REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2007.07.03, godz. 14:12, Przemyslaw Lonyszyn / RealMadryt.pl

Santillana: U was było chyba najlepiej

Jak często pojawia się pan na boisku?
W tej chwili gram w piłkę wyłącznie przy okazji takich spotkań weteranów. Na szczęście zdarza się to często, jakieś kilkanaście razy w roku, bo staram się być obecny na każdym meczu.

A jak jest z formą sportową? Niegdyś był pan wspaniałym strzelcem. Czy tak jest i teraz?
Instynkt strzelecki pozostaje, ale w drużynie są coraz to młodsi zawodnicy. Już nie zdobywam tylu goli, co kiedyś. Zresztą w czasie mojej kariery słynąłem głównie z bramek zdobywanych głową, teraz częściej strzelam gole nogami.

Czy ma pan obecnie bliski kontakt z pierwszym zespołem Realu?
Wprawdzie nie jestem pracownikiem klubu, ale wciąż mam kontakt z niektórymi zawodnikami Realu, głównie ze względu na moją pracę. Jestem przedstawicielem na Hiszpanię jednego z koncernów produkujących sprzęt sportowy, a naszą główną postacią jest Iker Casillas. To właśnie od niego wiele się dowiaduję, co się dzieje w zespole.

Odkąd przyszedł pan do Królewskich, grał pan w tym zespole do końca kariery. Czy były momenty, że chciał pan zmienić otoczenie i zagrać w innym klubie?
Nigdy. Trafiłem do Realu jako młody chłopak z Racingu Santander. Dla klubu z Kantabrii miało to znaczenie ekonomiczne, dla mnie sportowe. Od tego czasu byłem wierny Realowi i nigdy nie myślałem, aby stąd odejść.

Nie po raz pierwszy przyjeżdża pan do Polski.
To prawda. Miałem szczęście być tutaj kilka razy. Ostatnio rok temu podczas poprzedniego meczu weteranów. Miałem jednak okazję być w Polsce także za poprzedniego reżimu i dostrzegam wiele zmian na lepsze, choć i tak ze wszystkich krajów bloku socjalistycznego, u was było chyba najlepiej. Tak to oceniam. Pamiętam jedną wizytę w rumuńskim Piteszti. W tamtych czasach hotele to były tylko w Bukareszcie. W małym miasteczku ulokowano nas w jakimś budynku, który standardem bardziej przypominał schronisko. Organizatorzy odradzali nam wówczas wychodzenie na ulice, ale myśmy się do tego nie kwapili. W Polsce za to pamiętam długie kolejki przed sklepami. Teraz też widziałem jedną, przed McDonald'sem. To też znak czasu.

Czym są dla pana mecze charytatywne? Spotkaniem z przyjaciółmi, czy czymś więcej?
W Hiszpanii gramy dużo tego typu spotkań. Między innymi po to założyliśmy Real Madrid Veteranos. To klub, który z założenia ma pomagać. Rzadko gramy zagranicą. Polska jest wyjątkiem, bo poprzedni mecz pokazał, że warto tutaj zawitać. Jesteśmy w pięknym mieście i gramy dla dzieci, którym ludzie z GEFCO naprawdę starają się pomóc. Oczywiście miło jest wyjść razem na boisko i zagrać w piłkę. Miło jest też zwyciężyć, bo każdy zawodnik Realu ma to we krwi, że gdziekolwiek i z kimkolwiek gra, zawsze stara się wygrać. Przy wyjazdach poza Hiszpanię jest okazja zabrać nasze żony i spędzić trochę czasu razem. Najważniejsze jest jednak poczucie, że możemy komuś pomóc.

Mówił pan już o Ikerze Casillasie. Może teraz porozmawiamy o Jerzym Dudku, którego nazwisko wciąż wymieniane jest wśród potencjalnych nowych zawodników w barwach Królewskich?
Przyznam szczerze, że o transferze Dudka nie słyszałem. Wszystko jest jednak możliwe, bo to wielki zawodnik. Taki klub, jak Real, gra wiele spotkań. Liga, Liga Mistrzów, Puchar Króla. To bardzo dużo i zawsze jest ryzyko, ze organizm zawodnika tego nie wytrzyma, wówczas potrzebny jest dobry zmiennik. Sądzę jednak, że w Realu w tej roli lepiej spisałby się młody, utalentowany bramkarz, który u boku Ikera Casillasa, mógłby się wiele nauczyć. Mimo, że na tej pozycji można długo grać, to jednak Dudek swoje lata już ma. Jest prawie 10 lat starszy od Ikera.

Ale tym młodszym zawodnikom z zespołu rezerw jest teraz bardzo trudno przebić się do pierwszego składu.
To prawda. U tych młodych ludzi zmieniła się nieco filozofia. Kiedyś grano w rezerwach, czy w juniorach Realu by w przyszłości zagrać w pierwszym zespole. Teraz młodzi chętne trafiają do Realu, bo stąd jest duża szansa trafić do innej drużyny w Primera Division. Oni nawet wychodząc w składzie pierwszego zespołu chcą się wypromować. Niestety nie ma im się co dziwić. Jeśli pojawia się potrzeba znalezienia jakiegoś typu zawodnika, to od razu mówi się o wielkich transferach wielkich piłkarzy jak Kaká, czy Robben. Dwudziestolatek nie jest w stanie rywalizować z tak klasowymi piłkarzami. Tym bardziej, że presja na zawodnikach pierwszego składu jest ogromna i wytrzyma ją tylko doświadczony, ograny piłkarz.

REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Legendy Realu Madryt w Krakowie

Komentarze

2007.07.03, godz. 22:13, zola_huta356
To może by go tak do zarządu wziąć? Jeden by przynajmniej myślał... ;)
2007.07.03, godz. 18:23, Mario
Ma rację co do tego, że lepiej niech ktoś z młodzików przyjdzie na ławkę rezerwowych i tam uczy się od Casillasa. Już tak się kilku uczyło i dobrze na tym wychodzili. Co do wychowanków i piłkarzy przychodzących to także mówi prawdę, widać, że zna się
2007.07.03, godz. 15:20, ishe
:D
2007.07.03, godz. 15:04, robson222
Fajnie:P
2007.07.03, godz. 14:16, Pelkosław
Znowu Wywiad:D
2007.07.03, godz. 14:16, szygulal
ma racje co do wychowanków niestety (porównajmy De la reda i Kake...

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama