REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2009.07.21, godz. 16:59, Qras / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Madrycie: Życie jak...

"Gdy człowiek odnajduje się gdzieś świetnie, gdy zwyczajnie czuje się gdzieś naprawdę dobrze, mówi często, że to „życie jak w Madrycie”. A że w Madrycie byliśmy razem, my, redakcja RM.pl, postaraliśmy się sprawdzić, ile jest prawdy w tym popularnym powiedzeniu."

Tak. Wiem i po trzykroć wiem. Dziś mamy lipiec, a redakcja serwisu RealMadrid.pl w Madrycie była w marcu. A jednak warto wrócić do tamtego czasu, zapomnieć, choć na chwilę, o gorączce tego transferowego lata i odwiedzić Madryt raz jeszcze razem z nami.

Relację z pierwszych dwóch dni pobytu w stolicy Hiszpanii znajdziecie tutaj oraz tutaj.

Trzeciego dnia, w piątek, wybraliśmy się do Valdebebas. Akurat wtedy trening Realu Madryt był otwarty dla kibiców, co zresztą mogło tłumaczyć jego lekkość i zabawowość. O Valdebebas i treningu Los Blancos przeczytacie w tych artykułach: 1, 2 oraz 3. Filmiki z treningu, a także corridy, o której za chwilę, znajdziecie tutaj. Dość powiedzieć, że atmosfera kręcącej się piłeczki podziałała na nas tak bardzo, że znaleźliśmy boisko, żeby również jakieś partidazo zagrać i kilka golazos nastrzelać. Grać w piłkę na madryckiej ziemi..:)

Sobota była przedostatnim dniem pobytu w stolicy Hiszpanii. Część redakcji wybrała się na stadion Atlético, znanego również jako Patetis, tudzież Materace. Oto relacja, a mnie pozostaje jedynie dodać, że "bojówka" redakcji wzięła stadion rywala szarżą ułańską i z równie ułańską fantazją na stadionie sobie poczynała. Oczywiście, w klimacie żartu i anegdoty.

Pozostali postanowili zwiedzić Madryt, jego parki i najsłynniejsze miejskie place oraz zobaczyć corridę. Prawdziwą hiszpańską corridę w blasku popołudniowego słońca, w przybytku niemal stuletnim. O fenomenie corridy, zjawiska dla tubylców symbolicznego i bardzo ważnego, napisano już wiele i piórem artystów, z którymi zmierzyć się sensu brak.

Dość powiedzieć, że za ponowną wizytą w podobnym miejscu, ja przynajmniej, nie tęsknię.

Byki podzielone są na kategorie wagowe, niczym bokserzy na ringu. Różnica taka, że bokser wychodzi na ring i mierzy się z równym sobie. Byk, ze świetnie zorganizowaną armią przyszłego zwycięzcy i jego pomagierów. Hektolitry krwi cieknące z pyska pierwszego konającego "zawodnika", skutecznie zaburzyły i tak wątpliwą przyjemność oglądania pozostałych walk, w liczbie ośmiu bodajże. Kto nie dotrwał do końca, stracił pokaz tresury krów. Równie wspaniałe.

W rytmie skocznie przygrywającej orkiestry (tak, corridę uświetnia orkiestra, grającą melodie zależne od kolejnych etapów zabijania byka), tubylcy dopingowali matadorów. My natomiast dopingowaliśmy byki i jeżeli któryś z nich matadora zmylił, oszukał ostrze, porwał muletę, przedłużył żywot o kilkanaście, kilkadziesiąt sekund, wzbudzał w nas chwilowy entuzjazm - koniec i tak był nieuchronny.

Po wizycie w Plaza de toros nastał czas na historyczne centrum miasta, w okolicach symbolu Madrytu - statuy niedźwiedzia wspinającego się na mącznicę. Ruch ogromny, czasami niełatwo pokonać dystans kilku kroków. Wiedzeni swędem madridisty trafiamy do drugiego, po Tienda Bernabéu, oficjalnego sklepu Realu Madryt. I tu niespodzianka. Koszulka firmy Adidas, upamiętniająca najwyższe bodajże zwycięstwo Realu Madryt nad Barceloną - 11:1. I to na wyjeździe. Mecz odbył się w ramach rozgrywek Pucharu Króla, w 1943 roku. W pierwszym spotkaniu, u siebie, Real przegrał 0:3. Rewanż obrósł legendą, którą, być może, nie sposób już zweryfikować.

Co bardziej zapalczywi polscy cules twierdzą, że w przerwie meczu w szatni Barcelony zawitali przedstawiciele generała Franco, chcącego uczynić Real Madryt eksportową wizytówką Hiszpanii, a zarazem kolejnym dowodem sukcesu dyktatury. Ci najbardziej zapalczywi z zapalczywych twierdzą nawet, że piłkarze gospodarza dostali prikaz, że jeżeli nie przegrają, zostaną rozstrzelani. A już najbardziej zapalczywi, być może opętywani od czasu do czasu internetowym szałem i sieciowym niezrównoważeniem twierdzą, że "piłkarzom Barcelony przystawiono wtedy karabiny do głów."

Nie wiem. Wiem jedynie to, co sam zobaczyłem. Ładnych parę lat temu trafiłem na program dokumentalny na antenie angielskiej telewizji BBC. Wypowiadał się tam jeden z uczestników wydarzeń, naoczny świadek, ówczesny piłkarz Barcelony. Stwierdził, że gdy piłkarze spotkali się w szatni po pierwszej połowie, sędziowanej zdecydowanie pod Real, może nawet sędziowanej skandalicznie, w ramach protestu postanowili nie wychodzić na druga połowę spotkania. Na tę informację natychmiast zareagował przedstawiciel miasta do spraw bezpieczeństwa i zagroził, że jeżeli piłkarze nie pojawią się na murawie, zostaną oskarżeni o wywołanie niechybnych zamieszek w Barcelonie. Zawodnicy na boisko wyszli, w ramach protestu grali jednak tak, jakby musieli, a nie chcieli. Stąd wynik porażający.

A rzeczona koszulka pozostanie miłą pamiątką i z madryckiego wyjazdu redakcji, i z opowieści, których dalszy ciąg nastąpi zapewne w komentarzach pod artykułem. Taka natura sieci.

By emocje stonować, jednym z najlepszych rozwiązań jest łyk pysznej Sangrii w historycznym centrum Madrytu, pod niebieską kopułą wieczornego nieba. Drzewa jeszcze bezlistne, toż to marzec dopiero.

Rzecz jasna, w Madrycie można również bardziej hardcorowo. Do jednego z nocnych klubów zawitali The Crookers. Świadomych znaczenia tego projektu muzycznego uświadamiał nie będę, nieświadomych również. Wszak sam jeszcze niedawno nie wiedziałem, co to The Crookers. Redakcyjni koledzy nie mogli nie wybrać się na koncert. Oprócz pełnych zachwytu doznań muzyczno - tanecznych, pojawiły się i praktyczne spostrzeżenia - mili ochroniarze, mili bawiący się, każdy grzeczny, chamstwa brak, wszyscy bawią i czują się świetnie. Inny kraj, inne społeczeństwo. A prawdziwe imprezy w klubach zaczynają się około 2 -3 nad ranem.

W niedzielę czekało nas zwieńczenie redakcyjnego wyjazdu - mecz Realu Madryt na Estadio Santiago Bernabéu. O tym następnym razem.

REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem RealMadrid.pl w Madrycie!

Komentarze

2009.07.21, godz. 23:40, michosan
"Życie jak w Madrycie" hehe byłęm pewien, ze przytoczyliście felieton z konkurencyjnej strony galácticos.pl bo ostnio takowy był:D
2009.07.21, godz. 21:30, El Rey
A nie byliście w Prado?
2009.07.21, godz. 18:21, carlos123
11:1 powtorzyc to w tym sezonie :) marzenie
2009.07.21, godz. 18:11, sl0niu
A ja znam inne powiedzenie... "Życie jak w Madrycie, c**** sie zarabia, a żyje sie jak hrabia" - święte słowa! ;-)
2009.07.21, godz. 18:09, jezzo
Koszulka z 11-1 świetna.

Co do w/w meczu to nie wiem jak słabe musiało być sędziowanie w tamtym meczu, skoro do przerwy było 8-0 :) Jednak skoro w meczu Pucharu Europy Realowi z Barceloną w 60/61 Królewskim nie uznano czterech prawidłowych goli, to we wszystko uwierzę.
2009.07.21, godz. 17:44, T1000
a relacji z wyjazdu zwycieżcy typera nie ma do dzisiaj
2009.07.21, godz. 17:43, xXxCR9xXx
Cudowo ;)
2009.07.21, godz. 17:41, Pixik
szkoda, że jak ja byłem to nie było Crookersów;d
2009.07.21, godz. 17:40, dorota
Marzenie................:(
2009.07.21, godz. 17:32, To_Tylko_Ja
XxZakusxX

Chyba każdy kto jest tu zarejestrowany by chciał . Chodzi mi o to że każdy kibic Realu chciałby tam być chociaż raz.
2009.07.21, godz. 17:27, XxZakusxX
Też chciałbym pojechać do Madrytu...
2009.07.21, godz. 17:18, polly
O Realu i Madrycie czytać można w nieskończoność, więc ukłony w stronę Redakcji.
Tak bardzo, jak fascynuje mnie kultura hiszpańska, tak corridy zrozumieć nie potrafię. Choć po przeczytaniu książki Hemingway'a 'Śmierć po południu' moje odczucie nieco się zmieniło - niegdyś postrzegałam corridę wyłącznie jako brutalną formę znęcania się nad zwierzętami, teraz staram się skupić na symbolice i przyswoić fakt, że to element kultury, którego, jako nie-Hiszpan, nie rozumiem.
2009.07.21, godz. 17:16, Noob.the.W
hmmm skoro pilkarz ówczesnej Barçy mowi ze zadnych karabinow niebylo to watpie zeby kibice mogli to wiedziec ^.^ fajny artykul , ja mam teraz w Irlandii życie jak w Madrycie :) Pozdro redakcjo.
2009.07.21, godz. 17:09, Margreka
barcelona ma zawsze jakieś tłumaczenie na swoją obronę

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama