REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2019.04.17, godz. 19:54, El Jarek / MARCA

Ewolucja, nie rewolucja

Fot. Getty Images

Walizki na stadionie, prywatni kierowcy czekający na parkingu, rodziny z biletami w dłoniach i… drużyna z zakończonym sezonem. Nie, to nie jest obrazek z przeszłości ani zapowiedź tego, co wydarzy się w maju. Tak wyglądała sytuacja w szatni gospodarzy na Santiago Bernabéu kilka minut po zakończeniu lutowego starcia w La Lidze z Gironą, która wygrała w Madrycie i jak teraz można oceniać, skreśliła szanse Królewskich na mistrzostwo.

Dzisiaj działacze Realu Madryt wskazują właśnie na 17 lutego jako na dzień, w którym zespół rozłączył się i praktycznie skończył sezon. Przed spotkaniem z Katalończykami walczono o wszystko, ale większość zespołu zamiast pozostać skoncentrowana na swojej pracy zaczęła patrzeć na 2,5 dnia wolnego, które czekało na piłkarzy po meczu z Gironą. Były to pierwsze dni wolne dla zawodników w 2019 roku po rozegraniu 14 meczów w ciągu 45 dni. Zdaniem najważniejszych ludzi w klubie był to też początek końca Realu Madryt w tym sezonie i zapewniają oni, że już nigdy nie dojdzie do tej samej sytuacji, bo uczysz się także na swoich najgorszych błędach. A tych w tym sezonie było więcej… W taki sposób MARCA otwiera swój raport na temat planów klubu, który jest podzielony na trzy części: Ewolucja, nie rewolucja; Transfery do klubu; Atak. Dzisiaj opublikowano pierwszą z nich.

Chociaż nie da się tego zobaczyć, klub od 5 marca i odpadnięcia z Ligi Mistrzów nie siedział z założonymi rękami. Diagnoza nie różni się od tego, o czym mówią wszyscy: poza tematem dyspozycji indywidualnych zabrakło głodu i ambicji. Symbolem upadku dla działaczy stał się 17 luty i sceny wokół meczu z Gironą: drużyna i jej otoczenie wtedy najbardziej czekali na opuszczenie Madrytu. Kilka godzin wcześniej wszyscy mówili o remontadzie w lidze i rosnącym duchu zespołu. Wystarczy powiedzieć, że w ostatnich dwóch występach pokonano wtedy na wyjazdach Atlético i Ajax! Jednak już wieczorem klub i fani byli przybici, bo realistycznie tamta porażka znacząco zmniejszyła szanse na mistrzostwo. Jednak jeśli chodziło o piłkarzy, byli oni już wtedy w ciepłych miejscach, rozkoszując się wolnym czasem.

Dzisiaj klub nie tyle szuka winnych, co bardziej szuka rozwiązań. Działacze przyznają się do błędów i braku odpowiednich decyzji, szczególnie po odejściach Zidane'a czy Ronaldo. Wskazuje się na ogromne rozczarowanie niektórymi zawodnikami, ale przede wszystkim na brak jakiejkolwiek ambicji. Dlatego też istnieje przekonanie, że większą część obecnej drużyny można „odzyskać” i że w nowym sezonie zespół pokaże oczekiwaną od niego konkurencyjność. Gdzieś ją zgubiono już przed sezonem: niektórzy ostatni raz byli widziani w odpowiedniej formie w Kijowie, inni osiągnęli maksimum na mundialu w Rosji i po nim nie wrócili do rzeczywistości.

Jeśli chodzi o obecny okres, Królewscy wiedzieli, że ostatnie spotkania w lidze będą bardzo ciężkie szczególnie pod względem emocjonalnym, ale mieli nadzieję, że powrót Zidane'a wyhamuje swobodny upadek ekipy. Tak się nie dzieje, ale aż tak nie martwi to klubu, który uważa, że motywacja i konkurencyjność wrócą, gdy zawodnicy znowu na horyzoncie ujrzą jakieś cele. Zidane ma odbudować drużynę, ale także ambicję wielu zawodników. Efekty jego pracy pod tym względem mają wpłynąć na ostateczne decyzje kadrowe.

Klub uważa, że całkowita rewolucja nie jest potrzebna. Należy przebudować zespół, ale można osiągnąć zakładane cele także przy odzyskaniu niektórych zawodników. Działacze są zdania, że wciąż wielu zawodników może prezentować najwyższy poziom i że gdy są oni w formie, to trudno znaleźć na rynku lepszych graczy. Kierunek wyznacza tu hasło, jakie na prezentacji w roli selekcjonera wygłosił Luis Enrique: „Ewolucja, nie rewolucja”. Kibice i media mówią o gilotynie, która wykończy większość kadry, ale działacze w ciszy analizują nie tylko potencjalne ruchy transferowe, ale także posiadane już zasoby. Klub ma czas na decyzje i chce go odpowiednio wykorzystać.

Komentarze [102]

REKLAMA

2019.04.17, godz. 18:55, Piwwwko / realmadrid.com

Valverde z największą liczbą odbiorów w ostatnich dwóch kolejkach

Fot. Getty Images

Fede Valverde wykorzystuje szanse, które daje mu Zinedine Zidane. Urugwajczyk przechodzi dobry moment i zrobił krok naprzód, który pozwolił mu cieszyć się grą w pierwszym składzie w dwóch kolejnych meczach La Ligi (z Eibarem i Leganés), co zdarzyło mi się pierwszy raz od kiedy jest piłkarzem Realu Madryt. W obu tych starciach 20-latek zanotował najwięcej odbiorów spośród wszystkich zawodników Los Blancos.

W meczach z Eibarem i Leganés Valverde odebrał w sumie 19 piłek. Za jego plecami plasuą się Asensio i Nacho, którzy zanotowali 14 odbiorów. Ponadto, Fede wyróżniał się też w statystyce podań. W obu meczach Urugwajczyk podawał piłkę 123 razy i w 88% piłka trafiała do adresata. Pod tym względem lepszy był tylko Varane, który zanotował 126 podań.

W dwóch ostatnich kolejkach Primera División Valverde grał w środku pola z Modriciem, Casemiro, Kroosem, Asensio, Isco i Brahimem, ale jest jednym zawodnikiem z tej stawki, który rozegrał pełne 180 minut. Postawę Fede docenia Zizou, który chce, by pomocnik pozostał w Realu Madryt w przyszłym sezonie.

Komentarze [8]

REKLAMA

2019.04.17, godz. 17:56, Klatus / eintracht.de, as.com, marca.com

Oficjalnie: Eintracht wykupił Jovicia

Fot. Getty Images

Stało się to, czego spodziewali się wszyscy. Eintracht Frankfurt zadecydował się wykupić Lukę Jovicia z Benfiki, co oficjalnie potwierdził dziś niemiecki klub. Serbski napastnik przebywał dotychczas na wypożyczeniu w drużynie z Bundesligi, ale ta miała możliwość pozyskania go na stałe jedynie za 8 milionów euro i postanowiła z niej skorzystać. Lizbończycy mogą zaś liczyć na 20% lub nawet 30% kwoty z kolejnego transferu 21-latka.

Eintracht poinformował, że Jović podpisze kontrakt do 30 czerwca 2023 roku, lecz mało kto przypuszcza, że snajper spędzi aż tyle czasu na Commerzbank-Arena. Hiszpańskie media wciąż są zdania, że Serb może jeszcze tego lata trafić na Santiago Bernabéu i to właśnie Królewscy mają być na pole position w tym transferowym wyścigu. Wszystko dlatego, że José Ángel Sánchez rozmawiał już z agentem piłkarza, a oba kluby łączą świetne relacje.

W przeszłości Los Blancos wypożyczyli Niemcom Jesúsa Vallejo i sprzedali Omara Mascarella oraz Lucasa Torró. Ponadto Real w przyszłym roku planuje zaprosić Eintracht na mecz o Trofeo Bernabéu, a wszystko ze względu na 60. rocznicę zdobycia piątego Pucharu Europy. Wówczas Królewscy spotkali się w finale z Eintrachtem i wygrali 7:3.

Ewentualny transfer Jovicia miałby zamknąć się w okolicach 50–60 milionów euro. W ubiegłym tygodniu wysłannicy Realu oglądali go już z bliska w meczu z Benfiką, a klub jest przekonany, że obecnie na rynku nie ma lepszego kandydata do wzmocnienia ataku. Serb zagrał w tym sezonie w 40 spotkaniach, w których zdobył 25 bramek, a w samej Bundeslidze skuteczniejszy od niego jest tylko Robert Lewandowski.

Komentarze [16]

REKLAMA

2019.04.17, godz. 16:57, Banan / marca.com

Klub uspokaja Viníciusa

Fot. Getty Images

Vinícius jest ostatnim z zawodników, którzy jeszcze nie wzięli udziału w castingu Zidane’a. Brazylijczyk przechodzi już przez ostatnią fazę rehabilitacji po kontuzji kostki doznanej w rewanżowym starciu z Ajaksem 5 marca. Choć z początku szacowano, że młodego atakującego czekają dwa miesiące przerwy, dochodzi on do sprawności szybciej niż zakładano.

Celem zawodnika był powrót na niedzielne starcie z Athletikiem. Wydaje się jednak, że to jeszcze odrobinę za wcześnie, ponieważ piłkarz po kontuzji wciąż nie odbył żadnego treningu z resztą zespołu. Tak czy inaczej, jego występ nie jest ostatecznie wykluczony. Vinícius wykonuje ćwiczenia z piłką już od zeszłego tygodnia, ale sztab szkoleniowy nie ma zamiaru wywierać na nim jakiejkolwiek presji szybkiego powrotu. Zidane nie czuje potrzeby oglądania gracza w akcji w kontekście podjęcia decyzji dotyczącej jego przyszłości. Trener widzi w Brazylijczyku ważny element swojego projektu i jedynym czego chce, jest to, by wyleczył się w stu procentach. W grze nie pozostaje już żaden tytuł, więc najzwyczajniej w świecie nie opłaca się ryzykować.

Tak naprawdę w klubie zachęcają Viníciusa, by nieco zahamował entuzjazm i podszedł do sprawy z większym spokojem. Gdyby wszystko zależało od samego piłkarza, proces rehabilitacji zostałby jeszcze bardziej skrócony, ale lekarze i Zizou pozostają nieugięci. Chęci Brazylijczyka są oczywiście zrozumiałe, ponieważ stawką cały czas jest powołanie na Copa América. Tym niemniej Królewscy wolą zachować rozwagę. Vini za chwilę wróci, ale jego gra będzie zależna od tego, jak prezentować się będzie na treningach z resztą zespołu. Ten tydzień będzie kluczowy. Najpóźniej jednak można spodziewać się występu atakującego przeciwko Rayo.

Komentarze [6]

REKLAMA

2019.04.17, godz. 15:58, Banan / as.com

Kosztowny rozwód dla obu stron

Fot. Getty Images

Juventus został we wtorek wyeliminowany z Ligi Mistrzów przez Ajax, który nie miał zamiaru załamywać się po golu Cristiano na 1:0. Holendrzy zwyciężyli 2:1, a CR7 odpadł ze swoich ulubionych rozgrywek przed półfinałami, co nie zdarzyło mu się od sezonu 2009/10, czyli od debiutanckiego sezonu Ronaldo w barwach Królewskich. Od tamtej pory związek Realu z Portugalczykiem bardzo wzmocnił pozycję obu stron w Europie. Po odejściu Cristiano, ani sam zawodnik, ani jego poprzedni klub nie potrafili wypełnić powstałej pustki.

Włoski etap Cristiano jak na razie wcale nie jest usłany różami, przynajmniej na arenie międzynarodowej. Najlepszy strzelec w historii Los Blancos nie tylko odpadł z Champions League, gorsze są również jego statystyki. Na ten moment atakujący zanotował 26 trafień w 38 spotkaniach i choć jeszcze ma trochę czasu na poprawę liczb, wciąż znajdują się one bardzo daleko od tych z zeszłego sezonu, gdy w 44 meczach uzbierał 44 gole. W Lidze Mistrzów natomiast w każdej z siedmiu ostatnich edycji zdobywał dwucyfrową liczbę bramek (10, 12, 17, 10, 16, 12 i 15). Tym razem zatrzymał się na sześciu. To jego najgorszy wynik od sezonu 2010/11, gdy Real odpadł w półfinale z Barceloną. Nawet w swoim debiutanckim roku, kiedy za Pellegriniego Królewskich wyeliminował Lyon, Ronaldo strzelił jednego gola więcej.

Na kilka potyczek przed końcem sezonu okazuje się, że Cristiano Ronaldo wcale nie wniósł Juventusu na wyższy poziom. Stara Dama znów sięgnie co prawda po mistrzostwo Włoch, ale główny cel pozostanie niezrealizowany. Realowi z kolei zaczęło iśc gorzej nie tylko w Champions League, ale i w Primera División. W stolicy Hiszpanii nie potrafili jak na razie znaleźć nowego lidera. Rozwód wpłynął tak samo źle na obie strony.

Komentarze [49]

REKLAMA

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama