REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2018.12.06, godz. 14:15, Banan / as.com

Za Solariego widać postęp

Fot. Getty Images

Nieco ponad miesiąc po tym, jak Santiago Solari został mianowany – z początku tymczasowym – trenerem Realu Madryt, widać już pewne zmiany. Argentyńczyk zdążył podjąć kilka decyzji, które powoli wyprowadzają Królewskich na prostą. Swoją przygodę z pierwszą drużyną rozpoczął od zdania wymykającego się stereotypowym trenerskim wypowiedziom. „Zamysł jest taki, by przeciwko Melilli zagrać z dwoma jajami. Tak to widzimy”, stwierdził podczas swojej pierwszej konferencji prasowej.

Jako osoba świetnie znająca klub, Solari być może starał się w ten sposób nieco pobudzić zespół po bolesnej klęsce na Camp Nou (1:5). W każdym razie wszystko wyszło, jak należy. Los Blancos zwyciężyli z łatwością 4:0. Był to jednak dopiero zaczątek szerzej zakrojonego planu. Solari postanowił przywrócić dawne funkcje Antonio Pintusowi, który był kluczowy w kwestii przygotowania fizycznego za czasów Zidane’a. Lopetegui po przybyciu do Madrytu odsunął go od pracy z grupą, co zresztą nie spodobało się zawodnikom. Piłkarze uważają Włocha za świetnego fachowca, który umożliwił ekipie sprawne funkcjonowanie w ciągu minionych dwóch lat.

Plan kontynuowany był w potyczce z Realem Valladolid. Królewscy zwyciężyli wówczas po statycznym i nudnym meczu, a zwycięstwo przypieczętowali wchodzący z ławki Vinícius oraz Sergio Ramos z karnego. W kolejnym starciu, z Viktorią, było już jednak widać pewne nowości: Solari postanowił wystawić w pierwszym składzie Courtois i posadzić na ławce Keylora, który był jednym z bohaterów trzech z rzędu triumfów w Champions League. Uwagę zwracały także wypowiedzi Argentyńczyka na temat Garetha Bale’a („On musi za każdym razem zawłaszczać sobie mecze. Chcemy, by zawsze pokazywał swoje umiejętności, jest fantastyczny i chcielibyśmy, by było tak codziennie”) oraz postawa wobec Isco i Asensio, którzy poszli w odstawkę.

W przypadku drugiego z wymienionych, „pomogło” mu zdanie wypowiedziane podczas pobytu na zgrupowaniu kadry. Słowa o tym, że „nie musi w klubie ciągnąć wózka, bo robią to inni”, zabrzmiały z ust 22-latka o tak wielkim potencjale wyjątkowo źle. Solari pytany o całą sytuację wziął Marco w obronę. Balearczyk powoli zaczyna dochodzić do siebie, podobnie zresztą jak cała kadra… z wyjątkiem Isco. Andaluzyjczyk wydaje się znajdować zupełnie poza planami argentyńskiego szkoleniowca, który wymaga od swoich podopiecznych gry z korzyścią dla zespołu. Pod tym względem wyróżniającą się postacią jest Lucas Vázquez. Dzięki swojej cichej pracy wywalczył on sobie miejsce w podstawowej jedenastce. Podobnie sprawa ma się z Ceballosem. Były gracz Betisu nie przestraszył się trudnego zadania, jakim jest zastępowanie Casemiro. Pokazał to w najlepszy możliwy sposób w Vigo. Żeby oddać pełny obraz należy jednak dodać, że kompletnie nie poradził sobie na Ipurui. Tym niemniej, w baskijskim miasteczku zawiedli wszyscy bez wyjątku.

W konfrontacjach z Romą i Valencią gra Realu przypominała momentami zespół Zidane’a: potrafiący kontrolować boiskowe wydarzenia, docierający szybko pod bramkę rywala, częściej strzelający. Drużyna śmielej atakuje także dlatego, że nie boi się o siebie w tyłach. Courtois wpuścił tylko pięć goli w dwóch z siedmiu rozegranych meczów za Solariego. Na drugim biegunie o wiele bardziej ochoczo nastawiony i pracowity niż przedtem jest Karim Benzema, w razie potrzeby pomagający nawet w defensywie. Cantera zasiliła natomiast ekipę graczami takimi, jak Javi Sánchez, Reguilón czy Cristo, którzy dodają ekipie kolorytu. Podsumowując, jak na razie Solari przy każdym problemie potrafił znaleźć najlepsze rozwiązanie. Co prawda za nim dopiero siedem spotkań, ale wydaje się, że trzyma ster wyjątkowo pewną ręką i wie, w którym kierunku zmierzać.

REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Sezon 2018/19

Komentarze

2018.12.06, godz. 17:23, Fran10
Blancor
Bardziej chodzi o drugie zdanie. To "z łatwością" jest tutaj po prostu nie na miejscu. Po co wspominasz o Barcelonie czy Sevilli? Huragan Morąg tez ogral Zaglebie w Pucharze i co? Ja ogladalem nasze spotkanie i na pewno jesli spojrzec na cale 90 minut to zwyciestwo nie bylo odniesione "z łatwością" co sugerowac moze wynik
2018.12.06, godz. 16:12, blancor
Fran10
wygraliśmy 4-0, to dobry wynik odniesiony po kilku porażkach z rzędu, więc "wszystko wyszło jak należy". Mecz nie był idealny, ale nie wygrywa się 4-0 przez przypadek. Wtedy wszyscy mieli łatwych rywali, a Sevilla zremisowała, Barcelona wymęczyła 1-0 w ostatniej minucie, więc nasz wynik był naprawdę dobry.
Ludzie, serio, trochę optymizmu. takie czasy, że w słabym sezonie musimy się cieszyć z drobiazgów.
2018.12.06, godz. 15:39, Fran10
"W każdym razie wszystko wyszło, jak należy. Los Blancos zwyciężyli z łatwością 4:0"

No to ja ogladalem chyba inny mecz :| O pierwszej polowie powiedziec ze gralismy jak rowny z rownym to jest srogie naduzycie :/ Nie rozumiem tego hurraoptymizmu i zaklamywania realiow :/ To byl co najwyzej przecietny mecz w naszym wykonaniu a wynik nie odwierciedla tego co dzialo sie w Melilli. Takie naginanie rzeczywistosci to w Katalonii norma :/ nie idzmy ta droga, prosze
2018.12.06, godz. 15:06, blancor
Wojtekxe
Ee, no poprawa jakaś jest, nie przesadzajmy. Jasne, że prasa madrycka to wyolbrzymia i trochę się kompromituje (nie wyobrażam sobie, by w Manchesterze chwalili City za to, że biega, gra z zaangażowaniem i do przodu, strzela dużo bramek i rusza po kolejne zamiast cofać do bramkarza, itp., to samo w Liverpoolu – bo tam taka gra to norma, a u nas niestety nie), ale Za Solariego gra wygląda nieco lepiej, i nastawienie, i skład, i nawet tego klepania jakby mniej. Ocenimy w lutym, jak to wygląda w tabeli i w PK, ale pewien progres widać. Czas pokaże na jak długo.
2018.12.06, godz. 14:47, Wojtekxe
jajaajaj kraina mlekiem i miodem płynąca.
"(...) Podsumowując, jak na razie Solari przy każdym problemie potrafił znaleźć najlepsze rozwiązanie", WOW. To nieźle. Szkoda że w najważniejszym meczu za jego kadencji nie potrafił znaleźć żadnego rozwiązania. No chyba, że artykuł sugeruje że jeżeli nie Solari i jego najlepsze rozwiązania, to przegralibyśmy 10:0 :) To jest idealne podsumowanie kolejnego propagandowego artykułu. Jakakolwiek zmiana na plus, to trzeba trąbić, jaki to ten trener jest dobry i jak świetnie zarządza zespołem.
Jest trochę lepiej, przynajmniej nie gramy dla posiadania piłki. Nasi zawodnicy grają bardzo w kratkę, nie są ani trochę stabilni. Benzema potrafi rozegrać dobry mecz, walczyć, kiwać, rozgrywać, żeby w kolejnym być niewidocznym. Ceballos jest jeszcze gorszym przypadkiem, a autor artykułu znalazł nawet dla niego usprawiedliwienie: zagrał tragicznie, ale przecież cały zespół wyglądał tak samo, więc spoko. No gratuluje.
Lucas Vázquez? Wracamy do poprzedniego sezonu, kiedy zachwycaliśmy się tym chłopakiem, a ja już wtedy wiedziałem. Jestem mu wdzięczny, bo odwalił kawał dobrej roboty w poprzednim sezonie, ale szanujmy się. Nie wiem, czy to jest zawodnik nawet na miarę naszej ławki rezerwowej. Cech*je go tylko i wyłącznie praca wraz z wolą walki, to wszystko. Wykonuje wiecznie te same zwody i dziwie się, że ktoś jeszcze daje się na to nabierać. Jego strzały, siła i moc...no tak szczerze, to ja nie wiem czy piłka doturlałaby się do bramki po kopnięciu z połowy boiska. W meczach przegranych przez Real Madryt perfecyjnie można było zauważyć, jak mało wartościowym zawodnikiem jest Lucas, niestety. Dopiero kiedy wygrywamy, docenia się jego prace i wole walki. Czuje zażenowanie, że klub zmusza nas do chwalenia zawodnika za bieganie.
Sukcesem jest to, że w artykule nie chwalą Balea :D


Plus jest taki, że stawia ma młodych zawodników, tych ze szkółki także. Bardzo duży plus.
2018.12.06, godz. 14:41, dupazbita
Nic nie widać, widzę ciemność

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama