiut przypadł na 6 października 2002 i Ronaldo od razu wkupił się w łaski kibiców dwoma golami. Wszedł w 63. minucie i już minutę później trafił w meczu z Alavés. W 78. minucie strzelił drugą bramkę i debiut okraszony został wielkimi owacjami dla Ronniego.
Świetnie wprowadził się do drużyny, a potwierdził to 3 grudnia 2002. Wtedy Real zwyciężył po raz trzeci w swojej historii Puchar Interkontynentalny, od paru lat nazywany też Pucharem Toyoty. Po raz pierwszy od wielu lat finał został rozegrany nie na Stadionie Olimpijskim w Tokio, ale w Jokohamie, na arenie finałowej MŚ 2002. Ronaldo i Roberto Carlos mają z tego obiektu dobre wspomnienia. Nie tylko dlatego, że zdobyli nań Puchar Świata z reprezentacją, ale zostali także nieoficjalnymi, klubowymi mistrzami świata z Realem Madryt. Bowiem po tym, jak w 1960 Królewscy wygrali z Penarolem Montevideo, a w 1998 z Vasco da Gama także w 2002 wygrywają Puchar Interkontynentalny. Tym razem w pokonanym polu pozostawiając paragwajską Olimpię Asunción. To zwycięzca Copa Libertadores, czyli południowo-amerykańskiego odpowiednika Ligi Mistrzów ("Puchar Wyzwolicieli"). Pierwszego gola, w 14. minucie strzelił Ronaldo, a drugie trafienie zaliczył Guti pod koniec meczu, w 84. minucie. Puchar trafia do Madrytu! Skład Królewskich Królewskich Japonii: Casillas - Salgado, Hierro, Helguera, Roberto Carlos - Makelele, Cambiasso (Pavón - 90') - Figo, Zidane (Solari - 86') - Raúl, Ronaldo (Guti - 84').
To było zarazem ostatnie trofeum w roku stulecia, 2002. Mimo, że można było cuć niedosyt, to w gruncie rzeczy udało się wywalczyć trzy puchary na arenie międzynarodowej. Na zakończenie obchodów urodzinowych rozegrano mecz pokazowy w Madrycie. Przeciwnikiem była drużyna Reszty Świata. Tak, jak 6 marca, tak i 18 grudnia coś musiało zepsuć fetę. Tym razem to były czynniki niezależne od działaczy, trenera, czy piłkarzy. Niebo zapłakało nad Madrytem. Może to smutek, że tak szybko skończył się ten wspaniały rok. Każdy dzień, to było święto, bo w końcu nie co dzień się zdarza, że Real ma sto lat! Ba, to się zdarza tylko raz… Niestety. Możemy być szczęśliwi, że było nam dane być z drużyną w tym czasie, jakże trudnym i ważnym w historii klubu. Wspaniałym śpiewem Placido Domingo pożegnał ten rok, ponownie zamykając pewien rozdział. Wzruszające "Hala Madrid!", a także wspaniała gra wychowanków Realu (3:3, gole strzelali: Solari 59', Tote 64', Cambiasso 85') przyczyniła się do uroczystego zakończenia fiesty. Miłym akcentem było również zaproszenie na ten mecz Mijatovicia, który z klubem z Madrytu przeżył piękne chwile. Jego gol przyniósł Królewskim Puchar Mistrzów po 32 latach (1998; Real - Juventus 1:0). Zatem stulecie istnienia zatoczyło krąg!
W 2003 Real zdobył dwa znaczące trofea. Przede wszystkim Mistrzostwo Hiszpanii, po raz 29. w swojej już 101-letniej historii. 22 czerwca Królewscy wygrali z Athletic Bilbao zapewniając sobie tytuł. Choć do ostatniej kolejki walczyli o pierwsze miejsce z Realem Sociedad. Zatem 38. kolejka okazała się niezbyt szczęśliwa dla zespołów baskijskich: Athletic stracił szanse na występy w Pucharze UEFA (dzięki zwycięstwu Realu… Barcelona gra w tych rozgrywkach), a Sociedad zdobył tylko, a może aż wicemistrzostwo. Był prawdziwą rewelacją sezonu. Jednak na Santiago Bernabéu po dwóch golach Ronaldo (16' i 62') i jednym Roberto Carlosa (45') Real ze stolicy nie pozostawił złudzeń temu z Kraju Basków. Królewscy zagrali w składzie: Casillas - Hierro (Pavón - 90'), Helguera, Salgado, Roberto Carlos - Zidane (Solari - 89'), Makelele, Guti, Figo - Raúl, Ronaldo (Morientes - 83'). Niespodziewanie był to ostatni mecz w karierze zawodniczej w Realu legendy tego klubu, Fernando Hierro. Działacze zerwali z nim kontrakt, podobnie jak z trenerem Del Bosque, pomimo zwycięstwa w lidze. Pozytywne aspekty tego sezonu to między innymi pierwszy mistrzowski tytuł w karierze Ronaldo. Poza tym Brazylijczyk w pierwszym roku swojej madryckiej przygody zdobył 23 gole w Primera. Wraz z Raúlem (16 goli) tworzyli parę jednego z najgroźniejszych napadów w Hiszpanii i Europie. Ponownie "madridistas" zebrali się przy słynnej La Cibeles, by świętować kolejny triumf ligowy. Przypomnę, że to także rekord w kraju Corridy.
Del Bosque został zastąpiony na stanowisku trenera Realu przez Portugalczyka Carlosa Queiroza, który wcześniej był asystentem Alexa Fergusona w Manchesterze United. Zaś za Hierro przyszedł… nikt. Obrona nie została wzmocniona, więc zadowolenie prezydenta i jego prawej ręki, Valdano wydaje się być uzasadnione. Dlaczego? - zapyta przeciętny kibic. Skoro nie przyszedł żaden nowy gracz (oprócz jednego - czytaj poniżej), otwiera się szansa dla wychowanków, a więc polityka "Zidanów i Pavónów" teraz staje się co raz bardziej przejrzysta i rzeczywiście taka, jak w nazwie. Pozbyto się również kilku niepotrzebnych piłkarzy, którzy "pożerali" pieniądze z kasy klubowej. Na ich miejsce sprowadzono medialną perełkę, Anglika Davida Beckhama. Tak jak trener Queiroz, także Becks przyszedł z MU. Dokładnie 2 lipca 2003 został oficjalnie zaprezentowany w hali im. Saporty, jako gracz Królewskich. Wielu nazwało ten transfer "wielkim", a okres panowania Realu zarówno na scenie sportowej, jak również transferowej i ekonomicznej "erą Florentino Péreza". "Spice Boy" to już czwarty nabytek prezydenta Realu, po Figo, Zidanie i Ronaldo. Różnica między nimi jest jednak niebagatelna, na prezentację Anglika przybyło 449 dziennikarzy z całego świata! Poza tym już w pierwszym dniu wprowadzenia do sprzedaży koszulek Beckhama z numerem '23', rozeszły się one w nakładzie 8000! Zatem o medialności piłkarza nie trzeba przekonywać. Czy jego umiejętności piłkarskie starczą na ligę hiszpańską? Becks wciąż musi to udowadniać, podobnie jak musieli to czynić Figo, Zizou, czy Ronnie.
24 i 27 sierpnia 2003 miały miejsce pierwszy mecz i rewanż finału Superpucharu Hiszpanii. Real, jako mistrz tego kraju zmierzył się z RCD Mallorca, zdobywcą Pucharu Hiszpanii. Pierwsz mecz Królewscy przegrali minimalnie z drużyną z Balearów, 2:1. Gola w tamtym meczu dla Realu strzelił Figo, a asystował nie kto inny, jak David Beckham, nowy nabytek Merengues. W rewanżu Blancos odrobili z nawiązką straty z pierwszego pojedynku na San Moix. W swoim debiucie na stadionie stadionie Madrycie gola strzelił Beckham. Co dziwne, uderzeniem głową. Anglik jako ostatni strzelił gola, bo w 72. minucie meczu, a 20 minut wcześniej Ronaldo pokonał Leo Franco. Jeszcze przed przerwą gola do szatni uzyskał Raúl. Pierwsza fiesta w sezonie 2003/2004 i oby nie ostatnia… Z takim "galaktycznym" składem, jak w meczach o Superpuchar (Casillas, Salgado, Helguera, Bravo, Roberto Carlos, Beckham, Cambiasso, Zidane, Figo, Raúl, Ronaldo) możemy ze spokojem patrzeć w przyszłość. To bodaj najlepsza drużyna Realu obok tej z przełomu lat 50. i 60., kiedy to Królewscy zdobywali Puchar Mistrzów pięć razy pod rząd. Za to już na pewno najlepsza na świecie w obecnym czasie!

Hugo