REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

Aktualności (2757) powiązane z gorącym tematem Sezon 2017/18

2018.07.13, godz. 13:38, El Jarek / MARCA

Zidane zrezygnował z 24 milionów euro

Fot. Getty Images

Zinédine Zidane wciąż przebywa na wakacjach z rodziną, które można dosyć dokładnie śledzić na portalach społecznościowych jego synów. Francuz odsunął się od piłkarskiej codzienności, chcąc odciąć się całkowicie od świata, w którym pracował praktycznie każdego dnia przez ostatnie lata. Szkoleniowiec poczuł, że nadszedł taki moment pomimo historycznych sukcesów z Realem Madryt. MARCA podaje, że oprócz dalszej chwały Zizou zrezygnował także z 24 milionów euro netto, jakie gwarantował mu kontrakt z Królewskimi.

Francuz podobnie zachował się w 2006 roku, gdy zakończył karierę piłkarską. Wtedy miał jeszcze rok kontraktu opiewającego na 6 milionów euro netto rocznie, ale nie myślał o zarabianiu kolejnych euro, a po prostu o tym, że nadszedł jego czas. Teraz zrezygnował w sumie z 24 milionów euro netto, jakie miał zagwarantowane do 2020 roku. Zgodnie ze swoją filozofią życiową, gdy tylko zobaczył, że warunki do odnoszenia sukcesów nie są idealne, uznał, że należy coś zmienić.

Zidane przewidywał problemy. Znał dobrze sprawę Cristiano, a niektórzy twierdzą, że to nawet on powiedział Florentino, żeby nie walczył z Portugalczykiem i pozwolił mu odejść. Poza tym szatnia potrzebowała jednak świeżego powietrza i zmian, na które trener z powodu silnych związków z tą ekipą nie był gotowy. Prezes próbował przekonać go do zmiany zdania i zostania chociaż na jeszcze jeden sezon, ale nie było już na to szansy. Decyzja była podjęta, a o pieniądze i 24 miliony euro, jakie jeszcze gwarantował mu kontrakt, nie chodziło w żadnym punkcie tej sytuacji.

Na dzisiaj Zidane ma trzymać się słowa danego na konferencji i nie myśli o pracy na ławce w najbliższym sezonie. Francuz chce dobrze odpocząć przed powrotem do futbolu i jak pokazał, pieniądze nie są jego motywacją.

Komentarze [36]

REKLAMA

2018.07.07, godz. 18:33, Leszczu / laliga.es

Bernabéu i Camp Nou z coraz mniejszą frekwencją

Fot. Getty Images

W sezonie 2017/2018 spotkania La Ligi obejrzał 10 173 142 widzów. To o 3,3% mniej niż we wcześniejszych rozgrywkach (318 tysięcy osób). Ta liczba jest dość wysoka między innymi przez spotkanie siódmej kolejki pomiędzy Barceloną a Las Palmas, gdy na Camp Nou nie wpuszczono kibiców. Regres notuje jednak nie tylko stadion mistrza Hiszpanii (261 072 osób mniej), dotyczy to także Estadio Santiago Bernabéu. Na obiekcie Królewskich zagościło o 183 018 kibiców mniej.

Większą popularnością niż przed rokiem cieszyły się za to spotkania Segunda División. Na żywo zmagania drużyn z drugiej klasy rozgrywkowej obejrzało niemal 4 miliony widzów. To o 14,9% więcej niż w ubiegłym sezonie. Łącznie obie ligi mogą się cieszyć z coraz większej popularności – 14 273 818 osób zdecydowało się na oglądanie lub wspieranie drużyn prosto ze stadionów.

Komentarze [8]

REKLAMA

2018.06.23, godz. 10:48, El Jarek / rfef.es

Królewscy wygrali klasyfikację fair play La Ligi

Fot. RFEF

Hiszpańska Federacja Piłkarska poinformowała, że Real Madryt został zwycięzcą klasyfikacji fair play za ostatni sezon La Ligi. Królewscy po podsumowaniu wszystkich przewinień i odwołań ostatecznie zgromadzili 76 punktów, wyprzedzając Real Sociedad mający 77 oczek oraz Barceloną, która zebrała 90 punktów.

W klasyfikacji fair play La Ligi na koniec każdego sezonu sumuje się głównie punkty za otrzymane kartki: jeden za każdą żółtą kartkę, dwa za czerwoną kartkę wynikającą z dwóch napomnień oraz trzy za bezpośrednią czerwoną kartkę. Do tego Federacja dodaje punkty za określone decyzje Komitetu Rozgrywek dotyczące zawieszeń, a także ocenia postawę fanów i kary nałożone na publikę za różne incydenty, które wycenia się od 5 do 7 oczek.

Na końcu wyróżnia się klub, który popełnił najmniej przewinień dyscyplinarnych różnego typu. Warto dodać, że to drugi taki triumf Królewskich z rzędu. Pełną klasyfikację za rozgrywki 2017/18 można znaleźć tutaj.

Komentarze [10]

REKLAMA

2018.06.17, godz. 08:30, Mateo

Real Valladolid wraca do Primera División

Fot. Getty Images

Już od kilku tygodni było wiadomo, że do Primera División awansowały Rayo Vallecano i Huesca. Te kluby zajęły pierwsze dwa miejsca w drugiej lidze, dzięki czemu wywalczyły sobie prawo gry wśród elity hiszpańskiej piłki nożnej. Cztery kolejne drużyny – Real Saragossa, Sporting Gijón, Real Valladolid i Numancia – zakwalifikowały się do play-offów. Stawką był ostatni bilet do Primera División. W półfinałach doszło do niespodzianek, ponieważ dwumecze wygrały zespoły z miejsc 5. i 6., czyli odpowiednio Real Valladolid i Numancia. W finale wszystko rozstrzygnęło się w pierwszym meczu. Gracze z Valladolid wygrali 3:0 na wyjeździe i ze spokojem mogli się przygotowywać do rewanżu. Przed własną publicznością zremisowali 1:1 i mogli rozpocząć świętowanie awansu do pierwszej ligi.

Real Valladolid wraca do Primera División po czterech latach spędzonych na zapleczu hiszpańskiej ekstraklasy. Sezon 2018/19 będzie dla nich 42. na poziomie pierwszej ligi. W składzie Pucelanos jest kilku zawodników z przeszłością w Realu Madryt, wśród których najbardziej wyróżniał się Óscar Plano. Napastnik wystąpił w tym sezonie w 45 meczach, spędzając na murawie 3152 minuty. Strzelił w tym czasie siedem goli i zapisał na koncie osiem asyst. Óscar odegrał bardzo ważną rolę w wywalczeniu awansu, ale absolutnie kluczowym graczem był Jaime Mata, król strzelców Segunda División. Hiszpan w tym sezonie aż 34 razy trafiał do siatki. Długo o tytuł najlepszego goleadora walczył z nim Raúl de Tomás, ale wychowanek Realu Madryt musiał się zadowolić drugim miejscem.

Real Madryt wielokrotnie w historii mierzył się z Realem Valladolid. Łącznie doszło już do 101 takich spotkań. Bilans jest oczywiście korzystny dla madrytczyków, którzy wygrali 64 takie mecze. Pucelanos wygrali szesnastokrotnie, natomiast 21 starć kończyło się remisem. Bilans bramkowy również wypada korzystnie dla Blancos – 214:108. Dzisiejszy mecz Numancii z Realem Valladolid zakończył sezon Segunda División. Do wywalczenia awansu gracze z Valladolid potrzebowali aż 46 spotkań. Teraz będą mogli w końcu odpocząć.

Komentarze [0]

REKLAMA

2018.06.10, godz. 13:36, El Jarek / sport.es

Messi: Było mi ciężko przy rzeczach wypływających z Madrytu

Fot. Getty Images

Leo Messi udzielił wywiadu dziennikowi Sport. Argentyńczyk poruszył kilka kwestii związanych z Realem Madryt. Przedstawiamy najważniejsze fragmenty tej rozmowy.

W ostatnich dniach po zdobyciu przez Real Ligi Mistrzów i przez Barcelonę dubletu otwarto debatę, o której doskonale wiesz. Co sądzisz na ten temat?
Zanotowaliśmy wielki rok z dubletem. To prawda, że wszyscy chcą wygrać Ligę Mistrzów z powodu tego, co oznacza zdobycie tego pucharu. Jednak nie należy odbierać zasług sezonowi, jaki zanotowaliśmy. Wygranie ligi i Ligi Mistrzów to różne sprawy. Rok Barcelony był spektakularny. W sezonie przegraliśmy trzy mecze, ale mieliśmy pecha, że odpadliśmy z rozgrywek dających największą radość. Dublet jednak był świetny.

Zamieniłbyś dublet na Ligę Mistrzów?
Nie. Wygranie ligi i pucharu jest bardzo ważne. Nie jest łatwe. Jak powiedziałem, pomimo tego, co zdarzyło się nam w Lidze Mistrzów, sezon był dobry.

W karierze wygrałeś cztery Ligi Mistrzów, a Real ostatnio wygrał czwartą w ciągu pięciu lat. Niektórzy mówią, że zdobycie jednego Pucharu Mistrzów przez 7 lat dla waszej generacji graczy to bardzo mało. Zgadzasz się?
Tak. Prawda jest taka, że chcielibyśmy wygrać więcej Lig Mistrzów, szczególnie w ostatnich trzech latach.

Odpadaliście zawsze w ćwierćfinałach.
Odpadnięcie na tym etapie rozgrywek nie może się nam więcej przytrafić, a tym bardziej w taki sposób jak ostatnio, z taką przewagą z pierwszego meczu, z takim wynikiem u siebie. To sprawiło, że to odpadnięcie było najbardziej bolesne i wyglądało najgorzej z powodu tego, co się stało.

Widziałeś finał w Kijowie?
Prawda jest taka, że fragmenty. Nie chodzi o to, że nie chciałem, ale byliśmy w Argentynie i tam jest inny czas. Oglądałem skrót i widziałem wszystko, co się zdarzyło.

Chcesz, jak mówi Alba, żeby Real zawsze przegrywał?
Chcę wygrywać. Reszta ekip mnie nie interesuje. Ale jako barcelonista, gdy zespół nie uczestniczy już w rozgrywkach, nigdy nie chcę, żeby wygrywał największy rywal. Jednak najpierw patrzę na to, byśmy wygrywali my sami.

Co sądzisz o odejściu Zidane'a?
Zaskoczyło mnie, bardzo. Nie spodziewałem się tego, przypuszczam, że nikt się tego nie spodziewał. On ma swoje powody. Warto też wiedzieć, kiedy odejść. Nikt nie może mu niczego zarzucić. Nie znam jednak jego powodów.

[…]

Czy płakałeś w Barcelonie?
Tak, oczywiście, że miałem chwile płaczu w tym klubie. To wiele lat, wiele różnych chwil i przeżyłem wiele smutnych momentów. Jesteśmy profesjonalistami i jest jak w normalnej pracy: kiedy ci nie wychodzi, cierpisz. Miałem też trudny rok, kiedy doszło do całego zamieszania z Urzędem Skarbowym. Było ciężko. Nie chodziło o jakąś depresję, ale było ciężko przez to, jak mnie atakowano, co o mnie mówiono, o rodzinie, o tacie, o moich ludziach… Było ciężko, szczególnie przy rzeczach wypływających z Madrytu. Czułem się bardzo atakowany i miałem szczęście posiadania wsparcia moich ludzi, Barcelony, Katalonii, tutejszych mediów i to pozwoliło mi być trochę spokojniejszym.

Dlaczego tak cię atakowano?
Uważam, że taki był rozkaz, by mnie atakować, uderzyć i wykorzystać moment słabości, przez jaki przechodziliśmy z powodu tych wszystkich wydarzeń. Działo się tak z powodu Madrytu. Wiedziałem, jak jest, ale nawet przy tej wiedzy to mi przeszkadzało i mnie bolało.

Komentarze [66]

REKLAMA

- Wszystkie aktualności -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama