REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2019.04.17, godz. 10:39, Leszczu / as.com

Śpiący Królewscy

Fot. Getty Images

W Leganés Real Madryt znowu wjechał pod prąd. Niemal w połowie spotkań Primera División (15 na 32) Los Blancos jako pierwsi tracili bramkę. W mniej niż połowie potrafili odpowiedzieć i poprawić rezultat przed ostatnim gwizdkiem sędziego. Czterokrotnie zgarnęli pełną pulę, a trzy razy zremisowali. Do tego należy dodać trzy mecze w Pucharze Króla, trzy porażki w Lidze Mistrzów i Superpuchar Europy z Atlético. Łącznie Real rozpoczynał mecze od 0:1 22 razy. Wygrał czterokrotnie – trzy razy w lidze i raz w Pucharze Króla.

Znaczna część meczów ligowych zaczynała się właśnie od utraty gola, a w połączeniu z niemocą w odrabianiu strat powodowała wiele strat punktów. W sześciu z pierwszych siedmiu wyjazdów w Primera División Królewscy tracili bramki jako pierwsi: z Gironą, Athletikiem, Sevillą, Alavés, Barceloną i Eibarem. Jedyną odmianą był mecz z Celtą Vigo. Z Lopeteguim i Solarim za sterami Real „odzyskał” zaledwie cztery punkty. Wygrał na Montilivi i zremisowali na San Mamés. Nie poradzili sobie też u siebie z Levante, gdy to rywal strzelił gola na 1:0. Ostatecznie ekipa z Walencji wygrała na Bernabéu 2:1.

W ostatnich czterech meczach La Ligi Real także musiał gonić przeciwników. Los Blancos uczcili powrót Zidane'a wygraną do zera z Celtą (2:0), ale w kolejnych czterech spotkaniach znów źle wchodzili w spotkanie. Gra w defensywie jest piętą achillesową Królewskich w tym sezonie, nie tylko gdy tracą gola jako pierwsi. W Primera División tylko jeden wyjazd zakończyli bowiem z czystym kontem – w grudniu ubiegłego roku w starciu z Huescą…

Wszystko zaczęło się w tym sezonie od gola Diego Costy w Tallinnie. W Lidze Mistrzów CSKA Moskwa wygrało z Realem dwukrotnie, a zwycięzcy trzech poprzednich edycji w żadnym meczu z Rosjanami nie potrafili zdobyć choćby jednej bramki. W końcu z Champions League wyrzucił ich Ajax po dwóch bramkach w pierwszych 20 minutach rewanżu na Bernabéu. W Pucharze Króla też nie było kolorowo. Real tracił bramki jako pierwszy w rewanżu z Leganés (0:1 po zwycięstwie 3:0 u siebie), pierwszym meczu z Gironą (ostatecznie wygrana 4:2) i fatalnym rewanżu z Barceloną (0:3).

Komentarze [15]

REKLAMA

2019.04.17, godz. 10:00, Mateo

Początek walki o Final Four

Fot. Planeta ACB

Sezon zasadniczy w wykonaniu Realu Madryt można ocenić bardzo pozytywnie. Podstawowym celem było wywalczenie sobie awansu do play-offów i udało się go osiągnąć na siedem kolejek przed końcem. Później Królewscy starali się zagwarantować sobie przewagę własnego parkietu i również zdołali to zrealizować. Jednak to wszystko jest już historią, a teraz zaczyna się jeszcze trudniejszy etap sezonu. Podobnie jak w poprzednim sezonie, rywalem Realu Madryt w ćwierćfinale Euroligi będzie Panathinaikos. To zwiastuje rywalizację na najwyższym poziomie. Pierwsze dwa spotkania odbędą się w stolicy Hiszpanii i podopieczni Pabla Laso zrobią wszystko, żeby to wykorzystać i wypracować sobie przewagę przed wylotem do Aten.

Panathinaikos nie spisywał się najlepiej w pierwszej części sezonu. Skończyło się to zwolnieniem Xaviego Pascuala w grudniu. Później tymczasowo drużynę prowadził Vovoras, aż w końcu Grecy podpisali kontrakt z Rickiem Pitino. Pod jego wodzą ateńczycy znacznie się poprawili i ostatecznie zdołali wywalczyć sobie awans do play-offów Euroligi, chociaż musieli o niego drżeć do ostatniej kolejki. Jednak w starciu z Realem Madryt nie stoją na przegranej pozycji, a w dodatku pałają żądzą rewanżu za porażkę w ubiegłym sezonie. Wtedy to Panathinaikos był stawiany w roli faworyta, ale Królewscy potrafili sprawić niespodziankę.

W tym sezonie Real Madryt dwukrotnie grał z Panathinaikosem. Pierwsze spotkanie w stolicy Hiszpanii Blancos wygrali nadspodziewanie łatwo 89:68. Właśnie po tej porażce prezes Koniczynek postanowił zwolnić Pascuala, a niektórzy zawodnicy zostali ukarani. W rundzie rewanżowej spotkanie było znacznie bardziej zacięte. Wydawało się, że to Grecy wygrają, ponieważ wypracowali sobie solidną przewagę. Madrytczycy jednak odrobili straty i sięgnęli po zwycięstwo dzięki niesamowitemu rzutowi Rudy’ego równo z końcową syreną.

Problemem dla Realu Madryt jest kontuzja Sergio Llulla. To pozbawia drużynę wielu rozwiązań i sprawia, że w pewnym stopniu jest bardziej przewidywalna. Odpowiedzialność za rozgrywanie spadnie na Campazzo. Rola Argentyńczyka będzie kluczowa. Jednocześnie Królewscy powinni w defensywie bardzo uważać na Calathesa. Ten zawodnik potrafi w pojedynkę wygrywać spotkania i zatrzymanie jego może być kluczem do zwycięstwa. W tym sezonie już się to graczom Laso udawało, więc czas na powtórzenie tego osiągnięcia i objęcie prowadzenia w rywalizacji.

Mecz rozpocznie się dzisiaj o godzinie 21:15. Żadna polska telewizja nie przeprowadzi transmisji z tego spotkania.

Ćwierćfinały (rywalizacja do trzech zwycięstw)
Fenerbahçe (1) 1:0
Žalgiris (8)
CSKA Moskwa (2) 1:0 Baskonia (7)
Real Madryt (3) -:- Panathinaikos (6)
Anadolu Efes (4) -:- Barcelona (5)

Komentarze [1]

REKLAMA

2019.04.17, godz. 09:25, Rauer / as.com

Salgado: Nie jestem zwolennikiem czystek

Fot. as.com

Na początku tego wieku Míchel Salgado tworzył wraz z Roberto Carlosem jedną z najlepszych par bocznych obrońców w europejskim futbolu. Pochodzący z galisyjskiego As Neves wychowanek Celty Vigo udzielił wywiadu dziennikowi AS, w którym poruszył bieżące tematy związane właśnie ze swoim pierwszym klubem, jak i Realem Madryt, w którym spędził w sumie dziesięć lat.

Celta uniknie spadku?
Jestem całkowicie przekonany, że tak. Jeszcze miesiąc temu sytuacja była dużo bardziej skomplikowana. Zwłaszcza z powodu panującej wokół klubu atmosfery. Teraz, po przyjściu Escriby i zdobyciu siedmiu punktów w trzech meczach, nadszedł czas Celty. To nie jest właściwy moment na spoglądanie za siebie i autokrytykę. Na to przyjdzie czas po zapewnieniu sobie utrzymania. Punktem zwrotnym był mecz z Villarrealem, w którym wrócił Iago Aspas. To bardzo ważny zawodnik – zarówno na, jak i poza boiskiem.

Iago Aspas miałby miejsce w pierwszym składzie w Celcie za twoich czasów?
Piłkarze o właściwej jakości mogą grać w każdej epoce i w każdej drużynie. Celta przed moim odejściem do Realu Madryt była fantastyczną ekipą i wywalczenie sobie miejsca w jedenastce byłoby niezwykle trudne dla każdego. Ale Aspas na pewno by sobie poradził. Gdyby był wówczas z nami, to możliwe, że dotarlibyśmy do finału Pucharu UEFA i do końca walczylibyśmy o mistrzostwo.

Jak oceniasz ten sezon Realu Madryt?
Na początku sezonu nikt nie zakładał, że tak to wszystko może się potoczyć. Czas na analizy będzie dopiero po formalnym zakończeniu sezonu. Myślę, że pod pewnym względem ta sytuacja jest podobna do tej Celty – nie zostały spełnione oczekiwania. Chociaż trzeba pamiętać, że Celta ma młody zespół, który dopiero zaczyna, a w Realu Madryt po trzech Ligach Mistrzów z rzędu coś się kończy. Ciężko jest utrzymać właściwą mentalność w codziennej pracy. Trzeba czasami coś zmieniać. Przez dziesięć lat spędzonych w Realu Madryt nigdy nie miałem takiej sytuacji, aby już w marcu nie mieć szans na jakiekolwiek trofeum. W powrocie Zidane'a najlepsze jest to, że zapewnił spokój klubowi. Te pozostałe mecze nie mają wpływu na sezon, ale pomogą w podejmowaniu pewnych decyzji. Z Zizou wszyscy wiążemy duże nadzieje.

Jesteś zwolennikiem czystki w szatni Realu Madryt?
Nigdy nie byłem zwolennikiem czystek. Niezbędne jest to, aby na spokojnie przeanalizować to, czego ten zespół tak naprawdę potrzebuje. Zizou bardzo dobrze wie, czego chce. Zna tych zawodników, wie, co mogą mu dać Kroos czy Isco. Decyzji nie będą podejmować dziennikarze czy inne osoby, ale właśnie on. Spędził z tymi zawodnikami trzy sezony. Ponadto w tym roku miał okazję to wszystko obserwować z innej perspektywy, z dystansu. Na pewno wie, czego chce. W tym sezonie wszystko uwarunkowało odejście Cristiano Ronaldo. Real Madryt przyzwyczaił się do gry właśnie na niego i teraz musi to zmienić. Gdy masz w zespole kogoś takiego jak Cristiano czy Messi, to normalne, że grasz na niego. Real Madryt musi sobie przede wszystkim uzmysłowić, że nie ma już Cristiano. Aby uzupełnić te brakujące 50 bramek, trzeba się przestawić na inny futbol.

Jesteś zaskoczony tym, jak wielki wpływ na Real Madryt miało odejście Cristiano?
Gdy zabierasz mi zawodnika, który zdobywa 50 bramek na sezon, to możesz się czegoś takiego spodziewać. Przeszłość trzeba oddzielić grubą kreską i zacząć od nowa. Za moich czasów również przeżywaliśmy coś podobnego w Realu Madryt. Mieliśmy passę triumfów i nagle pojawiła się pustka. Najważniejsze jest jednak to, że Real Madryt ma szczególne DNA. DNA zwycięzcy, który potrafi szybko się podnieść.

Komentarze [10]

REKLAMA

2019.04.17, godz. 08:34, Rauer / as.com

Zjazd Bale'a

Fot. Getty Images

Na przestrzeni ostatnich pięciu lat życie Garetha Bale'a uległo diametralnej zmianie. W swoim pierwszym sezonie w Realu Madryt, dokładnie 16 kwietnia 2014 roku, zapisywał się w historii swojego nowego klubu – rajd na Mestalli w starciu z Barceloną i zwycięska bramka w finale Copa del Rey na zawsze będą obecne w pamięci madridistas. Walijczyk uznawany był wówczas przez wielu za naturalnego następcę Cristiano Ronaldo. Nadzieje wzrosły jeszcze bardziej zaledwie kilka tygodni później. 24 maja 2014 roku kolejna niezwykle ważna bramka w historii Realu Madryt – tym razem w finale Ligi Mistrzów z Atlético Madryt.

Okazało się jednak, że tamten sezon był zapowiedzią czegoś, co nigdy nie nadeszło. Regularne kontuzje i pojawiające się wątpliwości dotyczące jego zaangażowania kładły się cieniem na jego karierze w stolicy Hiszpanii. W swoim pierwszym sezonie zdobył 22 bramki i zanotował 19 asyst – teraz już można śmiało powiedzieć, że był to szczyt jego możliwości. Pod względem bramkowym nigdy więcej tego wyniku nie osiągnął – 17 bramek w sezonie 2014/15, 19 w 2015/16, 9 w 2016/17, 21 w 2017/18 i 14 w obecnych rozgrywkach.

Bale miał opuścić klub już po zakończeniu poprzedniego sezonu, ale wówczas uratował się praktycznie w ostatniej chwili. Do finału Ligi Mistrzów z Liverpoolem podchodził jako rezerwowy, ale gdy pojawił się na boisku w drugiej połowie, ustrzelił dublet i zapewnił Królewskich trzynasty Puchar Europy. To zmieniło wstępną decyzję klubu, który po odejściach Zinédine'a Zidane'a i Cristiano Ronaldo postanowił budować nowy projekt właśnie wokół Walijczyka.

W tym sezonie walijski skrzydłowy w końcu otrzymał status i rolę w zespole, o które tak bardzo się ubiegał. I zawiódł na całej linii. Na murawie prezentował się z coraz słabszej strony, aż w końcu ponownie utracił miejsce w pierwszym składzie. Teraz, gdy w grze nie ma już żadnych trofeów, które zapewniłyby ratunek w doliczonym czasie, Bale zostanie wystawiony na sprzedaż. Pięć lat po tym, jak na Mestalli wprawił w osłupienie wszystkich madridistas, podchodzi prawdopodobnie do swoich ostatnich meczów w koszulce Realu Madryt.

Komentarze [38]

REKLAMA

2019.04.17, godz. 00:58, Klatus

Dzisiejsze okładki

Fot. RealMadryt.pl

Wygrana Barcelony i porażka Juventusu to główne tematy na środowych okładkach najważniejszych dzienników sportowych w Hiszpanii.

AS

„Ajax wyrzuca Cristiano” – Portugalczyk strzelił szóstego gola w tej edycji Ligi Mistrzów, ale wygrali Holendrzy, którzy swoją grą zachwycają całą Europę. Messi tańczył i zdobył dwie bramki, a De Gea zawiódł i popełnił wielki błąd.

Guardiola zmierzy się z Pochettino w gwiazdorskim starciu trenerów. Pepe wraca, by pomóc w dokonaniu cudu na Do Dragão. Valencia podpisała wiążącą umowę sprzedaży Estadio Mestalla. Koszykarze Realu będą musieli radzić sobie z Calathesem bez Llulla.

MARCA

„Messi leci w kierunku Wanda Metropolitano” – Leo kolejny raz wciela się w rolę przywódcy i dzięki dwóm trafieniom wprowadza Barcelonę do półfinału Ligi Mistrzów. Coutinho odradza się na Camp Nou dzięki pięknej bramce. Porto lub Liverpool ostatnimi przeszkodami na drodze do finału.

Kolejne lanie zafundowane przez Ajax. Rewelacja Champions League eliminuje Juventus Cristiano po popisowej grze w drugiej połowie. Królewscy nie chcą przeprowadzać kadrowej rewolucji. Candón nigdy się nie poddaje. Mistrz świata w triathlonie stracił wzrok z powodu eksplozji podczas wojskowych manewrów. Koszykarze Realu zmierzą się z Panathinaikosem.

Mundo Deportivo

Messi strzelił dwa gole w ciągu dwudziestu minut i przełamał klątwę ćwierćfinałów, wprowadzając Barcelonę do półfinału po czteroletniej przerwie. Coutinho zdobył trzecią bramkę i świętował ją w kontrowersyjny sposób. Dziś Barcelona dowie się, czy zagra z Liverpoolem czy z Porto.

Golazo De Ligta wyrzuca CR7. Do Dragão wystawi The Reds na próbę. City musi odrobić straty, jeśli nie chce odpaść. Koszykarze Barcelony zaczynają dzisiaj w Stambule fazę play-off Euroligi.

Sport

„TAK, w tym roku” – Sport nawiązuje do tytułu piosenki, jaką w 1991 roku zaśpiewali Alexanko, Bakero, Beguiristáin, Eusebio, Koeman i Laudrup. Po trzyletniej przerwie Barça ponownie zagra w półfinale Ligi Mistrzów, a po wczorajszym występie uchodzi za głównego faworyta do zdobycia trofeum. Messi był liderem drużyny i strzelił dwa gole na początku spotkania, a dzieła pięknym trafieniem dokończył Coutinho, który wysłał wiadomość do publiczności.

De Ligt wyrzuca za burtę Juve Cristiano. Maksymalna presja na City. Liverpool nie może być pewny awansu.

Komentarze [89]

REKLAMA

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama