REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2011.08.28, godz. 15:09, Paczi. / RealMadryt.pl

El Mejor Partido del Mundo widziane z trybun

Gdy pisałem relację dla RealMadrid.pl ze spotkania madridistas z okazji El Clásico w pilskim pubie Warka w listopadzie 2009 roku, nie spodziewałem się, że niecałe dwa lata później będzie mi dane zobaczyć Derby Europy na żywo, prosto z jednego z ciemnoniebieskich krzesełek Estadio Santiago Bernabéu. Nie spodziewałem się, że w sierpniu 2011 roku udam się na wakacje swojego życia do jednej z najpiękniejszych stolic Europy, bogatej w najlepsze teatry, różnorodne muzea gromadzące w swoich zbiorach dzieła takich mistrzów pędzla jak Picasso, Dalí, Goya czy Velázquez. Do miasta kontrastów, gdzie z jednej strony nasze oczy zachwycają nowoczesne drapacze chmur, a z drugiej miejsca, w których zeszłe wieki zapomniały, że są już historią. W końcu do miasta, w którym swoją siedzibę ma najlepszy klub w historii piłki nożnej – Real Madryt.

El Mejor Partido del Mundo, jak pisała o tym spotkaniu Marca, miał odbyć się w niedzielę 14 sierpnia. Jednak na dzień wcześniej dla wszystkich madridistas przygotowano jeszcze jedną atrakcję – otwarty trening Realu na Santiago Bernabéu. Kolejki przed bramkami były porównywalne do tych przed meczem. Na tyłach stadionu tłum również był niemały – tam czekaliśmy na przyjazd zawodników, a razem z nami telewizja. Kibiców pytano o odczucia (pewna dziewczyna z wrażenia, że za chwilę ma zobaczyć „przyszłego męża” aż się popłakała) i o typy wyniku niedzielnego spotkania (odpowiedzi były niezwykle pozytywne). W końcu zaczęli zjeżdżać się piłkarze. Pierwsi dojechali Pepe i Di María. Następnie publika gorąco przywitała Marcelo i Benzemę. Jednak z zachowania ludzi doskonale dało się odczytać, na kogo tak naprawdę czekają. Przy każdym nadjeżdżającym Audi słyszało się pytania: „Cristiano? Cristiano?”. Jednakże ogromne podniecenie tłumu wywołał przyjazd Ikera Casillasa. Bramkarz miał kłopoty z wjazdem, co kibice wykorzystali na przyśpiewkę. Zaraz po nim nadjechał Albiol. Po nich nastał czas na Arbeloę i Granero, który jako jedyny nie wykorzystał auta sponsora do przyjazdu na trening. W końcu, po kilkudziesięciu minutach oczekiwania, pojawił się Ronaldo. Kierował się już w stronę wejścia na stadion, jednak przypomniał sobie o czymś, co zostawił w samochodzie. Wracając, wykorzystał moment do przybicia „piony” z Kaką, który nadjechał kolejny. W jednym samochodzie z CR7 przyjechał jego rodak, Coentrão. Jako ostatni na treningu zjawił się Sergio Ramos. Następnie, z resztą kibiców ruszyliśmy do otwartej wieży D. Bramki otwarto wraz z przyjazdem pierwszego zawodnika, więc miejsca na samym dole były już zajęte. Zajęliśmy miejsca na rogu, wśród, jak następnego dnia podała Marca, 57 tysięcy kibiców (!). Piłkarze pograli w dziadka, rozciąganie, gierka, a na sam koniec kilka piłek poleciało w trybuny. Sobotni trening był doskonałym przedsmakiem tego, co miało nas czekać dzień później.

W niedzielę pod stadion udaliśmy się już o 19. Mimo wczesnej godziny, spotkaliśmy już tam duży tłum kibiców odzianych w barwy Realu. Przy wieży B stał zaparkowany samochód jednego z najwierniejszych kibiców. Pod południową ścianą, ku ogólnej radości madridistas, ultrasi śpiewali piosenki adresowane... sami wiecie do kogo. Jeszcze przed otwarciem bramek, na stadion podjechał autobus z piłkarzami Królewskich. Około półtorej godziny przed pierwszym gwizdkiem rozpoczęto wpuszczanie kibiców. Na każdego z nas przy krzesełku czekała biała chorągiewka z herbem ukochanego klubu. Kilka pamiątkowych fotek i można było zając miejsca w oczekiwaniu na piłkarzy. Pierwsi na przedmeczowym treningu pojawili się bramkarze, a po kilku minutach boisko było zapełnione graczami obu rozgrzewających się drużyn. Zbliżała się 22, więc piłkarze musieli zejść do szatni, by za chwilę ukazać się kibicom w pełnych strojach meczowych. Publika odśpiewała hymn, co w połączeniu z machaniem chorągiewkami dało piorunujący efekt (klik! – tu jeszcze przed wyjściem piłkarzy). Kapitanowie obu drużyn na środku boiska podali ręce sobie i arbitrom spotkania. Pierwszy gwizdek sędziego, jak ostatni dzwonek w teatrze oznajmił początek spektaklu. Nie mogłem uwierzyć, że widzę „El Mejor Partido del Mundo” na własne oczy. Na pierwszą bramkę Blanco nie kazali nam długo czekać. W 13 minucie prawą stroną ruszył Benzema, zakręcił Abidalem, zagrał do Özila i 1:0! Tłum wpadł w szał radości, ryk kilkudziesięciu tysięcy gardeł jednoznacznie dał do zrozumienia, jak bardzo fani Realu są żadni bramek strzelanych Barcelonie. Na stadionie zapanowała fiesta. Kibice przyłączali się do każdej przyśpiewki ultrasów. Żywiołowo reagowano na każdy, nawet najmniejszy błąd arbitra, każde ładne zagranie Realu. Gwizdami oznajmiano swoje niezadowolenie z pół godzinnego zwijania się na murawie Abidala, któremu siły wróciły, gdy tylko ujrzał nosze. Najgłośniej (nie licząc bramek dla Królewskich) nagrodzono bramkarskie umiejętności Mourinho, gdy ten wyciągnął się jak struna, by złapać piłkę lecącą w jego stronę. Stadionowe święto zakończyły dwa trafienia zdominowanej Barcelony. Od tego momentu na stadionie momentami było tak cicho, że dało się słyszeć muchę, a nawet skubanie słonecznika z drugiej strony stadionu. Sytuację próbowała uratować grupa ultrasów, których było słychać prawie przez cały czas, jednak udało się to dopiero Xabiemu Alonso. Publika znów wybuchła radością, mogę się założyć, że od takiego krzyku niejednemu pękłyby bębenki. Kibice od swoich pupili oczekiwali show. Od teraz znów zaczęli je dostawać, więc mogli podziękować piłkarzom gorącym dopingiem.

Druga połowa to czas zmian zawodników, oklaskami i krzykami witano Coentrão, Callejóna i Higuaína. Odwrotną reakcję wywoływało schodzenie i pojawianie się na boisku piłkarzy Barçy. Głęboko w pamięć zapadło mi pożegnanie spełzającego w ślimaczym tempie z boiska Davida Villi. Kilkadziesiąt tysięcy osób żegnało go gromkim „¡Raúl! Raúl, Raúl, Raúl!”. Real cały czas próbował poprawić wynik, niezbyt korzystny przed rewanżem na Camp Nou. Głośnym „¡Fuera!” reagowano na decyzje sędziego krzywdzące Real. Od tych drobnych (niezauważenie, że to piłkarz Barçy ostatni i dotknął futbolówkę przed jej wyjściem na aut) do tych poważnych (niepodyktowanie karnego po faulu Valdésa na Ronaldo). Jednak kolejne próby nie przynosiły rezultatu, ryk radości po golu z biegiem czasu zamieniał się w jęk zawodu po kolejnej nieudanej akcji. Najbliżej bramki był Ronaldo – jego strzał z rzutu wolnego minimalnie minął bramkę Valdésa. Z drugiej strony boiska – wolny Messiego i szczęście Realu, tu również było blisko gola. Niestety mecz zakończył się remisem. Piłkarze po ostatnim gwizdku podziękowali za wsparcie kibicom, którzy powoli zaczynali się już rozchodzić, by uniknąć kolejek w metrze. Hiszpańska prasa w poniedziałek pisała o świetnej grze Realu i dwóch szczęśliwych akcjach Barçy. As pisał, że Madryt grał futbol, ale to Barcelona trafiała. Dużą wagę poświęcono błędom arbitra, który nie podyktował rzutów karnych dla obu drużyn.

Ja, nawet gdy piszę to zakończenie, nadal nie mogę uwierzyć w to, jakiego wydarzenia byłem świadkiem. Nigdy w życiu bym nie przypuszczał, że moim pierwszym meczem na Santiago Bernabéu będą Derby Europy o Superpuchar Hiszpanii. Atmosfera przed, w trakcie i po meczu była nieprawdopodobna. Te mecze to dla Hiszpanów już prawie religia. Piękne jest to, że w Madrycie ludzie żyją Realem. Królewski klub to członek ich rodziny. Usta same się uśmiechają, gdy widzi się dwuletnie dzieci ubrane w komplet meczowy Blancos.

Reszta zdjęć z meczu - klik!

Filmiki:
Oczekiwanie na piłkarzy
Nieodgwizdany faul
Wyczytywanie składu
Reakcja trybun na bramkę
Ronaldo - rzut wolny

REKLAMA

Komentarze

2011.08.30, godz. 18:02, bacyk4
Paczi daj mi swoje gg chciałbym popytać co i jak bo chce jechać na Santiago !!!
2011.08.29, godz. 18:48, Paczi
Cały wyjazd, siedmiodniowy kosztował mnie około 2 tysiecy.
A co do przyjazdu, Kaka przyjechał sam w czerwonym :) A Coentrão razem z Ronaldo, stałem bardzo blisko, na filmiku widac mniej niż na żywo :)
2011.08.29, godz. 16:52, FAn2
letisia
tak 10 superpucharów hiszpanii na 9 mistrzostw europy

niezłe jaja chyba sobie kpisz i zarazem się ośmieszasz
2011.08.29, godz. 08:50, oka83
letisia jakich pucharow wez im wyslij z 1 bedziecie miec wiecej superu**arowcy zazdroscisz chlopakowi bo ty mierde ogladasz tylko na youtube bo szkoda ci kasy na c+ waszym marzeniem jest byc najslynniejszymi w histori ale niemartw sie macie najlepszych aktorow
2011.08.28, godz. 22:10, letisia
"najlepszy klub w historii piłki nożnej – Real Madryt."
Autor chyba przeoczyl artykul o tym ze barca ma wiecej pucharow.... Ale coz kazdy koloryzuje to co kocha.
2011.08.28, godz. 19:07, Koriolan
wiem co czuje autor- moim pierwszym meczem na Camp Nou było ElClásico o Superpuchar Hiszpanii :)
on nie wie co ja czuję - bo to Barcelona zabrała kubek do gabloty :)
2011.08.28, godz. 18:35, IVAN_ZAMORANO
Mi to marzy się nie tylko oglądanie meczu na Santiago Bernabéu ale też chciałbym kiedyś zasiąść na Fondo Sur :)
2011.08.28, godz. 18:19, wadix
Fajna relacja!
2011.08.28, godz. 18:07, domin11rm
coś pięknego:)
2011.08.28, godz. 17:59, BartekNS
Fajne sprawozdanie ;)
2011.08.28, godz. 17:02, pitun2410
Ja już tej jesieni jadę na mecz Realu ;] Tyle że nie z Barceloną ale z jakimś ligowym średniakiem. Ale najważniejsze jest to że zobaczę mój Ukochany Real Madryt !

Hala Madrid !
2011.08.28, godz. 16:44, pitun2410
Dobre ma Iker Audi ;]
2011.08.28, godz. 16:40, El_Konrad
filipb22
Fakt, każdy ma własne zdanie ... ale mógłbyś zachować takie zdanie dla siebie :) nie wiem jak innym, ale chyba KAŻDEMU MADRIDISMO (prawdziwemu) to się podoba jak inny nasz "kolega" dzieli się relacją z tak pięknego widowiska ;)
2011.08.28, godz. 16:24, kingkong13
Mnie się też tak zdaje ;) Najpierw Cris przyjechał z Kaką, granatowym autkiem, a za nimi Coentrão, czerwonym ;)
A co do artykułu, naprawdę świetny, zazdroszczę... ;) Przeżycie na pewno bezcenne.
2011.08.28, godz. 16:16, esperanca
Hmm.. bardziej to wyglądało jakby Cris przyjechał z Kaką a nie z Coentrão.
2011.08.28, godz. 16:02, mati321
super super ! :D ja licze ze uda misie zdobyc bilet na mecz z Rayo ! :D HALA MADRID !!
2011.08.28, godz. 16:00, paulabdg92
filipb22
A jakie ma być, skoro pisze to Fan Realu, a nie jakiś neutralny kibic?^^
2011.08.28, godz. 15:55, filipb22
a mnie się nie podoba
zbyt stronnicze
2011.08.28, godz. 15:54, zetkaiii
http://www.realmadrid.pl/fotki/_up/15738/ultrass.jpg

Tak powinna wyglądać ścieżka do zdjęcia z ultrasami.
2011.08.28, godz. 15:48, RFan
Fajna sprawa. Zawsze super się czyta takie relacje "okiem kibica".
2011.08.28, godz. 15:42, paulabdg92
Noo fajnie się czytało. Tylko pozazdrościć :) Być na takim meczu jako kibic Realu,to musi być bezcenne,niezapomniane :)
2011.08.28, godz. 15:42, El_Konrad
ajjj zazdroszczę - piękny :) też mam w planach wyjazd ale to dopiero po ukończeniu 18-stki (dopiero 16-stka :(( ) ... Ale teraz pytanie... :D ile wyniósł Cię taki wyjazd ? (może na forum byś napisał co i jak :)) )...
2011.08.28, godz. 15:31, nezzus
Naprawdę super to wszystko opisałeś. Naprawdę bardzo miło się czyta. Pozazdrościć tylko oglądanie Gran Derbi na stadionie Estadio Santiago Bernabéu :) Jak na razie byłem tylko na jednym meczuw swoim życiu Realu Madryt z Herthą Berlin miesiąc temu. Moim marzeniem jest być na stadionie Realu Madryt i obejrzenie pojedynku Real Madryt vs FC Barcelona.
2011.08.28, godz. 15:29, marek1078
Ile mniej więcej kosztowała cie ta podróż?
2011.08.28, godz. 15:26, kriz120
wow!
2011.08.28, godz. 15:16, patrykgajda
super :D marzę , że by byc kiedyś na takim meczu :)

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama